Największe kontrowersje podczas prac nad ustawą – Prawo zamówień publicznych, którą na najbliższym posiedzeniu zajmie się Senat, wzbudziły zamówienia in house. Chodzi o przepisy, które pozwalają gminom zlecać zadania z wolnej ręki własnym spółkom komunalnym. Uderzy to przede wszystkim w firmy zajmujące się wywozem odpadów – jeśli w gminie działa miejskie przedsiębiorstwo oczyszczania, otrzyma ono wszystkie zlecenia, które będzie w stanie obsłużyć.

Akcja protestacyjna firm śmieciowych nie zrobiła wrażenia na posłach PiS, którzy wspólnie z klubem PSL odrzucili poprawki mające ograniczyć działanie in house. Niespodziewanie podczas prac w senackiej komisji gospodarki narodowej i innowacyjności autopoprawkę zgłosił sam rząd, proponując wprowadzenie dodatkowej kontroli nad umowami zawieranymi z wolnej ręki. Organ nadzoru nad zamawiającym (w przypadku gmin czy powiatów będzie to wojewoda) sam z siebie lub na wniosek przedsiębiorców zbada spełnienie przesłanek do skorzystania z regulacji inhouse. Jeśli uzna, że nie zostały one spełnione, zakaże zawarcia umowy. A jeśli będzie już zawarta – wystąpi do sądu o unieważnienie jej w całości lub części.

Aby umowy zawierane z własnymi spółkami były bardziej przejrzyste, rząd zaproponował również publikowanie zamiaru ich zawarcia w Biuletynie Informacji Publicznej. Dla przykładu – gmina, która zechce zlecić z wolnej ręki spółce komunalnej wywóz nieczystości, będzie musiała zamieścić informację o wartości zlecenia, podstawie prawnej in house czy planowanym terminie realizacji kontraktu. Prywatny przedsiębiorca będzie mógł z kolei wystąpić do wojewody o kontrolę. Ten do czasu sprawdzenia poprawności postępowania (nie dłużej niż 21 dni) może zakazać zawarcia kontraktu. W tym czasie sprawdzi, czy spełniono wszystkie przesłanki wskazane w przepisach. Chociażby tę, że ponad 90 proc. działalności spółki musi być świadczone na rzecz gminy. Jeśli okaże się, że mniej, zamówienie z wolnej ręki będzie niedopuszczalne. Podobnie gdy się okaże, że jakiekolwiek udziały w spółce są w prywatnych rękach lub gmina nie ma nad nią pełnej kontroli.

Gmina będzie mogła się odwołać od decyzji wojewody, najpierw do niego samego, później zaś do sądu administracyjnego. Innym rozwiązaniem może być próba doprowadzenia do zgodności z przepisami i ponowne skorzystanie z regulacji in house (np. rozwiązanie umów komercyjnych czy zmiana statutu i wzmocnienie nadzoru nad spółką).

Etap legislacyjny

Ustawa przed posiedzeniem Senatu, na którym mają zostać przyjęte poprawki