Bez szans na ukojenie. Tak wygląda system lecznictwa psychiatrycznego dzieci i młodzieży w Polsce

autor: Mira Suchodolska02.12.2018, 19:00; Aktualizacja: 03.12.2018, 11:11
Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że chce zreformować system lecznictwa psychiatrycznego dzieci i młodzieży

Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że chce zreformować system lecznictwa psychiatrycznego dzieci i młodzieżyźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Z punktu widzenia personelu z oddziałów psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży reforma planowana przez resort zdrowia ma sens. – Bez przeniesienia leczenia części pacjentów do placówek środowiskowych ten walący się już system musi runąć – mówią.

S p rawa leczenia najmłodszych pacjentów chorych psychicznie i z zaburzeniami wzbudziła olbrzymie zainteresowanie i emocje – tak wśród czytelników, jak i wśród osób, które z racji swojej profesji są w nią zaangażowane. Od kiedy 13 listopada br. opisaliśmy w DGP sytuację szpitala w Józefowie, gdzie z powodu natłoku pacjentów i niemożliwości zapewnienia im nie tylko leczenia, ale też fizycznego bezpieczeństwa wypowiedzenie z pracy złożyli wszyscy lekarze zatrudnieni na oddziale dziecięcym, do redakcji wciąż spływają nowe e-maile, dzwonią telefony.

Czytaj też: Kogo obchodzą dzieci po próbach samobójczych i ofiary przemocy?

Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że chce zreformować system lecznictwa psychiatrycznego dzieci i młodzieży. Ma to polegać na przesunięciu ciężaru opieki nad pacjentami ze szpitali na centra zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Te mają powstawać w całym kraju. Resort zamierza także przeznaczyć środki unijne na szybką ścieżkę kształcenia psychologów klinicznych i psychoterapeutów, którzy odciążyliby lekarzy, zajmując się lżejszymi, niewymagającymi hospitalizacji pacjentami. Jednak reforma jest w powijakach – jej wdrożenia można spodziewać się najwcześniej we wrześniu 2019 r. Tymczasem liczba najmłodszych pacjentów rośnie. Co piąty zgon polskiego nastolatka jest spowodowany samobójstwem. WHO szacuje, że już za dwa lata, w 2020 r., zaburzenia neuropsychiczne będą pierwszą z pięciu przyczyn śmierci, chorób i niepełnosprawności wśród dzieci.

***

O spotkanie z dziennikarzem DGP poprosili m.in. pielęgniarze i pielęgniarki z oddziału psychiatrycznego w warszawskim Samodzielnym Publicznym Dziecięcym Szpitalu Klinicznym przy ul. Żwirki i Wigury. „Chcę podziękować w imieniu swoim oraz koleżanek i kolegów za pochylenie się nad tematem, bo skala kryzysu jest ogromna, a niestety temat często jest traktowany po macoszemu. Zabrakło jednak jeszcze jednego ważnego aspektu. Nie ma słowa o pielęgniarzach i pielęgniarkach pracujących w takich oddziałach. Myślę, że po części dlatego, że jeszcze nie ma składanych masowych zwolnień, ale to może okazać się kwestią czasu. Pielęgniarki i pielęgniarze w takich ośrodkach to często osoby z kilkunastoletnim doświadczeniem w pracy z pacjentem psychiatrycznym. To właśnie my jesteśmy po 12 godzin w dzień i w nocy eksponowani na środowisko przepełnionych oddziałów. Ciąży na nas ogromna presja, żeby zachować bezpieczeństwo w oddziale, żeby przykładowo jeden z obecnych na oddziale pacjentów po próbie samobójczej nie postanowił podjąć kolejnej próby, a reszta nie poszła w jego ślady” – napisał Krzysztof Filip, pielęgniarz, a jednocześnie wiceprzewodniczący szpitalnych związków zawodowych.


Pozostało 84% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • Czarny Koń(2018-12-03 19:34) Zgłoś naruszenie 40

    Brakuje lekarzy specjalistów psychiatrów dzieci i młodzieży i będzie brakowało - niewielu chce rozpoczynać specjalizacje w tej dziedzinie i ja ich rozumiem

    Odpowiedz
  • Warszawa(2018-12-03 22:09) Zgłoś naruszenie 30

    Na oddziałach między dziećmi panuje fala jak w wojsku (lub grzeczniej pisane: ustalanie reguł dziobania), a jak nie ma wroga na oddziale to może być w przyszpitalnej szkole, gdzie spotykaja siędzieci i młodzież z różnych oddziałów i tych zamknietych i półotwartych. Pomysł z rozproszeniem terapii do licznych ośrodków jak najbardziej wskazany, z pozostawieniem w szpitalach przypadków wymagających farmakologii

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane