statystyki

Telemedycyna zaczyna trafiać pod strzechy

autor: Jakub Kapiszewski18.08.2015, 07:08; Aktualizacja: 18.08.2015, 07:46
komputer, nauka, e-learning

Konsultacje online to pierwszy krok. Docelowa wizja to outsourcing zdrowiaźródło: ShutterStock

Na żądanie, bez kolejek, bez konieczności jazdy na drugi koniec miasta. Zalety telemedycyny można mnożyć, ale dopiero teraz zaczyna ona trafiać pod strzechy dzięki wysiłkom takich firm jak Telemedi.co.

Wystarczy jedna wizyta w publicznej przychodni, aby zostać zagorzałym zwolennikiem telemedycyny. W przypadku niektórych specjalności na konsultację lekarza czeka się miesiącami. Ta z kolei wymaga fizycznej obecności, którą nierzadko trzeba zaplanować na cały dzień, choć sama wizyta może trwać pięć minut (np. kiedy musimy zgłosić się z wynikiem zleconego badania). To nieefektywny system, który można byłoby udrożnić, zapewniając pacjentom możliwość odbycia konsultacji online – a przynajmniej tych, które nie wymagają dokonania oględzin bądź badania.

Jest to teraz możliwe dzięki upowszechnieniu się internetu szerokopasmowego, który jest w stanie udźwignąć wymogi transmisji wideo (dotyczy to także internetu mobilnego). Oprócz możliwości technicznych zmienia się także nastawienie do tego sposobu pracy wśród samych lekarzy, a także pacjentów. Wszystkie elementy układanki – technologia i rynkowe zapotrzebowanie – są więc na miejscu, ktoś musiał tylko w przystępny sposób spiąć je ze sobą. Zrobili to założyciele firmy Telemedi.co.

– Nasze motto brzmi: put a doctor in your pocket, czyli wsadź lekarza do kieszeni – śmieje się dyrektor techniczny firmy Paweł Sieczkiewicz. Telemedi.co założył dwa lata temu razem z Pawłem Słomianem. Poznali się na jednej ze startupowych imprez w Łodzi i od razu przypadli sobie do gustu (łączy ich między innymi zamiłowanie do sportów kontaktowych). W trakcie jednej z rozmów Słomian, którego rodzice są lekarzami, opowiadał, że pacjentom – kiedy już raz otrzymają numer telefonu specjalisty – zdarza się dzwonić do lekarzy zbyt często i w błahych sprawach. Rozwiązaniem byłby dedykowany system umożliwiający konsultację z lekarzem, ale tylko w swoim obrębie. Lekarz logowałby się do systemu, pracował przez kilka godzin, a następnie wylogowywał. Efekt? Żadnych niespodziewanych telefonów po 22.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane