30-proc. podwyżka ma zachęcić stomatologów, by w ramach kontraktu z NFZ chcieli leczyć małych pacjentów. Teraz wolą przyjmować więcej dorosłych – bo fundusz lepiej za nich płaci i sprawiają mniej problemów.
Ponad połowa trzylatków i 94 proc. 15-latków ma próchnicę. Narodowy Fundusz Zdrowia skierował do konsultacji projekt zarządzenia mający nieco poprawić te statystyki. Podwyżki zapowiadał od dawna, teraz mają być jednak związane z rządową ustawą „Za życiem”.
Przy rozliczaniu leczenia stomatologicznego dzieci fundusz stosować będzie mnożnik 1,3, czyli zapłaci o 30 proc. więcej niż teraz. Choć leczenie maluchów wymaga dużego zaangażowania, dotychczas było gorzej wyceniane, więc część lekarzy w ogóle nie podpisywało na nie umowy. Inni mający kontrakt na leczenie i dzieci, i dorosłych, przesuwali często pieniądze w ciągu roku na pełnoletnich pacjentów. By mieć te same pieniądze, a mniej pracy, przyjmowali 100 dorosłych zamiast 150 dzieci.
Reklama
To nie koniec zmian. Także plomby w mleczakach będą lepiej wyceniane: w tym przypadku poza mnożnikiem 1,3 zastosowana będzie też zmiana liczby punktów, w których rozliczane są świadczenia. W przypadku wypełnienia ubytku korony zęba mlecznego wzrośnie z 30 do 50 pkt.

Reklama
Natomiast stawki za profilaktykę zostaną podniesione o 50 proc. (mnożnik 1,5). – To dobra wiadomość. Dzieci powinny przynajmniej raz w roku podlegać kontroli stomatologicznej. Ale tych jest ich niewiele – mówi Dorota Olczak-Kowalczyk, konsultant krajowa w dziedzinie stomatologii dziecięcej. W kilkudziesięciu powiatach nie ma ani jednej placówki z kontraktem na leczenie dzieci, choć w przywróconej od 2016 r. książeczce zdrowia dziecka przewidziano, że każdy maluch, nawet jeszcze bezzębny, powinien mieć wizyty oceniające m.in. zgryz.
– Każdy ubytek próchnicowy w mleczaku powinien być wyleczony i zaplombowany. Inaczej próchnica przeniesie się na stałe zęby – wyjaśnia krajowa konsultant. Przyznaje, że nadal część osób uważa, że mleczaków nie trzeba leczyć, choć konsekwencje zaawansowanej próchnicy są bardzo poważne i rozległe. – W zębach mlecznych rozwija się ona o wiele agresywniej i często prowadzi do ekstrakcji. A badania ortodontyczne zrealizowane w Polsce wskazują, że główną przyczyną wady zgryzu jest właśnie nieleczona próchnica i strata przed czasem części zębów przez dzieci – wyjaśnia stomatolog.
Podkreśla też, że przy bardzo chorych zębach bakterie wysiewają się na cały organizm. Kiedy tak się stanie w przypadku dziecka z – dajmy na to – wadą serca, może to doprowadzić do tragicznych skutków.
Na zmianie skorzystać mają też kobiety w ciąży i połogu, fundusz płacić będzie za nie o 20 proc. więcej (mnożnik 1,2) niż dziś.
Niestety na wzrost liczby kontraktowanych świadczeń trudno liczyć, ponieważ w ocenie skutków regulacji fundusz wpisał kwotę 54 mln zł. To po kilka złotych na dziecko i przyszłą matkę w skali roku.
Eksperci chwalą kierunek, choć równocześnie zwracają uwagę, że potrzebne są o wiele głębsze zmiany. – Aby opieka w ramach NFZ była faktycznie dostępna, potrzebujemy o wiele więcej gabinetów z kontraktem na wyższe kwoty – zwraca uwagę Dobrawa Biadun z Lewiatana. Inaczej dzieci nadal będą czekały w wielomiesięcznych kolejkach.