statystyki

Jaka powinna być idealna szkoła?

autor: Klara Klinger02.09.2017, 08:00
Rodzice, którzy wrócili do Polski z innych krajów, potwierdzają, że wychodzenie poza program nie jest lubiane w polskiej szkole.

Rodzice, którzy wrócili do Polski z innych krajów, potwierdzają, że wychodzenie poza program nie jest lubiane w polskiej szkole.źródło: ShutterStock

Idealna szkoła? Powinna wypuszczać dzieciaki, które nie tylko mają wiedzę, ale też umieją ją wykorzystać. Być jak Sherlock Holmes – śmieje się Grzegorz, ojciec dwójki dzieci.

Reklama


Od września wchodzi nowa podstawa programowa do szkół, gimnazjum powoli kończy żywot, na jego miejsce wraca ośmioklasowa podstawówka i czteroletnie liceum. Zapytałam rodziców nie o to, czy im się podoba reforma, tylko jakiej szkoły chcieliby dla swoich dzieci.

Choć oczekiwania są różne, wszyscy byli zgodni: poprawki wprowadzane przez minister edukacji Annę Zalewską nie dotyczą tego, co tak naprawdę winno się zmienić w systemie edukacji.

Trzy Z

– Ostatnio córka poprosiła, żebym pomógł jej w biologii. W materiale, który mi pokazała, była mowa m.in. o budowie pręcika kwiatu oraz jego funkcjach. Syn w tym czasie starał się zapamiętać typy gleb i regiony ich występowania. I wtedy przemknęła mi myśl: Po co im to? – mówi mi Grzegorz. Jego zdaniem program nauki jest przeładowany, w efekcie czego dzieci działają na zasadzie trzech Z: zakuć, zdać, zapomnieć.

Ojciec dwójki nastolatków ma doświadczenia związane zarówno z edukacją w szkole niepublicznej – córka chodziła do społecznej podstawówki, teraz uczy się w państwowym gimnazjum, jak i w rejonowej szkole podstawowej, do której uczęszcza syn. – Rodzaj placówki nie ma znaczenia, bo system jest podobny. Głównym zadaniem jest przerobienie materiału – zauważa. I podaje przykład: – Podręczniki są super, obok obowiązkowego materiału są podane ciekawostki, propozycje dyskusji czy doświadczeń. Ale potem okazuje się, że nauczyciel nie miał czasu tego zrealizować, bo leci z programem.

Zdaniem Grzegorza należałoby odchudzić zakres obowiązkowego programu lub dołożyć godzin nauki. – Nauczyciele powinni przekazać podstawową wiedzę, a więc pokazać ścieżkę, którą powinien wybrać uczeń, oraz nauczyć myślenia i umiejętności korzystania z wiedzy. Ale na to, jak się okazuje, brakuje czasu – dodaje.

Podobnie myśli większość moich rozmówców. Chcieliby szkoły, która pobudzi do kreatywności. Takiej, do której dzieci chodziłyby z przyjemnością. By nauczyciele mieli możliwość pokazania uczniom w praktyce tego, co omawiane jest na lekcjach. Żeby dzieci mogły dotknąć, zrozumieć i – co najważniejsze – zainteresować się tematem. – To się powoli zmienia, są zapaleńcy, którym pomimo zmęczenia i frustracji chce się tak prowadzić lekcje – i na takich mieliśmy okazję trafić. Ale pamiętam, że kiedy wróciłam z Węgier, a dzieci trafiły do polskiego systemu, to zdziwiłam, jak dużo jest uczenia się na pamięć – mówi Aleksandra Mościcka, która działa w grupie Powroty w ramach Fundacji Sto Pociech.

Agnieszka Kowalska, która przez sześć lat mieszkała w Wielkiej Brytanii, dodaje, że dodatkową wadą rodzimego systemu edukacji jest brak powiązania między przedmiotami. – Kiedy w szkole na Wyspach dzieci czytają na angielskim lekturę dotyczącą starożytnego Egiptu, podczas zajęć z plastyki idą do muzeum historii starożytnej, a na historii uczą się o faraonach. U nas tak nie jest, bo większość przedmiotów jest od siebie oderwana – opowiada matka dwójki dzieci.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • Oiytr(2017-09-02 19:20) Zgłoś naruszenie 50

    Proszę, nie piszmy "polska szkoła" tylko "polskie ministerstwo". Polska szkoła ma nierealne zadania wyznaczane przez Men przy nierealnych finansach samorządów. Programy, liczby godzin, przeludnione klasy, brak sprzętu- to wina MEN. Czy się to komuś podoba czy nie, nauczyciel to żadna autonomiczna jednostka tylko trybik w marnie opłacanej machinie oświatowej.

    Odpowiedz
  • XXYYZZ(2017-09-02 09:19) Zgłoś naruszenie 40

    Szkoła [ i rodzina! ] powinna mieć wspólny cel: młody człowiek powinien wykorzystać nabytą wiedzę i umiejętności w nieznanej przyszłości i rzeczywistości. To podstawowa definicja inteligencji! Model wychowania w rodzinie, metodyka i programy nauczania nauczania w szkołach przygotowują do przyszłości, a więc, generalnie, pozwalajmy uczniom na eksperymenty, samodzielne myślenie, poszukiwania i doświadczania sytuacji przeróżnych. Bo w chwili obecnej rodzice są nadopiekuńczy, a w szkole panuje system feudalny i nauczanie z pozycji "przy tablicy".

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane

Reklama