Minister Łukasz Szumowski, marszałek Senatu Stanisław Karczewski oraz Główny Inspektor Farmaceutyczny Paweł Piotrowski poinformowali dziś, że brak dostępu do leków to efekt globalnych kłopotów ze zdobyciem substancji czynnych z Chin. Sęk w tym, że jeszcze w połowie czerwca resort zdrowia i GIF nie miały pojęcia o problemie. Mamy na to dokument.

Przypomnijmy: 17 czerwca na pierwszej stronie DGP napisaliśmy o "chińskim problemie polskich pacjentów". Już trzy tygodnie temu napisaliśmy, że dostęp do leków się pogorszy. A to dlatego, że kilkanaście wielkich fabryk produkujących substancje czynne wykorzystywane w lekach zostało w Państwie Środka zamkniętych. Substancje czynne pochodzące z Chin są wykorzystywane w niemal 80 proc. leków sprzedawanych w Polsce.

Przy pracy nad tekstem zwróciliśmy się z prośbą o informację do Ministerstwa Zdrowia. W e-mailu wskazaliśmy, że "w Chinach zamknięto kilkanaście fabryk dostarczających substancje czynne do leków w Polsce ze względu na tamtejsze przepisy ochrony środowiska. Już teraz pojawiły się kłopoty z dostępnością ponad 100 leków. Producenci przyznają, że będzie gorzej". Spytaliśmy, czy resort zdrowia wie o problemie i co planuje zrobić.