Gdyby zlikwidowano cztery nierentowne kopalnie Kompanii Węglowej, sytuacja na rynku automatycznie by się poprawiła. Jednak ten wariant przepadł
Dla polskich koncernów energetycznych najlepiej byłoby, gdyby rząd odstąpił od pomysłu konsolidacji tej branży z górnictwem. – Prawdopodobieństwo tego oceniam jednak jako zerowe – uważa Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK.
Reklama
W grę wchodzą więc dwa inne scenariusze: zakup przez poszczególne firmy energetyczne pojedynczych kopalń lub objęcie przez koncerny udziałów w spółce, która będzie właścicielem kilku lub kilkunastu zakładów węglowych.

Reklama
– Dla energetyki lepsze jest wykupienie pojedynczych, wybranych kopalń. O ile oczywiście będzie taki wybór – ocenia Piotr Woźniak, były minister gospodarki. Właśnie w tym kierunku próbuje najwyraźniej, metodą faktów dokonanych, iść Tauron. Koncern już przygotowuje się do ewentualnego nabycia od Kompanii Węglowej lub Spółki Restrukturyzacji Kopalń części lub całości KWK Brzeszcze. Powołany na początku lutego specjalny zespół analizuje prawne, finansowe i techniczne aspekty takiego zakupu.
– Tauron najwyraźniej próbuje ucieczki do przodu, licząc na to, że przejęcie tej kopalni uchroni go przed koniecznością obejmowania udziałów w większej firmie górniczej – uważają eksperci, z którymi rozmawialiśmy.
Czy to może być skuteczną kartą przetargową? – Zarządy kontrolowanych przez Skarb Państwa spółek w rozmowach z ministerstwem nie mają żadnych kart przetargowych – nie pozostawia złudzeń pragnący zachować anonimowość ekspert z branży.
Przedstawiciele PGE nie chcą się w ogóle wypowiadać w tej sprawie. Wiadomo jednak, że koncern zużywa rocznie raptem ok. 6 mln ton węgla kamiennego (i ok. 42 mln ton brunatnego). Zakup tylko jednej kopalni o wydobyciu 3 mln ton zapewniałby firmie połowę jej zapotrzebowania. To dużo.
– Najkorzystniejsze byłoby przejęcie zakładów, które mają węgiel o możliwie najwyższych wartościach opałowych – twierdzi menedżer jednego z koncernów. Zakłady należące do KW różnią się pod tym względem dość znacząco. Na przykład kaloryczność miałów z KWK Ziemowit wynosi tylko 18–19 MJ/kg, a z KWK Pokój – 19–23 MJ/kg. Nieco lepszy jest produkt z KWK Sośnica-Makoszowy czy KWK Chwałowice – 18–28 MJ/kg. KWK Bobrek-Centrum ma miał o wartości opałowej 20–24 MJ/kg, a najlepszy surowiec wydobywa się w KWK Jankowice i KWK Marcel – 20–29 MJ/kg.
Trzeba też pamiętać, że poszczególne bloki energetyczne są przystosowane do wykorzystania węgla o określonych parametrach, czyli pochodzącego z konkretnych kopalń. I tak 70 proc. surowca, który wykorzystuje PGE, pochodzi z KW, a pozostałe 30 proc. mniej więcej pół na pół z KHW i z JSW. Energa i Enea palą węglem z Bogdanki, z którą mają długoterminową umowę. Nawet gdyby te firmy energetyczne stały się właścicielami śląskich kopalń, nie mogłyby z powodów technologicznych tamtejszego węgla wykorzystać w swoich instalacjach.
– Wariant, w którym spółki energetyczne obejmują mniejszościowe udziały w nowej firmie górniczej, jest w mojej ocenie wariantem przesądzonym – uważa Paweł Puchalski. Rządowy plan wsparcia dla górnictwa nie musi być w jego ocenie jednoznacznie niekorzystny dla firm energetycznych. – Korzystniejszy dla kopalń jest scenariusz, w którym grupy energetyczne biorą akcje dużych spółek węglowych – potwierdza Piotr Woźniak.
– Przypuszczam, że żadna ze spółek energetycznych nie będzie konsolidować wyników finansowych nowej spółki wydobywczej ze swoimi, a jej dofinansowanie zostanie rozdzielone pomiędzy bilanse trzech lub czterech koncernów jako udziały w spółce celowej – wyjaśnia analityk z DM BZ WBK. Zwraca też uwagę na bardzo ważną sprawę: – Początkowo zakładano, że cztery nierentowne kopalnie należące do KW zostaną przeznaczone do likwidacji, a pozostałe, już jako Nowa KW, do restrukturyzacji. Sytuacja jednak się zmieniała. Teraz w grę wchodzi inny plan: cztery nierentowne kopalnie mają być restrukturyzowane, a Nowa KW po prostu podtrzymywana. To oznacza, że nie będzie automatycznej poprawy sytuacji na polskim rynku węgla, która nastąpiłaby po zamknięciu części zakładów. Wtedy zmniejszyłaby się podaż węgla, co podniosłoby jego ceny – tłumaczy.