Spełnia się czarny sen resortu infrastruktury. Pierwszy z autostradowych koncesjonariuszy – Stalexport – wprowadza własne płatności elektroniczne. To oznacza, że na razie nici z jednolitego systemu dla całego kraju.
Problem Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa (MIB) nazywa się A4Go. Paweł Kocot z zarządu spółki Stalexport Autostrada Małopolska, która zarządza 60-kilometrowym odcinkiem A4 między Krakowem i Katowicami, zapowiedział, że jutro jako pierwszy wśród koncesjonariuszy w Polsce uruchomi elektroniczny pobór opłat.
Firma na własną rękę robi to, co od lat nieudolnie „wprowadzają” kolejne rządy. Rozwiązanie jest oparte na technologii, którą wykorzystuje u siebie Autostrade per l’Italia, włoski udziałowiec koncesjonariusza. Technologia jest podobna do tej stosowanej w państwowym viaTOLL. Kierowcy mogą kupować urządzenia pokładowe (doliczana jest kaucja 50 zł), które doładują impulsami. Jeden impuls to jeden przejazd przez bramki. A kierowcy płacący elektronicznie mogą liczyć na 15-procentowy upust. W ciągu kilkunastu dni sprzedano 750 urządzeń. Przejazd typu „slow & go” możliwy będzie na wszystkich bramkach, a nie tylko wybranych – jak to ma miejsce w systemie viaTOLL.