statystyki

Państwowa oświata to jeden z najskuteczniejszych nośników ideologii. Obojętnie, kto sprawuje władzę

autor: Anna Wittenberg04.09.2016, 16:30
Minister edukacji Anna Zalewska

Minister edukacji Anna Zalewska, PAP/Roman Jocherźródło: PAP
autor zdjęcia: Roman Jocher

Ostatni „Newsweek” alarmuje, że PiS chce, by szkoły tworzyły „nowych ludzi”. Jego publicyści nie zauważyli, że oświata od zawsze jest narzędziem ideologii.

Eksperci od szkolnictwa mówią, że chodzi o bardzo przemyślany plan. Mianowicie wyhodowanie nowego pokolenia Polaka, takiego, który będzie bez zastrzeżeń wierzył w pisowską wersję historii i stanie się bezwolnym wyznawcą tych idei, a w przyszłości także wyborcą PiS” – ostrzega w nagraniu na stronie internetowej „Newsweeka” Renata Kim. Myśl rozwija na łamach tygodnika. W tekście opublikowanym w poniedziałkowym wydaniu można przeczytać między innymi, że w reformie oświaty chodzi wyłącznie o to, by „położyć łapę na szkole”, a rząd „chce wyhodować nowego homo PiS. Na zmianach w oświacie nie zostawia suchej nitki Artur Sierawski, jeden z inicjatorów koalicji „NIE dla chaosu w szkole”. „Od najmłodszych lat [uczeń] będzie wychowywany w micie wielkiej Polski, którą trzeba podnieść z kolan, mimo że w ostatnich latach tak się wzbogaciła i wypiękniała. Tak się kształtuje przyszłego wyborcę” – mówi tygodnikowi.

Obawy redaktorów „Newsweeka” budzą: projekt współpracy MEN z IPN, klasy mundurowe czy wychowanie patriotyczne. W tekście przywołują przykłady oświaty w Związku Radzieckim i hitlerowskich Niemczech, a także w PRL. Pisowski pomysł na szkołę jest wręcz nazwany „powrotem do PRL”.

Cały alarmistyczny artykuł oparty jest na niewypowiedzianej dychotomii – do tej pory było w szkole normalnie i neutralnie, teraz będzie tak, jak zechce partia rządząca. Sęk w tym, że założenie to jest z gruntu fałszywe. Redaktorzy „Newsweeka” nie widzą albo nie chcą pokazać, że zdają sobie sprawę z tego, że państwowa oświata to jeden z najskuteczniejszych nośników ideologii. Obojętnie, kto sprawuje władzę.

Zabrać edukację z rządu

Edukacja razem z ideologią i władzą stanowią triadę definiowaną jako klucz do zarządzania społeczeństwem. Nic dziwnego. Relacja ucznia i rodzica ze szkołą opiera się z jednej strony na przymusie – zwykle od pewnego wieku do ukończenia określonej liczby lat edukacja jest obowiązkowa. Z drugiej strony na zaufaniu – wierzymy, że trzeba dokładnie wiedzieć to, czego uczy się w szkole. Zapominamy jednak, że ktoś i z jakiegoś powodu wyznacza zakres tej wiedzy. Tymczasem wyznaczanie celów edukacji przez państwo jest pierwszym krokiem do stymulacji społeczeństwa przez oświatę.

Dziś brzmi to śmiesznie, ale w Polsce Ludowej, do której tak chętnie odwołują się krytycy reformy Anny Zalewskiej, można było napisać maturę na przykład na taki temat: „Jak rozumiem myśl B. Bieruta: »Najważniejszym czynnikiem siły i potęgi naszego państwa ludowego jest zwartość naszego narodu, zwartość Frontu Narodowego, gorący patriotyzm mas i jak najaktywniejszy ich udział w rządzeniu państwem«. A że kończący edukację uczeń miał być nowym, ukształtowanym w duchu socjalizmu człowiekiem, przy ocenianiu prac brano pod uwagę między innymi: zrozumienie tematu, dobór faktów, interpretację ideologiczną. Tak nakazywał dyrektorom oficjalny dekret.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Dobrze zarabiający Nauczyciel(2016-09-04 19:59) Zgłoś naruszenie 00

    Pani Kim ,to i owszem zna się na wszystkim-cecha charakterystyczna ludzi z Czerskiej(Gazeta Wyborcza)Proponuję wywiad z Profesorem Aleksandrem Nalaskowskim (były dziekan Wydziału Nauk Pedagogicznych UMK w Toruniu)Wywiad ukazał się w zeszłym tygodniu w weekendowym wydaniu Rzeczpospolitej .tytuł Nauczycielem może zostać byle kto.Może zacytuje parę zdań z tego wywiadu.Zaczęło się od wyrównywania szans .Po wojnie byle kto mógł zostać sędzią i wydawać wyroki a później wydawać wyroki,a później byle kto mógł zostać profesorem i czynić uwagi starym profesorom.Ci nowi inteligenci promowali następnie takich samych jak oni.I to tak się reprodukuje do dziś.Miał powstać nowy człowiek socjalistyczny ,nowy inteligent,czyli ćwierćinteligent-nieskażony przedwojenną kulturą,świeżo oderwany od kufla.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane