Brak realnego nadzoru nad rynkiem kosztował nas nawet 2,7 mld zł rocznie – szacuje branża. I chociaż rządzącym udało się zatamować rozrost szarej strefy, to gruntowne porządki dopiero przed nami.
Z budżetu ucieka co roku ponad 800 mln zł z tytułu niepłaconych podatków PIT i VAT. Do tego ponad dwa razy tyle tracimy z powodu nieuiszczania opłat środowiskowych przez nieuczciwe – działające półlegalnie lub zupełnie nielegalnie – firmy. To szacunki, które przedstawili eksperci i szef resortu środowiska Henryk Kowalczyk na ostatniej konferencji współorganizowanej przez Krajową Izbę Gospodarczą.
Obnażają one skalę problemu szarej strefy w gospodarce odpadami w Polsce, która rozrastała się od czasu pierwszej dużej reformy śmieciowej z 2013 r. i dopiero ostatnio – jak przekonuje resort środowiska i część ekspertów – przestała rosnąć. To sukces, ale połowiczny. Jak bowiem twierdzi Krzysztof Kawczyński, przewodniczący Komitetu Ochrony Środowiska Krajowej Izby Gospodarczej, analizy z ostatnich z lat 2017–2018 wykazują, że szara strefa wciąż jest w Polsce dwukrotnie większa niż w innych krajach europejskich.