statystyki

Polski pacjent w szponach Chin. Dlaczego rynek leków tak bardzo jest uzależniony od Pekinu?

autor: Patryk Słowik06.07.2019, 08:45
Słyszymy od wielu lat, że produkcja substancji czynnych powinna się odbywać w Polsce. Co z tego, skoro dla producentów jest to finansowo nieopłacalne, a zarazem wywiera się na nich ciągły nacisk, by obniżali ceny leków – podkreśla dr Biadun

Słyszymy od wielu lat, że produkcja substancji czynnych powinna się odbywać w Polsce. Co z tego, skoro dla producentów jest to finansowo nieopłacalne, a zarazem wywiera się na nich ciągły nacisk, by obniżali ceny leków – podkreśla dr Biadunźródło: ShutterStock

Na skutek uzależnienia europejskiego rynku leków od substancji czynnych produkowanych w Chinach w rodzimych aptekach brakuje coraz to nowych leków. Aby zmierzyć się z tym problemem, konieczna jest zdecydowana reakcja Unii. Ta na razie nie potrafi nawet określić swojego stanowiska.

W Chinach w ostatnich kilku tygodniach zamknięto kilkanaście fabryk, w których produkowane były substancje czynne leków. Najprawdopodobniej w najbliższych tygodniach to samo spotka kolejne. To ważna informacja dla polskich pacjentów, gdyż prawie 80 proc. substancji czynnych używanych w sprzedawanych w Polsce lekach pochodzi z Państwa Środka. Już teraz z powodu działań Pekinu brakuje w rodzimych aptekach ok. 100 medykamentów.

Na półkach widzimy najczęściej produkty polskie, niemieckie, francuskie czy amerykańskie. I pochodzenie medykamentów nie jest nam obojętne. Polskie leki uważamy bowiem za dobre jakościowo. Nie to co chińskie. – Polacy to w dużej mierze świadomi konsumenci, którzy dokonują odpowiedzialnych wyborów. Jeśli mają wybierać między takimi samymi lekami wyprodukowanymi w Polsce i za granicą, to częściej sięgają po lek rodzimego pochodzenia. Kupują je z przekonaniem, że za lokalną produkcją stoi dobra jakość. Równie ważna jest świadomość, że dzięki takim zakupom mają wpływ na polską gospodarkę, a także rynek pracy – tłumaczy Krzysztof Martyniak z Instytutu Socjologii UW.

Sęk w tym, że to, co nas leczy, najczęściej jest chińskie. I to niezależnie od tego, czy wybieramy produkt polski, czy niemiecki. Leczy bowiem substancja czynna (API – Active Pharmaceutical Ingredient). A w przypadku prawie 80 proc. medykamentów sprzedawanych w Polsce pochodzi ona z Chin. Europejscy producenci decydują o kształcie tabletki, o tym, czy będzie gorzka, czy słodka, o wypełniaczach. Ale to, co najważniejsze, kupują w Azji. Bo taniej. – O tym, że presja cenowa musi w którymś momencie odbić się na dostępności leków, urzędnicy i eksperci wiedzieli od dawna – mówi radca prawny dr Dobrawa Biadun, która pracowała przez wiele lat w administracji państwowej. Ten moment właśnie nastąpił.

Niezdrowe uzależnienie

– Przyzwyczailiśmy się już do tego, że brakuje 200–300 leków. To efekt m.in. ich nielegalnego wywozu. Ale w ostatnim czasie zaczęło brakować kolejnych stu. Przez Chiny – twierdzi Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Co to znaczy „przez Chiny”?


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (5)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane