Rejestracja pokazu w inspekcji handlowej i zakaz sprzedaży produktów lub usług medycznych poza siedzibą przedsiębiorstwa – takie rozwiązania mogłyby uchronić wiele osób przed naciągaczami oferującymi np. koce leczące z żylaków - mówi w wywiadzie dla DGP Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta.
Reklama
Kilka dni temu zadzwoniła do mnie pani, która usiłowała mnie zaprosić na konsultację z rehabilitantem i spotkanie, na którym będę mogła kupić specjalny pakiet medyczny dostosowany do moich potrzeb. Czy gdybym się na to zdecydowała, a potem uznała, że wykorzystano moją łatwowierność, mogę się zwrócić po pomoc do pana biura?
Co do zasady tego rodzaju sprawy nie znajdują się w kompetencjach rzecznika, bo organizatorzy takich spotkań nie są pracownikami medycznymi ani pracownikami podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Natomiast moją rolą jako rzecznika praw pacjenta jest pomaganie obywatelom również przy wsparciu innych instytucji czy też urzędów. Dlatego nawiązaliśmy współpracę z prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), który jest właściwym organem do rozpatrywania spraw tego rodzaju.
Jeśli w tego typu działaniach – w nakłanianiu ludzi do zakupu dedykowanych pakietów medycznych – biorą udział placówki zdrowotne bądź osoby wykonujące zawód medyczny, możemy podjąć określone czynności, np. zawiadomić podmiot, który placówkę utworzył, czy też rzecznika odpowiedzialności zawodowej. Był już przypadek, w którym złożyliśmy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 58 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Zgodnie z tymi przepisami, kto bez uprawnień udziela świadczeń zdrowotnych polegających na rozpoznawaniu chorób i ich leczeniu i przy tym uzyskuje korzyść majątkową, może podlegać karze pozbawienia wolności do roku. W tej konkretnej sprawie zostało wszczęte postępowanie, czekamy na jego rozstrzygnięcie.
Chodziło o podszywanie się pod lekarza? W takich pokazach często uczestniczy człowiek w białym fartuchu, przez co wielu uczestników bierze go za specjalistę.
To jest właśnie naruszenie art. 58 ustawy o zawodzie lekarza, w szczególności jeśli sprawca tego czynu działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej albo wprowadza w błąd co do posiadania uprawnienia do wykonywania zawodu lekarza.
Czy można mówić, że na tego typu spotkaniach oferowane są produkty czy usługi paramedyczne?
W pierwszej kolejności należy sobie udzielić odpowiedzi na pytanie, czym jest paramedycyna. Są to różnego rodzaju metody niepoparte żadną naukową wiedzą, nieuznane przez oficjalną medycynę. Czyli wszystkie produkty o cudownych właściwościach, takie jak np. koce leczące z żylaków, maty likwidujące wszelkie dolegliwości bólowe itd. – oferowane również na specjalnych spotkaniach, magic show.
Jeśli chodzi o organizację tych pokazów, mamy tutaj do czynienia przede wszystkim z trzema problemami. Po pierwsze, eufemistycznie mówiąc, sprzedawane są na nich produkty o niesprawdzonej skuteczności. Kiedyś dominowały garnki i pościel, dziś produkty, które mają leczyć. Druga kwestia to sprzedaż produktów i usług, np. świadczeń rehabilitacyjnych po bardzo mocno zawyżonych cenach. Jeśli ktoś chciałby skorzystać z nich na rynku komercyjnym, to zapłaciłby znacznie mniej niż w ramach pakietów oferowanych w czasie takich spotkań. Kolejna sprawa to sprzedawanie podstępem produktów czy usług osobom, które ich absolutnie nie potrzebują.
Wydaje się, że warto rozważyć zmianę przepisów, żeby zabezpieczyć, głównie osoby starsze, przed takimi nieuczciwymi praktykami. Na posiedzeniu Komitetu Społecznego Rady Ministrów prezes UOKiK przedstawił tego rodzaju propozycje. Zakładają one m.in., że taki pokaz musi być rejestrowany w inspekcji handlowej i powinien być wskazany jego cel. Poza tym UOKiK proponuje, by produkty medyczne lub usługi lecznicze nie mogły być sprzedawane poza siedzibą przedsiębiorstwa. Te rozwiązania z pewnością uchronią wiele osób przed staniem się ofiarą oszustów czy naciągaczy.
Ale można zrobić pokaz w siedzibie firmy i ominąć ten przepis.
To prawda, ale wówczas zabezpieczeniem byłby obowiązek rejestracji pokazu w inspekcji handlowej.
Są również pomysły, żeby prezes UOKiK mógł wysyłać na tego typu pokazy swoich pracowników w roli tajemniczych klientów. Mogliby oni udokumentować, co tak naprawdę się tam dzieje, jak wygląda proces sprzedaży i czy odbywa się on zgodnie z prawem.
Na pewno trzeba edukować obywateli i wskazywać zagrożenia, jakie wiążą się z udziałem w tego typu pokazach. Radziłbym na nie w ogóle nie chodzić, a jeśli już, to podchodzić do nich z dużą nieufnością i nie decydować się na żadne zakupy.
A co mogą zrobić osoby, które padły ofiarą takich oszustów? Czy mogą zwrócić się do RPP?
Jeśli chodzi o nasze biuro, warunkiem podjęcia działań jest zaistnienie relacji między pacjentem a podmiotem leczniczym. Jeśli okazałoby się, że ktoś kupił pakiet medyczny w zarejestrowanej placówce leczniczej, wtedy możemy interweniować. Jeśli w grę wchodzą pośrednicy, pomóc może prezes UOKiK i powiatowi rzecznicy konsumentów. Stąd nasza współpraca. Są to kwestie na granicy praw pacjentów, ale nie do końca w kompetencjach rzecznika. UOKiK zajmie się zagadnieniem zawarcia umowy, a rzecznik jej realizacją w ujęciu zgodności z prawami pacjenta. Dlatego wymieniamy się informacjami, współdziałamy, wspólnie zastanawiamy się, co możemy zaproponować, jeśli chodzi o zmianę przepisów.
Na pewno trzeba prowadzić kampanie informujące o zagrożeniach i edukować obywateli od najmłodszych lat. Ale trzeba też pamiętać, że każdy dorosły człowiek ma prawo do samodzielnych decyzji. Warto jednak w tym kontekście przypomnieć, że jeśli zawarliśmy umowę poza siedzibą przedsiębiorstwa, mamy prawo odstąpić od niej w ciągu 14 dni.
Być może biuro RPP powinno przyjrzeć się roli, jaką w popularyzacji różnego rodzaju naciągaczy odgrywają przychodnie. Tam pacjenci często znajdują ulotki zachęcające np. do skorzystania z bezpłatnych badań, które kończą się np. zakupem jakiegoś drogiego i nie do końca im potrzebnego produktu.
To prawda. Na ten moment nie wpłynęły do nas wiarygodne sygnały, że w organizacji takich magic show uczestniczą podmioty lecznicze. Ale kwestii ulotek warto się przyjrzeć. Trzeba uczulać placówki medyczne, że podejmując jakąkolwiek współpracę z tego rodzaju podmiotami, uwiarygadniają ich działania w oczach pacjentów.