Chodzi o wprowadzenie w Polsce systemu oceny ryzyka i zarządzania ryzykiem w całym łańcuchu dostaw wody. O jakość kranówki mają dbać zarówno dostawcy wody, w tym samorządy i ich spółki komunalne, ale również zarządcy budynków w odniesieniu do wewnętrznych systemów wodociągowych. W tym celu co sześć lat mają być przeprowadzane oceny ryzyka, a wyniki przekazywane odpowiednim organom. Czas na transpozycję dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2020/2184 w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi minął 12 stycznia 2023 r.

Uniknąć kar za jakość wody

Prezydent zawetował wrześniową nowelizację, która miała zrealizować unijne zobowiązania. Argumentował, że nakładają one na samorządy nowe zadania związane z badaniem jakości wody, a nie gwarantują finansowania. Powołując się na wcześniejsze opinie lokalnych włodarzy, wskazywał też, że są one nadmiarowe w stosunku do zapisów dyrektywy.

Punktami zapalnymi były m.in. wysokie wymagania dla osób, które mają przeprowadzać oceny ryzyka, konieczność ich dokonania dla wszystkich wewnętrznych systemów, a nie tylko w budynkach priorytetowych (np. szpitalach), czy kwestia tego, jak reagować na ewentualne przekroczenia parametrów potencjalnie niebezpiecznych substancji w wodzie. Samorządy wskazywały również, że polskie wskaźniki mają być bardziej rygorystyczne niż te unijne.

Chociaż w grze jest nadal próba przegłosowania prezydenckiego weta w Sejmie, to bardziej realne wydaje się uchwalenie poselskiej wersji nowelizacji. Tę zgłosili parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej, ale nie ukrywają, że to rządowy projekt z korektami.

– Poproszono nas, żeby zrobić to ścieżką poselską, bo będzie szybciej. Pewne kwestie zostały odpuszczone, ale 85 proc. esencji zostało – mówi Artur Łącki, poseł sprawozdawca.

Wiceminister infrastruktury Przemysław Koperski przekonuje, że to projekt poselski, ale „czerpie garściami” z tego rządowego.

– Konsekwencje weta poniesiemy wszyscy. Już teraz wiemy, że kara za niewdrożenie przepisów dotyczących ochrony wody pitnej wyniesie min. 70 mln zł – wskazuje Przemysław Koperski. Podkreśla, że o tyle mniej Polska wyda na gospodarkę wodną w 2027 r.

– To równowartość budowy nowej oczyszczalni ścieków np. w takim mieście jak Karpacz, która zapewnia m.in. podłączenie obserwatorium na Śnieżce do kanalizacji – mówi wiceminister.

Tej kary już nie będzie można uniknąć, jednak to dopiero początek problemów. Już w czerwcu 2025 r. KE informowała, że kieruje sprawę przeciwko Polsce do TSUE. Na jakim jest etapie? Jak zastrzega dział prasowy przedstawicielstwa KE w Polsce, toczące się postępowania nie są komentowane. Natomiast pod koniec listopada ub.r. sprawie nadano sygnaturę (C-769/25) i „oczekuje się na wydanie wyroku”. Po nim, aż do dnia pełnej transpozycji dyrektywy, naliczana będzie dzienna kara w wysokości prawie 600 tys. zł (141 tys. euro).

Co się zmieni w badaniu jakości kranówki

W poselskim projekcie zrezygnowano z powoływania wielodyscyplinarnego zespołu, który miał dokonywać ocen ryzyka. Obecnie trwają ostatnie ustalenia z samorządami, jakimi kwalifikacjami będę musiały wykazać się osoby odpowiedzialne za to zadanie. Mają się odnosić m.in. do doświadczenia, a nie konkretnego wykształcenia. Zrezygnowano też z dokonywania ocen ryzyka w budynkach innych niż priorytetowe. W pozostałych ma być przeprowadzana ogólna analiza potencjalnych ryzyk. Dla samorządów kluczowe jest określenie granicy odpowiedzialności dostawcy wody, w tym komunalnych spółek wodociągowo-kanalizacyjnych za jakość wody.

– W pierwotnej wersji nasze przedsiębiorstwa miały odpowiadać za jakość wody w kranie. Nie mamy wpływu na wewnętrzną sieć wodociągową – podkreśla Marek Wójcik, ekspert ds. legislacyjnych Związku Miast Polskich. Dodaje, że podczas rozmów ustalono odpowiedzialność dostawców za jakość wody do wodomierza. Samorządy chciałyby, aby oceny ryzyka przeprowadzały Wody Polskie, jednak tu jak na razie nie osiągnięto kompromisu. Ustalono, że bez względu na to, kto będzie to robił, między organami będzie wymiana informacji i opiniowanie oceny ryzyka.

– Przekonaliśmy też resort infrastruktury, że trzeba znaleźć pieniądze na kompleksowe przeprowadzenie w Polsce oceny ryzyka – mówi Marek Wójcik.

Rozmowy dotyczą również przepisów określających czas reakcji dostawców wody na potencjalnie niebezpieczne zdarzenia. W niektórych przypadkach ma być to zaledwie kilka godzin. Według samorządów to nadregulacja.

Do 30 stycznia trwają konsultacje poselskiego projektu, a poprawki, które zostaną uzgodnione z samorządowcami, mają być do niego wprowadzone przed pierwszym czytaniem w Sejmie.

Darmowa kranówka w restauracjach

Podczas prac legislacyjnych nad poprzednią ustawą głośno było o postulacie posłów Lewicy dotyczącej zapewnienia przez restauracje darmowego pół litra kranówki dla klientów. Poprawka przepadła w głosowaniu, a teraz wraca w zmienionej formie. To rada gminy miałaby w drodze uchwały – fakultatywnie – zobowiązać do tego restauratorów. Samorząd określałby zasady nieodpłatnego udostępniania wody – m.in. jej ilość (nie mniej niż pół litra na osobę), rodzaje, wielkość oraz lokalizację lokali objętych obowiązkiem

– To krok w dobrą stronę. Byliśmy autorami dalej idącej wersji, ale trzeba szukać kompromisu – ocenia Piotr Kowal, poseł Lewicy, wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury.

Czy dopisanie przepisów do projektu oznacza zmianę stanowiska posłów KO, którzy odrzucili jej wcześniejszą wersję? – Decyzji politycznych jeszcze nie ma, będzie dyskusja na komisji. Może taki łagodny przepis zostanie. Niczego nie nakazujemy, dajemy tylko taką możliwość – mówi poseł Artur Łącki. Sceptyczne są samorządy, które najchętniej chciałyby, aby propozycja zniknęła z projektu.

– Podchodzimy do tego z rezerwą. Należałoby najpierw przeprowadzić szersze konsultacje z przedsiębiorcami, a w tej ustawie z tego zrezygnować – mówi Marek Wójcik.

Koszty nałożenia nowych obowiązków na samorządy
ikona lupy />
Koszty nałożenia nowych obowiązków na samorządy / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe