statystyki

W aferze walsartanu pacjenci zostali sami. Co maja robić chorzy na nadciśnienie?

autor: Patryk Słowik09.07.2018, 07:15; Aktualizacja: 09.07.2018, 07:24
Eksperci mówią o największej aferze od 10 lat

Eksperci mówią o największej aferze od 10 latźródło: ShutterStock

Kardiolodzy odsyłają do internistów, interniści do kardiologów. Rzecznik praw pacjenta na urlopie, a producenci trefnych leków nie czują się winni

Brać leki czy nie brać? Jeśli iść do lekarza, to do którego? – zastanawiają się tysiące Polaków leczących się na nadciśnienie medykamentami, w których substancją czynną jest walsartan. Rocznie sprzedaje się ponad 9 mln opakowań takich leków. Tych, w których znalazła się substancja pochodząca z chińskiej fabryki, gdzie wykryto nieprawidłowości przy produkcji – co najmniej 2,5 mln.

Eksperci mówią jasno: mamy do czynienia z największym skandalem od 2008 r., kiedy to kilkaset osób umarło, a znacznie więcej odczuło poważne skutki uboczne z powodu zażywania sfałszowanej heparyny produkowanej w Chinach.

Wygląda jednak na to, że problem widzą na razie głównie pacjenci, eksperci oraz media. Informacje przekazywane przez Ministerstwo Zdrowia są bardzo skąpe. W zasadzie opierają się one na stanowisku konsultanta krajowego w dziedzinie kardiologii, który radzi, by pacjenci udali się jak najszybciej do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej po receptę na lek niewycofany z obrotu z powodu wady jakościowej.

Interniści jednak wcale nie kwapią się do przestawiania pacjentów na nowe leki. Z 10 przychodni, do których zadzwoniliśmy, zaledwie w trzech udało nam się porozmawiać z lekarzem mającym jakiekolwiek pojęcie o zamieszaniu wokół walsartanu. Jeden z medyków stwierdził, że nie ma problemu i może zmienić leki. Dwóch zaś stwierdziło, że może jedynie wystawić receptę na inny lek z walsartanem, a jeśli ktoś chciałby leczyć się inną substancją czynną, to musi skorzystać z porady kardiologa. Sęk w tym, że niemal codziennie wykrywane są nowe leki, przy których produkcji używano składników z trefnej chińskiej fabryki. W efekcie zmiana jednego leku z walsartanem na inny z tą samą substancją może być niebezpieczna. A na szybkie umówienie się na wizytę u kardiologa oczywiście nie ma szans.

Sprawą w ogóle nie interesuje się Biuro Rzecznika Praw Pacjenta. Sam rzecznik Bartłomiej Chmielowiec jest na urlopie. Po kilku godzinach od naszego zapytania udało się znaleźć osobę, która może nam udzielić informacji. Paweł Grzesiewski, dyrektor wydziału prawnego, poinformował nas, że rzecznik będzie apelował do zakładów opieki zdrowotnej, aby szybko przyjmowały pacjentów. Działa też pacjencka infolinia. Ale zainteresowani mogą co najwyżej dowiedzieć się, gdzie w pobliżu znajduje się przychodnia. Tego, czy leki pochodzące z chińskiej fabryki brać, czy do czasu wizyty u lekarza zaprzestać leczenia, tam się nie dowiemy, gdyż – jak usłyszeliśmy – biuro rzecznika nie udziela porad medycznych.


Pozostało jeszcze 59% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane