Oprócz elektrowni planowanej na Pomorzu, reaktory AP1000 Westinghouse'a mają stanąć jeszcze w Bułgarii (elektrownia Kozłoduj) i Ukrainie (amerykański koncern ma tu dokończyć rozpoczętą budowę nowych bloków Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej opartych o rosyjską technologię WWER oraz zbudować łącznie dziewięć reaktorów AP1000 w różnych lokalizacjach). Obok zapowiadanego programu krajowego (zakłada rozpoczęcie w USA budowy dziesięciu nowych bloków jądrowych do 2030 r.) to właśnie rynki europejskie mają stać się podstawą odrodzenia amerykańskich zdolności do budowy wielkoskalowych bloków jądrowych.
Bratysława w orbicie USA. „Tysiące miejsc pracy" – za Oceanem?
Jak podkreślił premier Robert Fico, porozumienie słowacko-amerykańskie to „sygnał, że Słowację i USA łączy wspólna strategiczna wizja przyszłości energetyki”. Zdaniem sekretarza USA ds. energii Chrisa Wrighta, podpisany dokument świadczy o zaangażowaniu Waszyngtonu na rzecz „wzmacniania bezpieczeństwa energetycznego i suwerenności Europy na wiele dekad wprzód”. Zarazem – mówił – inwestycje w amerykańskie technologie umożliwią „stworzenie tysięcy dobrze płatnych miejsc pracy, zwiększenie rynków zbytu dla amerykańskich firm z branży jądrowej”.
W ocenie Ośrodka Studiów Wschodnich decyzja ta wpisuje się w szerszy trend widoczny w słowackiej polityce. „Niezależnie od sięgania po prorosyjską retorykę obliczoną przede wszystkim na utrzymanie krajowego elektoratu Fico podejmuje kolejne kroki – po dużych kontraktach zbrojeniowych sprzed lat – które wiążą przyszłość Słowacji z USA” – ocenia w analizie opublikowanej przez rządowy think tank Krzysztof Dębiec.
Ten geopolityczny wymiar decyzji rządu Ficy wyeksponowano w komunikacie Białego Domu, podkreślając, że przedsięwzięcie to pozwoli Słowacji zredukować zależność od rosyjskiej technologii, tworząc „zróżnicowany i odporny park jądrowy“ oraz wzmacniając bezpieczeństwo przez „współpracę z zaufanymi partnerami zachodnimi“. Pierwsze nieformalne sygnały wskazujące na Westinghouse’a popłynęły z Bratysławy już latem zeszłego roku.
Stan atomowej gry w całej Europie? Remis ze wskazaniem na Francuzów
Łączne moce planowanych w Europie amerykańskich jednostek sięgają niemal 17 gigawatów. Analogicznie pod względem przyszłych zdolności wytwórczych prezentują się aktywne projekty francuskiego EDF we Francji i Wielkiej Brytanii. Na korzyść francuskiego koncernu przemawiają jednak dwie ukończone już w ostatnich latach budowy: we Flamanville (Francja) i Olkiluoto (Finlandia), a także fakt, że w odróżnieniu od obejmującego niepewne projekty w Ukrainie (trudno oczekiwać rozpoczęcia ich realizacji, dopóki trwają działania wojenne) portfolio amerykańskiego do EDF przypisane są projekty rokujące na szybkie ukończenie (znajdująca się w zaawansowanym stadium budowy elektrownia Hinkley Point C oraz posiadająca ostateczną decyzję inwestycyjną bliźniacza inwestycja w Sizewell) lub typowane do ekspresowej realizacji (reaktory z programu EPR2 we Francji mogą uzyskać finalne decyzje jeszcze w tym roku).
Nadal w grze pozostają cztery europejskie projekty – szwedzki, holenderski, słoweński oraz druga elektrownia w Polsce (ma powstać w jednej z lokalizacji związanych z istniejącymi jednostkami węglowymi w centralnej części kraju), w sprawie której aktualnie toczy się dialog z potencjalnymi partnerami. Oprócz USA i Francji, które ubiegają się o realizację nowych reaktorów dla Holandii i Słowenii, do składania ofert w ramach konkurencyjnego postępowania planowanego w Polsce zaproszono partnerów z Kanady i Korei Płd. W programie szwedzkim w pierwszym etapie programu – realizowanego przez Vatenfall na terenie istniejącej elektrowni Ringhals – rywalizacja toczy się pomiędzy dostawcami mniejszych jednostek modułowych: GE Vernova (właścicielem technologii BWRX-300, w Polsce domeny Orlen Synthos Green Energy) i Rolls-Roycem.
Polski projekt z szansą na wysoki priorytet. Co z drugą elektrownią jądrową?
Polska, jak ocenia Maciej Lipka z Nuclear PL, może być zarówno beneficjentem ekspansji Amerykanów, jak i jej ofiarą – konkurentem w regionalnej rywalizacji o ograniczone zasoby. – Ważne jest rozróżnienie między deklaracjami a faktami: spośród europejskich projektów Westinghouse’a tylko polska EJ1 – trzy bloki w Lubiatowie-Kopalinie – znajduje się na etapie faktycznego kontraktowania. Projekt bułgarski jest na wstępnym etapie, a pozostałe to umowy ramowe bez wiążących zobowiązań i harmonogramów – podkreśla. To daje Polsce przewagę. Jako pierwszy gracz w stawce – dodaje ekspert – jesteśmy „priorytetem w alokacji zasobów Westinghouse’a”.
Sytuacja zmieni się jednak, jeśli inne projekty Westinghouse'a w regionie wejdą w fazę realizacji. – Z jednej strony Polska może skorzystać wówczas z efektu skali przy zamówieniach komponentów, transferu wiedzy między projektami oraz rozwoju europejskiego łańcucha dostaw. Z drugiej, spowoduje to także wzrost ryzyka konkurencji o zasoby – mówi Lipka.
O zdolnościach Westinghouse'a do „równoległego prowadzenia wielu projektów“ zapewnił w rozmowie z Reutersem Brian McCrone, odpowiedzialny za komunikację koncernu. Czynnikami, które, według agencji, mogą się przyczynić do faktycznego rozwinięcia tego typu zdolności jest porozumienie właścicieli Westinghouse'a (kanadyjskiego gigantagrupy Cameco i kanadyjsko-amerykańskiego funduszu Brookfield) z rządem amerykańskim. Wszystkie jego szczegóły nie są znane. Wiadomo jednak, że oprócz kwestii związanych z finansowaniem i procesem pozwoleniowym dla reaktorów planowanych w USA obejmować ma także odbudowę łańcucha dostaw, w tym w zakresie tych komponentów, które stanowią obecnie „wąskie gardło“ inwestycji jądrowych. Odbudowę zdolności wesprzeć ma ponadto współpraca z partnerami, w tym Japonią (klauzulę w tej sprawie zawiera podpisane na jesieni porozumienie handlowe między tym krajem a USA).
Istotne znaczenie z punktu widzenia potencjału synergii – bądź rywalizacji – w łańcuchach dostaw dla poszczególnych projektów będą odgrywali także ich generalni wykonawcy. W Polsce obsadzono w tej roli amerykańskiego Bechtela. W Bułgarii – koreańskiego Hyundaia. W przypadku pozostałych projektów sprawa jest otwarta, ale to także Koreańczycy wspólnie z Westinghousem ubiegają się o projekty w Skandynawii.
Czy i jakie wnioski z wyników rywalizacji między koncernami powinien wyciągnąć polski rząd, który przymierza się do formalnego rozpoczęcia konkursu ofert na drugą elektrownię? Zdaniem Maciej Lipki, jednym z kryteriów w postępowaniu na EJ2 powinna być „zdolność poszczególnych dostawców do równoległej obsługi wielu projektów", a harmonogram procesu inwestycyjnego uwzględnić dynamikę obciążenia w globalnym łańcuchu dostaw dla atomu. ©℗