statystyki

Mieszkańcy okolicznych wsi nie chcą przyłączenia do Opola. Zapowiadają walkę "do końca"

autor: Joanna Pasztelańska15.08.2016, 15:00
Michał Seemann z Wrzosek od kilku miesięcy przygotowuje akcje protestacyjne, nawołujące do pozostania w Dąbrowie

Michał Seemann z Wrzosek od kilku miesięcy przygotowuje akcje protestacyjne, nawołujące do pozostania w Dąbrowieźródło: Dziennik Gazeta Prawna

W Dobrzeniu Wielkim wojna. W Dąbrowie gminna żałoba. Prószków szykuje się do walki za Winów, a Komprachcice robią transparenty na wrześniowe protesty. Mówi się o procesie sądowym, kolejnych blokadach ulicznych, a od czasu do czasu padają nawet słowa o zabraniu w odwecie jednej z dzielnic Opola.

Ta zniewaga krwi wymaga” – mówią umiastawiani w promieniu kilkunastu kilometrów od Opola. Od ponad pół roku żyli zbieraniem głosów, konsultacjami społecznymi, petycjami, błagalnymi listami do mediów i polityków. Były tygodnie, że wydawało się, że w tej walce wygrają, że zostanie im odpuszczone. Ale potem, na kilkanaście dni przed wymaganym terminem, gruchnęła wieść, że decyzja zapadła. Papiery podpisano, gminy rozdzielono, mieszkańców podzielono. Dzisiaj w proteście nie jeżdżą do Opola, szykując się do większej bitwy, a Opole zarzuca, że to prawdziwy młyn na wodę. Przepychankom słownym, łzom i wygrażaniom jednym i drugim nie ma końca. Bo „na siłę”, bo „wbrew ludziom”, bo „z nie do końca czystych moralnie pobudek”.

Nowy rok 2017 zostanie powitany w wyjątkowo grobowych nastrojach. Chwilę po północy dwanaście wsi przestanie de facto istnieć. Ponad 5 tys. ha ziemi i ponad 9 tys. osób na niej, nie licząc mniejszych i większych zwierząt hodowlanych i domowych, stanie się Opolem.

Demokracja została zniszczona

Kiedy jesienią ubiegłego roku po raz pierwszy pojawiły się doniesienia o poszerzeniu miasta, nie były traktowane poważnie. Ot takie wróżenie z politycznych fusów, być może przerost ambicji nowych władz. Mapa z rozdzielonymi podopolskimi wsiami, które miałyby stać się miastem, wyglądała jak z innego świata. Ale gdy krótko potem „Nowa Trybuna Opolska” opublikowała wypowiedź prezydenta Opola, że to nie jest żart, wybuchła panika. Na próżno zapewniano, że nikt nikomu niczego zabierać nie będzie, że na większym Opolu skorzystają wszyscy. Mieszkańcy wytypowanych do umiastowienia wsi zaprzysięgli walkę. W konsultacjach społecznych w powiecie opolskim ankietę wypełniło ponad 20 tys. osób, czyli 19 proc. mieszkańców. Przeciwko zmianie granic opowiedziało się ponad 96 proc., za nią było tylko 2,5 proc. W naznaczonych wsiach frekwencja wyniosła ponad 65 proc., a przeciw było prawie 90 proc. Jakby tego było mało, wyniki konsultacji pokryły się z rezultatami badań Instytutu Śląskiego, który badał nastroje społeczne na zlecenie samego urzędu miasta. Podobne rezultaty uzyskała firma Biostat, sondując z kolei na zlecenie starostwa powiatowego. Także wtedy 83 proc. mieszkańców w 13 gminach powiedziało przyłączeniu do miasta „nie”.

Mimo konsultacji, protestów i barykad 30 marca Rada Miasta zdecydowała, że Opole i tak się powiększy. Projekt zmiany granic trafił do Rady Ministrów. Nadzieja gasła. Mieszkańcy płakali, ale wciąż jeszcze wierzyli w zapewnienia, że głos ludu jest najważniejszy. Wierzyli też, że do 30 lipca, kiedy to miał zapaść wyrok, zdarzy się coś, co ich od miasta wybawi.

Ale potem nastał 19 lipca. Wtorek. Ktoś żartował, że tego dnia przypada święto Czerwonego Kapturka, ktoś inny cytował maksymę Goethego z kartki z kalendarza: „Cokolwiek potrafisz lub myślisz, że potrafisz, rozpocznij to. Odwaga ma w sobie geniusz, potęgę i magię”. Po południu ktoś dopisał na tej kartce czarnym flamastrem: „koniec demokracji”.

Z tygodniowym wyprzedzeniem, niczym grom z jasnego nieba, klamka o zmianie granic bowiem zapadła. – Nawet nie było tego w programie obrad. Dzień później miała dopiero obradować Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego, od której opinii wszystko zależało. O wszystkim dowiedzieliśmy się z SMS-ów dziennikarzy – żalą się mieszkańcy, nie pozostawiając suchej nitki ani na prezydencie Opola, ani na Patryku Jakim, jednym z głównych lobbujących za poszerzeniem miasta. Patryk Jaki to opolanin, rocznik 1985, niegdyś członek gabinetu politycznego wojewody opolskiego, poseł PiS, a następnie Solidarnej Polski. Od 18 listopada ubiegłego roku sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Od 19 lipca bieżącego roku nazywany przez miejscowych Opolskim Vaderem. W oświadczeniu prasowym Jaki przyznał bowiem, że osobiście brał udział w posiedzeniu Rady Ministrów, która podjęła decyzję o powiększeniu Opola. Według niego otwarto tym samym nowy rozdział w historii miasta, a jako że decyzja jest ostateczna, nie ma co kruszyć kopii. Trzeba się zmierzyć z faktami i zrozumieć, że gdyby nie powiększenie miasta, województwo w przyszłości mogłoby przestać istnieć.


Pozostało 79% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • qaduq(2016-08-15 19:54) Zgłoś naruszenie 80

    Jaki pan, taki kram. Zadziwiające jedynie, że nie uwypukla się podanej przez niedopatrzenie informacji, że przyłączone 12 wsi to zwiększenie budżetu Opola o 20 milionów z podatków. Naiwni sądzą zapewne, że to bogaci rolnicy wnoszą wiano. Prawda jest bardziej prozaiczna. Pani premier powinna zażądać dokładnej mapy owego wianuszka z zaznaczeniem obiektów handlowych i usługowych tam zlokalizowanych i przynoszących profity. Ów wiceminister powinien wylecieć natychmiast za świadome wprowadzenie Rady Ministrów i samej premier w błąd, a dzielny burmistrz również powinien zostać zawieszony za wrogie działanie przeciwko sąsiednim gminom.Inaczej będzie to piękna pokazówka dla wiejskich i małomiasteczkowych samorządów, co ich czeka po kolejnych wyborach, które maja zakończyć przejęcie władzy w lokalnej Polsce. Czy znowu ma się sprawdzić, że przed szkodą i po szkodzie Polak jest głupi?

    Odpowiedz
  • Michaś(2016-08-15 21:50) Zgłoś naruszenie 10

    A Województwo Opolskie należy bezwzględnie zlikwidować jako siedlisko mniejszości germańskiej, bo za maluczką chwilkę przegłosują akces do Bundesrepublik Deutschland!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane