statystyki

Będą zmiany w zatrudnianiu na uczelniach i w systemie wynagrodzeń

autor: Urszula Mirowska-Łoskot28.01.2016, 07:44; Aktualizacja: 28.01.2016, 08:21
uniwersytet

Minister nauki uważa, że trzeba przywrócić zasady, które obowiązywały przed 2011 r., czyli zobowiązać uczelnie do przeprowadzania ocen przynajmniej co cztery lata.źródło: ShutterStock

Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki, zapowiedział prace nad nową ustawą o szkolnictwie wyższym. W jej ramach zamierza również zmodyfikować zasady zatrudniania nauczycieli akademickich. – Planujemy uruchomić trzy ścieżki kariery: naukowo-dydaktyczną, dydaktyczną i wdrożeniową – zapowiada.

reklama


reklama


Doktor za wdrożenia

Obecnie uczelnie najchętniej zatrudniają pracowników naukowo-dydaktycznych. To osoby, które w ramach swoich obowiązków powinny zajmować się zarówno kształceniem studentów, jak i prowadzeniem badań naukowych. W praktyce jednak przede wszystkim uczą, co odbywa się kosztem prowadzenia prac badawczych.

– Powinniśmy stworzyć taki system, aby dobry dydaktyk mógł się skupić na pracy ze studentami, a osoba, która jest głównie zainteresowana nauką, na prowadzeniu badań – wyjaśnia Piotr Müller, doradca wicepremiera Jarosława Gowina.

Już obecnie uczelnia może zatrudniać tylko dydaktyków czy naukowców, ale to się nie opłaca ani uczelniom, ani pracownikom. Szkoły wyższe wolą mieć pracownika, który będzie uczył studentów i prowadził badania. Co więcej, w przypadku nauczycieli akademickich ich awans jest obecnie ściśle związany z awansem naukowym – wraz z kolejnymi stopniami (doktoratem, habilitacją) mają prawo do lepszego stanowiska i wynagrodzenia. Przykładowo na posadzie adiunkta może zostać zatrudniona osoba, która ma przynajmniej stopień naukowy doktora. Wtedy jej wynagrodzenie wyniesie nie mniej niż 3820 zł miesięcznie. Natomiast jeśli zrobi habilitację, jej płaca wzrośnie – nie może być niższa niż 4305 zł.

– Dlatego planowane w dłuższej perspektywie zmiany powinny objąć zasady wynagradzania nauczycieli akademickich. Chcemy też zmotywować uczelnie do tego, aby częściej decydowały się na zatrudnianie pracowników typowo na stanowiskach dydaktycznych czy wdrożeniowych. Dlatego w ślad za wyodrębnieniem nowych ścieżek kariery na uczelni powinny pójść zmiany w algorytmie wyliczania dotacji dla szkół wyższych – zapowiada Piotr Müller.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) skłania się również ku temu, aby doktoraty i habilitacje można było robić na podstawie tylko wdrożeń, a nie, jak jest obecnie, np. publikacji naukowych.

Diabeł tkwi w szczegółach

Eksperci mają podzielone uwagi na temat propozycji ministra nauki.

– Jest ona zbliżona do naszych postulatów, również wskazywaliśmy jako konieczne wypracowanie nowych ścieżek kariery na uczelniach – mówi Aleksander Temkin, przewodniczący Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej.

– Diabeł jednak tkwi w szczegółach – stwierdza z kolei Jacek Przygodzki z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Pytanie, kto mógłby korzystać ze ścieżki wdrożeniowej. Wydaje się, że z propozycji ministra wynika, iż tylko osoby, które zajmują się naukami eksperymentalnymi, ponieważ to ich prace badawcze prowadzą do wdrożeń. A co z humanistami? Celem ich badań naukowych nie jest bowiem wynalazek, który można opatentować i sprzedać – zastanawia się Przygodzki.

Wtóruje mu Aleksander Temkin.

– Dla osób, które zajmują się humanistyką czy naukami społecznymi, również powinna być przygotowana ścieżka, w ramach której mogłyby one prowadzić badania naukowe i nie skupiać się na dydaktyce. W tych trzech wymienionych przez ministra propozycjach wydaje się, że nie jest ona uwzględniona. Jeżeli to się potwierdzi, będziemy zabiegać o wyróżnienie takiej właśnie, czwartej ścieżki – zapowiada.

Akademicy również za uzasadnioną uznają propozycję resortu, zgodnie z którą razem ze zmianą zasad zatrudniania naukowców na uczelniach potrzebne jest wypracowanie nowego mechanizmu ich finansowania.

– W innym przypadku tworzenie nowych ścieżek kariery w szkołach wyższych nie przyniesie zakładanego skutku, bo uczelnie z nich nie skorzystają – podkreśla Aleksander Temkin. – Niedobrze byłoby jednak, gdyby uczelnia wiedząc, że najbardziej opłaca jej się zatrudniać na etatach wdrożeniowych, na siłę angażowała na nich akademików. To mogłoby prowadzić do paradoksów, jak np. zatrudnianie historyka jako pracownika wdrożeniowego – zauważa.

Resort nauki zapewnia, że przyjęcie nowej ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym będzie efektem wspólnej pracy ze środowiskiem akademickim i wszystkie zmiany zostaną z nim omówione.

Ministerstwo Nauki zamierza też zmienić zasady oceniania nauczycieli akademickich. Obecnie uczelnie, co do zasady, zobowiązane są sprawdzać pracowników co dwa lata. Pracę można stracić już po pierwszej negatywnej rekomendacji.

Minister nauki uważa, że trzeba przywrócić zasady, które obowiązywały przed 2011 r., czyli zobowiązać uczelnie do przeprowadzania ocen przynajmniej co cztery lata. Przy czym od woli każdej szkoły wyższej zależałoby, czy chce jej dokonywać częściej.

– To bardzo dobra propozycja – ocenia Aleksander Temkin. – Obecnie np. pracownik jest oceniany również za pracę badawczą, w tym za publikacje. Zdarza się, że cykl wydawniczy niektórych czasopism odbywa się rzadziej niż co dwa lata. Dlatego chociażby z tego względu tak częsta ocena nauczycieli akademickich pozbawiona jest podstaw. Wynika to ze specyfiki tej pracy – podsumowuje.

Zdaniem akademików uczelnie nie powinny mieć też możliwości zwalniania ich już po otrzymaniu przez nich pierwszej złej noty, na co pozwala obecnie ustawa. Uważają, że szkoły wyższe powinny w takiej sytuacji być zobligowane do przeprowadzenia drugiej oceny, ale szybciej, np. w ciągu dwóch lat, a nie czterech. – Natomiast kryteria tej oceny nie mogą być uznaniowe – kończy Temkin.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • wiadomo_kto(2016-01-28 11:58) Odpowiedz 186

    A czy będzie się dało zwolnić z uczelni księgową z 20 letnim stażem za nieznajomość angielskiego? Bo jako asystent na pół etatu nie zamierzam robić za tłumacza wolontariusza, a wnioski o granty ktoś musi klepać.

