Dziś do Warszawy zjadą się potencjalni wykonawcy systemu. Rząd chce zrobić rozeznanie rynku, by jeszcze w tym kwartale rozpisać przetarg. Spotkanie określane jako seminarium technologiczne, które odbędzie się w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa (MIB), będzie zamknięte dla prasy. Osobom postronnym nieznana jest nawet lista uczestników.
Jak płaci się myto w Europie / Dziennik Gazeta Prawna
Resort pytany przez nas w ubiegłym tygodniu o listę firm, które wyraziły chęć udziału, zasłaniał się tym, że wciąż trwa weryfikacja chętnych. Udało się nam jednak nieoficjalnie poznać program spotkania. Pierwszy wniosek: zainteresowanie kontraktem zdaje się na tę chwilę mniejsze niż kilka lat temu, gdy system poboru opłat dopiero ruszał.
Reklama
W 2009 r. do ograniczonego przetargu przystąpiło 10 firm i konsorcjów. Czterech chętnych nie spełniło warunków udziału w postępowaniu i nie przeszło do drugiego etapu. Teraz na seminarium technologiczne zgłosiło się osiem podmiotów. To węgierski National Toll Payment Services, Satellic (firma obsługująca belgijskie e-myto), AutostradeTech (Włochy), Neurosoft (Polska), Grupa Egis (obecna w 100 krajach, należy do niej też Egis Poland), ID Block Systems (również z Polski), Vitronic z Niemiec oraz Grupa Kapsch (obecny operator systemu viaTOLL w Polsce). Nie oznacza to, że liczba oferentów we właściwym przetargu będzie taka sama. Ale jest to pierwszy wyraźny sygnał pokazujący, kto interesuje się kontraktem z polskim rządem.

Reklama
Każda z firm będzie miała 20 minut na przedstawienie swoich rozwiązań w zakresie poboru opłat drogowych. To praktycznie ostatni moment, by przedsiębiorstwa przekonały rząd do swoich rozwiązań. – Przewidywany termin ogłoszenia przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad postępowania przetargowego na wykonawcę systemu poboru opłat to IV kwartał 2016 r. – zapowiada zespół prasowy MIB.
Rząd bierze pod uwagę każdy wariant, jeśli chodzi o wybór technologii na kolejne lata. MIB podkreśla, że priorytetem jest wygoda użytkowników. Na razie każde rozszerzenie polskiego systemu viaTOLL (pobierającego opłaty elektroniczne od aut powyżej 3,5 tony, osobówki na drogach GDDKiA płacą głównie manualnie lub – dużo rzadziej – elektronicznie) wiąże się z budową kolejnych bramownic nad jezdniami do komunikacji z urządzeniami pokładowymi i kontrolą opłat. Kapsch zapewnia, że system w takiej formie jest dla państwa opłacalny. W ciągu pięciu lat jego działania (do lipca 2016 r.) zysk netto Krajowego Funduszu Drogowego z systemu viaTOLL wyniósł ponad 4,1 mld zł. Taki rezultat daje odjęcie od przychodów 6,3 mld zł kwoty 1,1 mld wynikającej z nakładów inwestycyjnych i podobnej sumy wynikającej z kosztów operacyjnych, czyli np. obsługi punktów poboru opłat czy sieci dystrybucyjnej.
Ale walka o polski kontrakt będzie zażarta. – Jeśli zrealizowane zostaną plany rządu w Warszawie, to Polska w najbliższych latach dołączy do czołówki krajów UE o najdłuższej sieci dróg szybkiego ruchu – przypomina w rozmowie z DGP Kamil Potrzuski, członek zarządu i dyrektor finansowy firmy Satellic, będącej od kwietnia br. operatorem systemu satelitarnego w Belgii. – Jestem przekonany, że gdy dynamicznie zmienia się długość dróg, które mogą być objęte opłatami, każdy administrator będzie poszukiwał elastycznego rozwiązania, które zapewnia maksymalny strumień pieniędzy dla budżetu. A takie właśnie są rozwiązania satelitarne – zachwala.
Ale w Europie wykorzystywane są i inne koncepcje. Oprócz systemów satelitarnych są także e-winiety (np. na Słowacji) czy system mieszany, jak na Węgrzech (pojazdy ciężkie korzystają z urządzeń pokładowych, które komunikują się z systemem przez satelitę; osobówki kupują e-winiety: tygodniowe, 10-dniowe, miesięczne i roczne).
Część naszych rozmówców przewiduje, że ostatecznie rząd i tak przedłuży umowę na kolejne lata z obecnym operatorem, czyli austriackim Kapschem. Wymusi na nim co najwyżej korzystniejsze warunki finansowania projektu. W grę może też wchodzić większe otwarcie na innych wykonawców, np. dostarczających swoje urządzenia pokładowe dla kierowców.
Eksperci już tacy pewni tego scenariusza nie są, choć na razie nie spodziewają się daleko idącej rewolucji, czyli kompletnej zmiany obecnego rozwiązania. – W naszej opinii budowa zupełnie nowego systemu, np. satelitarnego, będzie generowała wysokie koszty wdrożenia czy wymianę urządzeń pokładowych u kierowców. Naturalnym rozwiązaniem wydaje się dalszy rozwój obecnego systemu, niezależnie od tego, która firma będzie to robiła. Zainteresowane przedsiębiorstwa mogą obsługiwać zarówno system radiowy, jak i satelitarny. To dotyczy także obecnego operatora, czyli firmy Kapsch – uważa Bartłomiej Sawicki z Instytutu Jagiellońskiego. – Jeśli więc rząd wybierze dalszy rozwój systemu w obecnej technologii, to, biorąc pod uwagę doświadczenie Kapscha, firma mogłaby być ewentualnie wybrana, choć wcale nie jest to przesądzone – dodaje.
Czy operator systemu viaTOLL dopuszcza w ogóle jakieś zmiany w rozwijanej przez niego technologii? W rozmowie z DGP zapewnia, że tak. – To wyłącznie kwestia decyzji właściciela systemu, czyli rządu, jak wykorzysta istniejącą infrastrukturę. Technologia systemu viaTOLL pozwala bez większych nakładów uruchomić pobór opłat od samochodów osobowych na odcinkach autostrad, na których dziś jeszcze nie wnoszą opłat – stwierdza Krzysztof Gorzkowski z Kapscha. Dodaje, że ewentualne uruchomienie takiej „nakładki” dla osobówek w obecnym systemie (np. e-winiety) pozwoli zlikwidować uprzykrzające życie kierowcom bramki. – Ciężarówki już płacące elektronicznie nie potrzebują przecież bramek, by wnosić opłaty. To samo dotyczyłoby osobówek – kwituje Krzysztof Gorzkowski.
Eksperci nie spodziewają się kompletnej zmiany systemu.