Komisja weryfikacyjna ds. stołecznej reprywatyzacji będzie miała możliwość dokonywania wpisów w księgach wieczystych oraz wznawiania postępowań.
W Ministerstwie Sprawiedliwości powstał już projekt ustawy w tej sprawie. – Pozwoli rozwiązać problemy, które pojawiły się w związku z ogromną niesprawiedliwością, jaka się zdarzyła w Warszawie i także w wielu innych miejscach – stwierdził wczoraj prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Reklama

Reklama
Komisja będzie miała bardzo szerokie uprawnienia. Jak informuje resort sprawiedliwości, zajmie się kontrowersyjnymi decyzjami zwrotowymi i po zbadaniu sprawy będzie mogła uchylić decyzję lub – jeśli okaże się to niemożliwe – nałożyć na korzystających ze zwrotu obowiązek rekompensaty pieniężnej. Jej członkowie (wybrani przez Sejm przedstawiciele wszystkich klubów parlamentarnych) będą mieli prawo jawnie przesłuchać każdego, a za brak stawiennictwa przed komisją grozić będą kary.
To nie koniec. Organ będzie nakładać „milionowe rekompensaty”, wznawiać postępowania i dokonywać wpisów w księgach wieczystych. To może być istotne z punktu widzenia lokatorów borykających się z dziką reprywatyzacją. Jeśli bowiem komisja ustali, że decyzja zwrotowa była nieprawidłowa, opcje są dwie. Zgodnie z pierwszą, jeżeli nieruchomość wciąż znajduje się u beneficjenta decyzji (np. handlarza roszczeń), komisja dokona natychmiastowej jej blokady w księdze wieczystej i wznowi postępowanie. Zgodnie z drugą opcją, jeśli nieruchomość jest już u osoby trzeciej, w grę wchodzić będzie odszkodowanie od beneficjentów decyzji zwrotowych (również nieuczciwych zbywców nieruchomości) i odpowiedzialność majątkowa urzędnika, który wydał decyzję. Z rekompensat tych stworzony zostanie specjalny fundusz, którego środki będą przeznaczone na rzecz osób pokrzywdzonych przez dziką reprywatyzację.
Od razu jednak pojawiły się wątpliwości, czy komisja – złożona z polityków – swoimi działaniami nie będzie podważała wyroków, na mocy których wydawano decyzje administracyjne o zwrocie nieruchomości. PiS jednak tłumaczy, że organ administracji może wzruszać wydane wcześniej decyzje i podobnie będzie zachowywać się komisja weryfikacyjna. – Nad prawidłowością tego procesu stosowania prawa czuwać będzie sądownictwo administracyjne, do którego strony będą mogły się odwołać – zapewnił wczoraj minister Zbigniew Ziobro.
Eksperci mają obawy, czy PiS nie chce powierzyć komisji zbyt daleko idących uprawnień. – Taka komisja nie ma mocy unieważniania wyroków sądowych, a wiele spraw zwrotowych to efekt takich wyroków. Wzruszenie decyzji leży w gestii sądu. Komisja mogłaby co najwyżej kierować wniosek do sądu o wznowienie postępowania i ewentualne stwierdzenie nieważności. Wątpliwości budzi też możliwość dokonywania wpisów w księdze wieczystej, bo można to robić tylko za pośrednictwem sądu lub notariusza – ocenia radca prawny dr Łukasz Bernatowicz, autor książki „Reprywatyzacja na przykładzie gruntów warszawskich”. Jego zdaniem podobnie komisja nie może stwierdzać niczyjej odpowiedzialności, np. jeśli chodzi o decyzje urzędników czy nakładanie rekompensat na beneficjentów decyzji zwrotowych, bo nie ma takich prerogatyw (to leży w gestii sądów).
Wątpliwości budzi też skład, bo oprócz posłów znajdą się tam przedstawiciele ruchów społecznych i stowarzyszeń lokatorskich. – Oczywiście ich wiedza o patologiach będzie cenna dla członków komisji. Zastanawiam się tylko, jakie oni mają kompetencje, by rozstrzygać w tak skomplikowanych sprawach, w których nawet sędziowie sądów administracyjnych potrafią się pogubić – wskazuje dr Bernatowicz.
Opozycja jeszcze nie wie, czy wyśle swoich przedstawicieli do zasiadania w komisji weryfikacyjnej. – Trzeba poczekać, jak idea przedstawiona przez Jarosława Kaczyńskiego przekuje się w konkretne przepisy prawne. Bo na razie ta propozycja nie wygląda zbyt poważnie i zmierza w kierunku wzruszania decyzji niezawisłych sądów – komentuje poseł PO Jan Grabiec. – Zastanawia mnie także, jak komisja złożona z polityków może próbować podważać decyzje administracyjne czy orzekać o czyjejś odpowiedzialności. Z drugiej strony nie mamy nic do ukrycia, więc sama idea badania nieprawidłowości może liczyć na nasze poparcie – dodaje.
Stołeczny ratusz nie chciał wczoraj komentować tej sprawy. Na profilu twitterowym prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz stwierdziła jedynie, że „propozycja PiS dotyczy już zakończonych postępowań”, i zamiast rozwiązać problem, czyli uchwalić dużą ustawę reprywatyzacyjną, proponuje „teatr polityczny”.
Poseł PiS Jarosław Krajewski w rozmowie z DGP przekonuje, że sam fakt powołania komisji weryfikacyjnej nie przekreśla szans na przyjęcie dużej ustawy przez jego partię. – Jeszcze nie zapadła decyzja, czy to będzie projekt rządowy czy poselski. Decyzję podjąć w tej sprawie musi kierownictwo partii z udziałem pani premier – zastrzega. Zarzuca Platformie, że choć przygotowała projekt ustawy w sprawie reprywatyzacji, to jednak odnosi się on jedynie do gruntów warszawskich. – Tymczasem potrzebujemy rozwiązań systemowych na przyszłość. Następny prezydent Warszawy powinien sam zorganizować zespół prawników, którzy zajęliby się wyłącznie zadaniem odzyskania nieruchomości, które mogły zostały zwrócone z rażącym naruszeniem prawa – przekonuje poseł Krajewski.