Dlaczego porządkowanie przestrzeni publicznej idzie jak po grudzie? Otóż gminy mogły, ale nie musiały przyjmować uchwał reklamowych. Teraz to ma się zmienić – za sprawą projektu ustawy o zmianie ustaw w związku z uproszczeniem procesu inwestycyjno-budowlanego każda gmina będzie musiała przyjąć w tym zakresie lokalne uregulowania.

Na peany jednak jeszcze za wcześnie. Powodów jest kilka. Po pierwsze, choć ustawodawca postanowił wprowadzić obowiązek przyjęcia uchwał, to w projekcie nie określił terminu jego wykonania. Po drugie, nawet jeśli poszczególne jednostki wykonają go w miarę szybko, to niezadowoleni, czytaj firmy, będą mogli skutecznie zaskarżać uchwały do sądów (co dzieje się już dzisiaj, bo przez dwa lata obowiązywania ustawy krajobrazowej rząd nie wydał rozporządzeń do tego aktu). Wreszcie po trzecie, lokalne przepisy mogą okazać się martwe, bo nie będzie miał ich kto egzekwować, np. z powodu braków kadrowych.

Na peany jest za wcześnie także dlatego, że zarówno obecnie obowiązujące przepisy, jak i projektowana nowelizacja regulują tylko wycinek rynku reklamowego – otóż mają mieć zastosowanie do kwestii reklam i ogrodzeń. Natomiast nic nie wspominają chociażby o reklamie mobilnej, a to właśnie ona – m.in. za sprawą działaczy prolife, którzy straszą Polaków zdjęciami rozczłonkowanych płodów na jeżdżących platformach – wymaga ustawowego uregulowania.

Jednak, jak się nie ma, co się lubi, trzeba docenić to, co jest w zasięgu naszej ręki. Bo choć projektowane przepisy nie wprowadzają rewolucji, to jednak jest to kolejny krok do ograniczenia istniejącego chaosu w przestrzeni publicznej. Będzie on znaczący, jeśli rząd wyda wreszcie akty wykonawcze do ustawy krajobrazowej, a samorządy, uchwalając przepisy, staną na wysokości zadania i zrobią to bez błędów.

ZAINTERESOWAŁ CIĘ TEN TEMAT? CZYTAJ WIĘCEJ W TYGODNIKU GAZETA PRAWNA >>>