– Od 15 stycznia do każdej nowej rezerwacji robionej na sezon letni doliczamy opłatę za emisję CO2. Z jej powodu ceny wycieczek wzrosły od 10 do 30 zł w zależności od kierunku wyjazdu – tłumaczy Marek Andryszak, prezes zarządu TUI Poland. Na podniesienie cen wycieczek z tego powodu zdecydował się też Neckermann – bierze średnio kilkanaście złotych. Z końcem stycznia zrobiła to też Itaka. W jej przypadku ceny imprez zwiększyły się od 10 do nawet 50 zł. Największe dopłaty, jak tłumaczy biuro podróży, są pobierane oczywiście od tych klientów, którzy planują dalekie podróże. Nad wprowadzeniem opłaty środowiskowej zastanawiają się Rainbow Tours oraz Grecos Holiday.

– Czekamy na ostateczne wytyczne ze strony linii lotniczych, które na razie tylko zasygnalizowały nam, że będą pobierać opłaty z tytułu emisji CO2. Nie wiemy jednak, jaka będzie ich wysokość, dlatego na razie nie obarczamy nimi naszych klientów – tłumaczy Jacek Parysek z Grecos Holiday. Dodaje jednak, że jeżeli dopłata wyniesie ponad 10 zł na osobę, to zostanie od razu przerzucona na klienta.

Biura podróży ostrożnie planują podwyżki cen swoich ofert. Mają bowiem świadomość, że sprzedają je już średnio o 10 proc. drożej niż w roku ubiegłym. Powodem są m.in. wzrosty notowań głównych walut oraz wkalkulowanie ewentualnych podwyżek cen ropy. Z drugiej jednak strony zwlekanie z wprowadzeniem dopłat za emisję CO2 może się okazać kosztowne. Od października 2012 r. trwa przedsprzedaż wycieczek na lato, podczas której touroperatorzy oferują imprezy z gwarancją niezmienności ceny. Z taką opcją, jak szacuje branża, sprzedane zostało ok. 20 proc. z 1,7 mln przygotowanych na sezon letni wycieczek.

To oznacza, że od ponad 300 tys. klientów biura podróży nie będą mogły żądać dopłaty za emisję CO2. Należność będą musiały więc uregulować z własnej kieszeni. To może się odbić na rentowności, która już teraz nie jest wysoka i oscyluje na poziomie nieco ponad 1 proc.

Dlatego, jak uważają eksperci, część biur zapewne ściągnie wyższe opłaty za emisję CO2 od nowych klientów, by nie dopłacać do sprzedanych już wycieczek. To może też skutkować mniejszymi rabatami w sprzedaży last minute. Niektóre biura podróży już zapowiedziały, że nie planują oferować w tym czasie upustów sięgających, jak w latach poprzednich, 50 proc. ceny wyjściowej. Ma być nawet drożej niż podczas first minute.