"Masz potępić własne dziecko". Nauczyciele nie radzą sobie z problemami uczniów, więc rodzice biorą sprawy w swoje ręce

autor: Klara Klinger23.12.2017, 09:00
Martyna po dwóch tygodniach od początku szkoły dostała e-maila od mamy dziewczynki, którą jej syn kopnął w kostkę, a raz popchnął na korytarzu – z żądaniem, żeby coś zrobiła, bo jeśli sytuacja się nie zmieni, to zostaną podjęte „odpowiednie kroki”,

Martyna po dwóch tygodniach od początku szkoły dostała e-maila od mamy dziewczynki, którą jej syn kopnął w kostkę, a raz popchnął na korytarzu – z żądaniem, żeby coś zrobiła, bo jeśli sytuacja się nie zmieni, to zostaną podjęte „odpowiednie kroki”,źródło: ShutterStock

Sprawy dotyczące szkoły rodzice biorą we własne ręce. Czasem z bezsilności, czasem po to, by chronić swoje dzieci. Ale również dlatego, że wiedzą lepiej – a przynajmniej tak im się wydaje.

wróć do artykułu

KioskWersja cyfrowaKioskWersja cyfrowaKioskWersja cyfrowa
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (48)

  • Ojciec(2019-10-24 17:55) Zgłoś naruszenie 00

    Każdy ma prawo do swojej opinii. Ciekawy jestem czy hejterzy pisali by tak samo gdyby mieli do czynienia z takimi dziećmi w domu lub najbliższej rodzinie. Chyba ludzie zapominają że to są dzieci chore. Największym problemem jest brak specjalistów. I bardzo często późno postawione diagnozy. W wielu mniejszych miastach nie ma nawet psychiatry dziecięcego nie mówiąc już o jakiejś terapii której dziecko potrzebuje już od najmłodszych lat. A rodzice pozostają bez pomocy. Niestety w wielu tych zaburzeniach objawy pojawiają się w szkole a w domu dziecko nie sprawia problemów ponieważ rodzice nauczyli się z nim postępować. Niestety i tak wszyscy winią za wszystko rodziców. Pracą z takimi dziećmi nikt nie jest zainteresowany bo praca przerasta wielu nauczycieli którzy nie byli do tego przygotowani. A w dzisiejszych czasach każdy wybiera łatwą i dobrze płatną pracę. Na zakończenie tylko dodam że w wielu przypadkach rodzice woleliby specjalistyczną placówkę niż szkoły publiczne ale niestety takich wielu nie ma. A prawo mamy takie jakie mamy.

    Odpowiedz
  • Doświadczony rodzic(2018-01-16 09:47) Zgłoś naruszenie 00

    Jakie dzieci wychowaliście -Wy Rodzice- takie macie- przerzucanie odpowiedzialności na nauczycieli, którym jednocześnie odebrano skuteczne instrumenty wychowawcze do reagowania na "dokonania" Waszych rozwydrzonych, aroganckich, zadufanych w sobie bachorów jest dowodem na to,że "niedaleko pada jabłko od jabłoni". Jeśli nie wyciągniecie wniosków, to za 10 lat będziecie sami ofiarami swoich dorosłych "pociech"

    Odpowiedz
  • Doświadczony rodzic(2018-01-16 09:47) Zgłoś naruszenie 00

    Jakie dzieci wychowaliście -Wy Rodzice- takie macie- przerzucanie odpowiedzialności na nauczycieli, którym jednocześnie odebrano skuteczne instrumenty wychowawcze do reagowania na "dokonania" Waszych rozwydrzonych, aroganckich, zadufanych w sobie bachorów jest dowodem na to,że "niedaleko pada jabłko od jabłoni". Jeśli nie wyciągniecie wniosków, to za 10 lat będziecie sami ofiarami swoich dorosłych "pociech"

    Odpowiedz
  • Ma(2018-01-05 06:42) Zgłoś naruszenie 20

    Gdyby Rodzice wpoili swoim pociechom podstawowe zasady zachowania i konsekwentnie wymagali ich przestrzegania nie byłoby tyłu problemów- jak stwierdzili liczni moi poprzednicy w swoich wypowiedziach. Nie należy mylić niesforności że zwykłym chamstwem i agresywną postawą które są skutkiem braku wychowania w domu dziecka. Problemy zdrowotne to inna para kaloszy.

    Odpowiedz
  • Umowa zlecenie(2017-12-31 17:24) Zgłoś naruszenie 510

    zatrudnic nauczycieli umowa zleenie ZOBACZYMY CO BEDOM GADAC-MADRALE TYLKO PODwyzki 13,7 pl x 12 godz,pogadamy pogadamy jak rodzic 12 godzin pracje PEÓO-PIS -PSL DEMO NOFO

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Esti(2017-12-30 19:33) Zgłoś naruszenie 23

    Bezradność nauczycieli...jak oni są wyuczeni do zawodu skoro nie potrafią dać sobie rady z dzieckiem? Druga sprawa to relacje w rodzinie, z rodzicami. Brak akceptacji, miłości, rozmowy brak czasu! To choroba tego wieku.

    Odpowiedz
  • nn(2017-12-30 13:18) Zgłoś naruszenie 73

    Jeśli szp. rodzice nie będą pociągani do odpowiedzialności KARNEJ za rozwydrzenie własnych bachorów to niestety tak będzie. Wkrótce zabraknie pedagogów, bo kto będzie chciał tracić swoje zdrowie i nerwy w tym niewdzięcznym zawodzie....

    Odpowiedz
  • mag(2017-12-29 20:58) Zgłoś naruszenie 05

    Przyczyn agresywnego zachowania dzieci może być wiele, pewnie też złe wychowanie rodziców, jednak w tym artykule i w komentarzach nie ma nic o szczepionkami, które powodują u dzieci nadpobudliwość i inne schorzenia z tym związane. Szczepionek teraz jest wiele a nikt nie daje nam ulotki do przeczytania o skutkach ubocznych oraz informacji z obiektywnych źródeł na temat badań.

    Odpowiedz
  • tepia i tyle(2017-12-29 16:57) Zgłoś naruszenie 44

    belfry dosc tepia dzieci, tylko zapytac uczniow,szczegolnie ADAPTOWANE a nie łeb w piasek i głupa ciac tak pani pedagog i dyrektor

    Odpowiedz
  • Mural(2017-12-29 13:42) Zgłoś naruszenie 40

    Niech rodzice spróbują nauczać i wychowywać parę setek uczniów. Jednocześnie! Czy rodzic wychowuje dziecko dla społeczeństwa, czy dla siebie? To niech nie wypuszcza go z domu. Czy rolą rodzica jest spłodzenie i urodzenie oraz wzięcie 500+? Resztę ma zrobić szkoła? Są takie uniwersalne wartości, których wpojenie zlikwidowało by większość problemów. Ale muszą to zrobić rodzice. Co do takich schorzeń, jakich wiele pojawiło się od kilku lat- czy w klasie 30 uczniów jeden nauczyciel jest w stanie ogarnąć problemy uczniów???A jeszcze nauczyć. Może zamieńmy szkoły w posterunki policji, rolą dorosłych będzie rozbrajanie agresywnej watahy. Tak jak to w szkołach w Texasie. W szkole są okratowane boksy, gdzie lądują krewcy uczniowie, bez względu na wiek. Czy do tego zmierzamy?

    Odpowiedz
  • Ewa(2017-12-29 11:33) Zgłoś naruszenie 321

    Nauczyciel nie ma żadnych praw ani narzędzi. Jak ma wychowywać i prowadzić lekcje, gdy w klasie ma sporą grupę niewychowanych, agresywnych i nie reagujących na żadne prośby czy polecenia egoistów. To prawda, dzieci coraz bardziej niszczą się nawzajem i rodzice im w tym pomagają zamiast współpracować z nauczycielem w celu zmiany sytuacji i zachowania dzieci. Najczęściej zaczyna się od ataku na nauczyciela, bo to przecież on jest winny, powinien umieć czynić cuda, przecież jest po studiach. Dlaczego ludzie dziś nie potrafią rozmawiać, od razu atakuję, oskarżają... ? Czasem mam wrażenie, że niektórzy rodzice mają z cel zniszczenie nauczyciela, psychiczne go wykończenie, bo próbował nauczyć dziecko czegoś dobrego, właściwego zachowania. Już nie mówiąc, że coraz częściej rodzic z góry zakłada, że nauczyciel chce jego aniołka skrzywdzić. Jak rozmawiać z kimś, kto przychodzi już z takim nastawieniem? To strasznie małe i smutne. A dzieci się uczą i przerastają rodziców i tak naprawdę najbardziej cierpią krzywdzone przez takich roszczeniowych rodziców.

    Odpowiedz
  • Obby(2017-12-28 18:52) Zgłoś naruszenie 365

    Ja zyczylabym autorowi aby taki gowniarz pare razy pokopal go poplul i wyzwal wtedy by gadal inaczej. Czlowiek po kilku studiach ciaglych szkoleniach ma taj byc traktowany przez gowniarzy i ich niewychowanych rodzicow to skandal nie jestesmy ich niewolnikami nauczyli sie opluwac nauczycielli skandal

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • mafia(2017-12-28 16:39) Zgłoś naruszenie 82

    banda gminna powiatowa i tyle

    Odpowiedz
  • bef(2017-12-28 11:59) Zgłoś naruszenie 517

    Drodzy Rodzice! NIE MA obowiązku posyłania dzieci do szkoły. Jest tylko obowiązek nauki. Skoro nauczyciele nie radzą sobie z waszymi słodkimi aniołkami w szkole, uczcie je sami w domu! proste? Proste!

    Odpowiedz
  • xxc(2017-12-27 23:32) Zgłoś naruszenie 162

    więcej smartfonów i tabletów zamiast rozmowy z rodzicami, a może to i lepiej bo jeśli ma dziecko rozmawiać z patologia to może niech lepiej siedzi w tym tablecie

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • stary belfer(2017-12-27 23:29) Zgłoś naruszenie 372

    Zasada powinna być prosta: Rodzic wychowuje, a nauczyciele go wspomagają i nauczyciel uczy, a rodzice go wspomagają. Ale niestety w większości przypadków to nie działa. Rodzic mówi, że sobie nie radzi z dzieckiem, więc zwala winę na szkołę. Nauczyciel sobie nie radzi z uczniem to oczywiście wina nauczyciela. Niestety w naszym państwie w oświacie zostały zachwiane proporcje poprzez różne "mądre głowy", że uczniowi wszystko wolno, rodzic może zwalić winę za swój brak zajęcia się dzieckiem na szkołę i efekt jest taki, że współpraca rodziców i nauczycieli dla dobra dziecka obecnie jest na niskim poziomie.

    Odpowiedz
  • july04(2017-12-27 15:31) Zgłoś naruszenie 289

    I dlatego podoba mi się model skandynawski- jeżeli rodzice nie nadają się na rodziców, to się im dzieci odbiera i oddaje gdy w końcu do tego dorosną. Przy czym Państwo jednak jakoś wspiera rodziców- pomoc pedagogów i psychologów, którzy są specjalistami w swojej dziedzinie a nie tylko posiadaczami dyplomów g..o wartych uczelni to prawo należne za które płaci się w podatkach.

    Odpowiedz
  • no kto(2017-12-26 15:29) Zgłoś naruszenie 533

    a agresje belfrow kto kontroluje

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Kot(2017-12-26 10:15) Zgłoś naruszenie 955

    Dużo emocji mało treści. Niesforne dzieci zawsze były, ale chyba problem są nauczyciele którzy sobie w pracy nie radzą i żądają od rodziców pomocy. Rodzic odpowiada za wychowanie i zachowanie dziecka które jest pod jego opieką. W momencie kiedy wysyła dziecko do szkoły -a musi- to opiekę przejmuje szkoła i to oni muszą zacząć sobie radzić. Wydaje mi się że w moim, przepełnionyM roczniku szkoła nie mogła sobie pozwolić na takie "nie mogę sobie poradzić " a za bójki, wagary czy inne wybryki po prostu wydalano że szkoły(przenoszono do bardzo odległych dzielnic). Chłopaka który próbował pobić nauczyciela zabrała policja i już nigdy więcej w szkole się nie pojawił. Może trzeba zapytać nauczycieli starszej daty jak sobie onegdaj z takimi kwiatkami radzili.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • Grażyna(2017-12-26 01:42) Zgłoś naruszenie 2036

    15 lat temu . W klasie mojej córki był chłopiec z ADHD. Nauczycielka miała problemy z nim i wspominała o nich na wywiadówce bez nazwisk . Jedna z mam ( pani pediatra) ZARZĄDAŁA USUNIĘCIA CHŁOPCA Z KLASY BO PRZESZKADZAJĄC OBNIŻA EDUKACJĘ!!!! Tylko ja obca osoba stanęłam w obronie chłopca a narzekanie nauczycielki uznałam za kpinę bo skoro przygotowany zawodowo pedagog nie moce dobie poradzić to czego rząda od matki pielęgniarki . Chłopiec jest dziś dorosłym człowiekiem i jest bardzo grzeczny i uprzejmy . Często z nim rozmawiam i trudno nawet suę domyślić że kiedyś nylon nadpobudliwy . Pozwólmy doronąć dzieciom . Bo to nie ich wina że czasem coś im dolega . A dorośli są id rozwiązywania problemów . Gdyby dzieci to potrafiły to damę by o sobie decydowały . To rodzice najczęściej są odpowiedzialni za złe zachowania dzieci piętnując inne dzieci typu: nie baw się z nim bo głupi , agresywny itp.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane