statystyki

Nie można teraz rezygnować z ustawy krajobrazowej [WYWIAD]

autor: Katarzyna Nocuń05.06.2019, 07:33; Aktualizacja: 05.06.2019, 07:49
Jeżeli jesteśmy na co dzień bombardowani różnego rodzaju wizualnymi bodźcami, to w pewnym momencie się na nie wyłączamy. W internecie to zjawisko nazywane jest ślepotą banerową.

Jeżeli jesteśmy na co dzień bombardowani różnego rodzaju wizualnymi bodźcami, to w pewnym momencie się na nie wyłączamy. W internecie to zjawisko nazywane jest ślepotą banerową.źródło: ShutterStock

 Wiele gmin czeka na przykład dobrego prawa miejscowego, by pozbyć się reklamowego chaosu. Nadzieja jest w uchwale gdańskiej, której przepisy wejdą w życie w przyszłym roku - mówi Aleksandra Stępień-Dąbrowska, prezes stowarzyszenia „Miasto moje a w nim”.

Projekt ustawy – Prawo o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wysłany przez resort inwestycji i rozwoju do wstępnych konsultacji torpeduje ustawę krajobrazową. Tyle że z możliwości, które ona daje, skorzystało zaledwie 1,3 proc. gmin, a pod koniec ubiegłego roku pracowało nad uchwałą krajobrazową jedynie 4,6 proc. Dlaczego gminy nie zdecydowały się uprzątnąć reklamowego bałaganu?

Problem jest złożony. Z naszego audytu ze stycznia tego roku wynika, że 44 z 66 miast na prawach powiatu podjęły uchwały o tym, że chcą opracować miejscowe prawo, które pozwoli im uporządkować przestrzeń. Do końca prace doprowadziło jedynie pięć z nich: Nowy Sącz, Gdańsk, Sopot, Opole i Łódź. W tych dwóch ostatnich uchwały zostały zaskarżone. W Gdańsku także, ale miasto wybroniło się w sądach i uchwała krajobrazowa utrzymała się w kształcie, jaki jej nadało.

Dlaczego zdecydowanej większości się to do tej pory nie udało?

Na niepowodzenie złożyło się kilka czynników. Praktycy zajmujący się ustawą krajobrazową dość szybko zorientowali się, że prawo trudno będzie wprowadzić w życie. Część gmin zadania zleciła podmiotom zewnętrznym, które nie znały miejscowych realiów. Nie przeprowadzono dobrych audytów, konsultacji. W konsekwencji przygotowywano prawo, które rozmijało się z rzeczywistością. Było ono łatwo zaskarżalne w sądach. To z kolei demotywująco wpłynęło na inne samorządy. Wydaje mi się, że sytuacje z Łodzi i Opola mocno osłabiły morale w wielu innych miastach. Włodarze nie chcieli ryzykować potyczek sądowych. Wielu czekało na to, komu pierwszemu uda się skutecznie uchwalić dobre prawo miejscowe.

Gmin nie zachęciła możliwość pobierania opłat od reklam?


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane