statystyki

Dziki koń z Poznania. Tarpan - auto, które nie przetrwało

autor: Mikołaj Kłobuch19.08.2016, 07:08; Aktualizacja: 19.08.2016, 08:14
Tarpan

Tarpan, Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazetaźródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Łukasz Cynalewski Agencja Gazeta

Nazwę Tarpan wyłoniono w konkursie zorganizowanym przez redakcję „Expressu Poznańskiego”. Nie był to najlepszy wybór. Jednak przekonano się o tym dopiero po latach. Auto – podobnie jak dziki koń – nie przetrwało

Do końca 1972 r. mieliśmy oddać 25 samochodów dostawczych. Odnosiłem wrażenie, że jedynym człowiekiem na sali, który w to wierzył, był dyrektor – wspominał po latach Ryszard Wnykowicz, zaopatrzeniowiec Wielkopolskich Zakładów Naprawy Samochodów w Poznaniu. Istotnie trudno było uwierzyć, że zadaniu sprosta firma, która z produkcją aut miała niewiele wspólnego. Do tej pory jedynie je remontowała, a teraz miała zająć się ich wytwarzaniem. I to na dodatek całkowicie nowego modelu. Ale taki był efekt podjętej na początku 1971 r. inicjatywy lokalnych władz partyjnych, by państwowy pomysł produkcji samochodu dla wsi zrealizować w Wielkopolsce. Udało się dla niej uzyskać aprobatę genseka PZPR Edwarda Gierka.

Polityczne decyzja zapadła, trzeba było więc zmierzyć się z wyzwaniem. Po przebadaniu dwóch wstępnych prototypów połączono zespoły badawcze i w 1972 r. opracowano finalny projekt wozu, którego produkcją miały się zająć Wielkopolskie Zakłady Naprawy Samochodów. A nie było to łatwe, bo brakowało im maszyn, wiele zaś z tych, którymi dysponowały, było przestarzałych. I tak z powodu braku pras hydraulicznych blachy karoserii klepano ręcznie młotkami na prawidłach. Jednak udało się – do końca grudnia 1972 r. 25 tarpanów wyjechało z fabryki.

Testy pierwszych pojazdów pozwoliły wychwycić niedoróbki: zmieniono sposób łączenia elementów nadwozia, zawieszenia oraz nieco zmieniono kabinę kierowcy. Mimo trudnych warunków produkcja rosła, a zakład stopniowo wyposażano w maszyny – w 1976 r. wyprodukowano prawie 4 tys. tarpanów. W tym czasie WZNS, po chwilowym włączeniu do Fabryki Samochodów Ciężarowych w Lublinie, usamodzielniły się jako Fabryka Samochodów Rolniczych „Polmo”.

Pojazd oparty w dużej mierze na podzespołach warszawy (zawieszenie i układ napędowy) łatwo znajdował nabywców z prozaicznego powodu – w PRL cały czas brakowało samochodów. Kupowały go zarówno przedsiębiorstwa (nie tylko PGR-y), jak i rolnicy indywidualni, choć wielu wolało bardziej ładownego żuka z Lublina. Przesuwna tylna ściana nadwozia tarpana, umożliwiająca, zależnie od potrzeb, zwiększenie przestrzeni osobowej lub towarowej, była prawdopodobnie jedynym w tamtym czasie tego typu rozwiązaniem na świecie. W toku modernizacji samochód otrzymał wiele elementów wyposażenia i podzespołów fiata 125, a także opcjonalną blokadę tylnego mostu, która co prawda nie czyniła z tarpana auta terenowego, jednak znacząco zwiększała możliwości poruszania się w terenie. Co więcej, w organizowanych przez fabrykę rajdach z powodzeniem konkurowano nim z samochodami terenowymi z prawdziwego zdarzenia.

Fabryka bez sensu

– Powiem panu coś szczerze. Nie lubię tej waszej poznańskiej fabryki. Powstała bez sensu, produkuje beznadziejny samochód i nie ma przyzwoitego parku maszynowego – tak miał mówić dyrektor produkcji i sprzedaży lubelskiej Fabryki Samochodów Ciężarowych do wicedyrektora FSR Marka Pola, późniejszego ministra i wicepremiera (to jego relacja). – Ale jedno, co muszę panu powiedzieć, bo obserwuję was od lat: gdybyśmy my mieli taką ekipę jak wasza, tak waleczną, zapaloną do roboty, broniącą interesów firmy, tobyśmy góry przenosili. Wy przy tej waszej nędznej technologii i wyrobie funkcjonujecie już tyle lat i w dodatku się rozwijacie.

Fabryka miała wielu rywali, co powodowało, że mimo determinacji załogi nie było jej łatwo pracować. W warunkach socjalistycznej gospodarki, z jej wiecznym niedoborem wszystkiego, stanowiła konkurencję dla pozostałych zakładów – choćby w dostępie do surowców, urządzeń, półproduktów, gotowych elementów. Jak wspominał Wojciech Szafrański, kierownik wydziału produkcji części: „Na początku mieliśmy kłopoty z wieloma elementami samochodu; np. z resorami, których nasi kooperanci z innych fabryk nie mogli czy może raczej nie chcieli nam wykonywać zgodnie z wymogami technicznymi tarpana; sami musieliśmy te resory przeznaczone do żuka przerabiać”. Z kolei uruchomienie przez FSR własnej hamowni potwierdziło przypuszczenia, że z Warszawy przysyłane są gorsze silniki. Problemy były nawet z dostarczeniem produktu do klientów. Polmozbyt, do którego powinno należeć to zadanie, nie był chętny do włączenia tarpanów do swojej sieci sprzedaży. Pomocna okazała się centrala handlu dla rolnictwa – Agroma.

Sens istnienia zakładu podawano w wątpliwość też publicznie. Jesienią 1972 r. Andrzej Krzysztof Wróblewski na łamach „Polityki” pytał, dlaczego niszczy się duży zakład naprawczy, by produkować zbędne, jego zdaniem, samochody. W 1980 r. znów zaatakował zakład, twierdząc, że stanowi on rażący przykład marnowania pieniędzy i produkuje nieekonomiczny samochód. Z inicjatywy dyrekcji fabryki zorganizowano więc spotkanie z udziałem autora i załogi, na którym przedstawiono też opinie użytkowników. Wróblewski nie zdołał obronić swoich tez.

Wielka szansa

Rolnicze tarpany bardzo szybko zniknęły z dróg, co dowodzi, jak dalece niedoskonałym były produktem. Jeśli ktokolwiek jeszcze o nich pamięta, to kojarzą nam się z pojazdem niezbyt wyrafinowanym technicznie i, co tu dużo mówić, niezbyt prestiżowym, służącym wyłącznie do pracy. A gdybyśmy sobie wyobrazili ten sam emblemat FSR-u na wygodnym, estetycznym samochodzie osobowo-dostawczym z napędem na cztery koła, będącym czymś na kształt dzisiejszego SUV-a?


Pozostało jeszcze 66% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie