A do tego niegospodarność w wydawaniu publicznych pieniędzy i brak kontroli ze strony resortu zdrowia – taki obraz wyłania się z analizy NIK poświęconej rehabilitacji leczniczej.
Dla pacjentów największym zagrożeniem jest brak dostępności, czyli rosnące kolejki. Sytuacja jest paradoksalna. Bo w okresie 2011–2013, choć były zwiększane środki na rehabilitację, NFZ w tym ostatnim roku zaplanował o 267 mln zł więcej niż jeszcze pod koniec 2010 r. Tymczasem liczba oczekujących oraz czas oczekiwania w tym samym okresie radykalnie się zwiększyły.
Przykład? Ponad 8-miesięczne czekanie na przyjęcie na oddział rehabilitacyjny (dwa lata temu chorzy musieli czekać pół roku). Wrażenie robi też lista oczekujących do pracowni rehabilitacyjnych: w 2011 r. było 412 tys. pacjentów. Rok temu już 612 tys.