  • Gamoń(2016-01-28 12:47) Odpowiedz 141

    Według mojej wiedzy w nowej ustawie prawo o szkolnictwie wyższym, a która zostanie przygotowana za trzy lata, w porozumieniu z krajowym środowiskiem akademickim i krajowym środowiskiem gospodarczym, to możliwość rozwoju ścieżki kariery akademickiej - doktorat, habilitacja, w oparciu o wdrożenia, patenty dotyczy określonych, wybranych nauk o życiu, nauk technicznych i inżynieryjnych.Trudno przełożyć ten mechanizm na wszystkie dyscypliny, specjalności naukowe, gdyż nauki humanistyczne i społeczne odpadają, podobnie gro innych nauk, a których nie będę już wymieniał.Zakładam, że ktoś nie do końca zrozumiał istotę, zagadnienie innowacji w nauce.Polecam najnowszy ranking innowacyjności Bloomberga, a tam najbardziej innowacyjną gospodarką globu jest gospodarka Korei Południowej, a potem Republiki Federalnej Niemiec, Szwecji, Japonii, Szwajcarii, Singapuru, Finlandii, USA, Danii, Francji - pierwsza dziesiątka.Trzecia Rzeczpospolita Polska zajmuje przyzwoitą 23 pozycję.Sporo zawdzięczamy oddziałom zagranicznych koncernów, korporacji, fabryk i zakładów produkcyjnych, które zainwestowały u nas, choć ich centrale decyzyjne, finansowe, logistyczne i badawczo - rozwojowe mieszczą się poza granicami Polski.Zastanawiam się tylko nad tym, kto ma wdrażać innowacje nad Wisłą, bo struktura gospodarki polskiej, to w 98% mikro, małe i średnie firmy, a które nie posiadają żadnej strategii marketingowej, żadnego zaplecza logistycznego, żadnego zaplecza serwisowego i żadnego zaplecza badawczo - rozwojowego.Ponadto nie dysponują odpowiednim kapitałem inwestycyjnym na sektor B+R.Pomijam też pewną nieufność naszych przedsiębiorców, w wydawaniu pieniędzy na ten cel, gdyż prościej jest kupić licencje na Zachodzie.Dylematów i otwartych pytań jest wiele stąd nie wyobrażam sobie, aby zagadnienie innowacji można było uchwycić, umieścić, w ramach poszczególnych aktów normatywnych.Społeczeństwo i gospodarkę opartą na wiedzy buduje się na przestrzeni dekad i jest to proces długofalowy.Polska jest wciąż u początku tej drogi.Tak sądzę.

  • prawda(2016-01-29 17:01) Odpowiedz 100

    Szanowny Panei Ministrze, bardzo dobry plany, ale...rzeczywistość jest totalnie inna ! Zapraszam na naszą uczelnię, wszyscy śmieją się z wdrożeń i patentów, które tworzymy, a naukowcy którzy coś w tym kierynku robią są zbywani i lekceważeni. Zero pieniędzy na badania i wynalazki, płacimy z wynagrodzenia uczelni. Kierownicy biorą dotacje statutowe i wydają na konferencje. My nie mamy nic. Tak wygląda prawda na dużej uczelni publicznej.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Lulek(2016-02-01 16:55) Odpowiedz 70

    Pytałem pisząc tu nie dawno , co tym razem Gowin, zrobi by nie zlikwidować habilitacji .Mam odpowiedź , Tak wiele trzeba zmienić by nic nie zmienić. Kudrycka też 8 lat reformowała ,po to by nie zlikwidować habilitacji.Kazdy kto parcuje na uczelni wie,że polska nauka ma tyko jeden problem - polityczna ,kumoterska, nepotyczna, feudalna, załatwiana w Rotary Club habilitacja.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Ted(2016-01-29 10:47) Odpowiedz 52

    Gowin , czego się dotąd tknął , wszystko spieprzył ! Opłaca się dać mu podwyżkę byleby nic nie robił .

  • m.a(2016-01-28 12:55) Odpowiedz 410

    To jest postawienie problemu na glowie. Reformowanie polskich uczelni i ustalania sposobu jej finansowanie w funkcji rozwoju roznych karier pracownikow? A moze by tak przemyslec jaka jest naprawde misja uczelni, jak ja najlepiej realizowac i jakie sa potrzebne satnowsika pracy do jej realizacji. Z konkretnymi stanowiskami pracy sa zwiazane wymagane konkretne kompetencje i obowiazki. Jezeli dalej bedziem,y sie patrzec na polskie uczelnie z perspektywy realizacji "roznych sciezek kariery" jej pracownikow to nigdzie nie zajdziemy. Podstawowa misja uczelni jest ksztalcenie studentow i kultywowanie wiedzy, ktora sie studentom przekazuje. Moze pomyslmy io tym, bo na razie postawa srodowiska akademickiego skupionego na indywidualnych karierach i dochodach ciagnie gospoderke Rzeczpospolitej w dol i poglebia frustracje i niewlasciwe postawy (zaniechanie roli wychowawczej) wsrod mlodziezy. prosta propozycja - pomyslmy o studencie, jak chcemy go ksztalcic i po cio. To wymaga siegbniecia do deskryptorow dublinskich i WRESZCIE wdrozenia systemu bolonskiego, bo do tej pory w wiekszosci przypadkow podzielono bezmyslnie studia tak zeby jak najmniej zmieniac. Wszyscy na tym traca chyba poza beneficjentami granotow i modyfikowanych sciezek kariery. A jakosc ksztalcenia spada (calkowite deprecjonowanie dydaktyki traktowanej jako piate kolo u wozu przez kadre), innowacyjnosc nie rosnie, a gospodarka nie otrzymuje odpowiednio wyksztalconych pracownikow.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • Naukowiec(2016-03-01 09:05) Odpowiedz 20

    jest tak, jak pisze SW. wykładowca akademicki, to nie jest zwykły nauczyciel! Jeśli zatem chcemy, by polskie uniwersytety podążały za trendami właściwymi dla uniwersytetów zachodnich i zyskiwały w ten sposób uznanie w światowej nauce, należy uzależnić prawo do prowadzenia wykładów i seminariów magisterskich w danej dziedzinie , a ty samym do wzrostu wynagrodzenia i szansy na dalsze zatrudnienie, od aktualnego dorobku naukowego wykładowcy akademickiego transparentnie przedstawionego na stronach uczelni. Postulowany stan- przełoży się - co oczywiste- w sposób bezpośredni na wzrost poziomu kształcenia!

  • m.a(2016-01-28 14:55) Odpowiedz 28

    To jest postawienie problemu na glowie. Reformowanie polskich uczelni i ustalania sposobu jej finansowanie w funkcji rozwoju roznych karier pracownikow? A moze by tak przemyslec jaka jest naprawde misja uczelni, jak ja najlepiej realizowac i jakie sa potrzebne stanowiska pracy do jej realizacji. Z konkretnymi stanowiskami pracy sa zwiazane wymagane konkretne kompetencje i obowiazki. Jezeli dalej bedziemy sie patrzec na polskie uczelnie z perspektywy realizacji "roznych sciezek kariery" jej pracownikow to nigdzie nie zajdziemy. Podstawowa misja uczelni jest ksztalcenie studentow i kultywowanie wiedzy, ktora sie studentom przekazuje. Moze pomyslmy i o tym, bo na razie postawa srodowiska akademickiego skupionego na indywidualnych karierach i dochodach ciagnie gospoderke Rzeczpospolitej w dol i poglebia frustracje i niewlasciwe postawy (zaniechanie roli wychowawczej) wsrod mlodziezy. Prosta propozycja - pomyslmy o studencie, jak chcemy go ksztalcic i po co. To wymaga siegniecia do deskryptorow dublinskich i WRESZCIE wdrozenia systemu bolonskiego, bo do tej pory w wiekszosci przypadkow podzielono bezmyslnie studia tak zeby jak najmniej zmieniac. Wszyscy na tym traca chyba poza beneficjentami grantow i modyfikowanych sciezek kariery. A jakosc ksztalcenia spada (calkowite deprecjonowanie dydaktyki traktowanej jako piate kolo u wozu przez kadre), innowacyjnosc nie rosnie, a gospodarka nie otrzymuje odpowiednio wyksztalconych pracownikow.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama