statystyki

Uwaga na niemieckie firmy. Ich syndyk może zabrać nasze pieniądze zgodnie z prawem

autor: Aleksandra Krawczyk18.08.2015, 17:30
Niemieccy syndycy od kilku lat z rosnącym zaangażowaniem zaskarżają czynności prawne, jakie upadłe firmy dokonywały przed ogłoszeniem upadłości z (rzekomym) pokrzywdzeniem wierzycieli.

Niemieccy syndycy od kilku lat z rosnącym zaangażowaniem zaskarżają czynności prawne, jakie upadłe firmy dokonywały przed ogłoszeniem upadłości z (rzekomym) pokrzywdzeniem wierzycieli.źródło: ShutterStock

Firmy zza Odry nawet gdy uregulują należności, to ich syndyk i tak je odbierze. Pozwala mu na to niemieckie prawo upadłościowe i linia orzecznicza tamtejszych sądów – ostatnio mocno zaostrzona.

Aleksandra Krawczyk

Aleksandra Krawczyk

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Wyobraźmy sobie taką sytuację: przedsiębiorca sprzedaje regularnie towar niemieckiej firmie (kontrahentowi). Firma ta opóźnia się z płatnościami, ale w końcu wezwana do zapłaty – płaci, więc przedsiębiorca realizuje na jej rzecz kolejne zlecenia. Po pewnym czasie kontrahent ogłasza upadłość, a do naszego przedsiębiorcy zgłasza się syndyk, który żąda zwrotu przekazanych kwot za wysłany towar. I to nawet do 10 lat wstecz. Niestety, w świetle niemieckiego prawa – ma do tego prawo. O czym świadczą liczne wyroki, jakie zapadają w ostatnim czasie w Niemczech.

Zrobiło się o nich głośno, gdy na początku sierpnia br. niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” poświęcił sporo miejsca temu poważnemu problemowi, z którym coraz częściej spotykają się niemieccy przedsiębiorcy (nasi eksperci potwierdzają, że problem niestety może dotknąć też polskich przedsiębiorców).

Niekorzystne interpretacje

Niemieccy syndycy od kilku lat z rosnącym zaangażowaniem zaskarżają czynności prawne, jakie upadłe firmy dokonywały przed ogłoszeniem upadłości z (rzekomym) pokrzywdzeniem wierzycieli. Taką możliwość daje syndykom par. 133 niemieckiej ordynacji upadłościowej, zgodnie z którym każda czynność prawna upadłego może zostać zaskarżona, jeżeli została podjęta z zamiarem pokrzywdzenia wierzycieli. Warunkiem jest, aby druga strona czynności (czyli w tym wypadku polski przedsiębiorca) w dacie jej zawarcia ten zamiar przyszłego upadłego znała, przy czym istnienie tej wiedzy po stronie kontrahenta upadłego domniemywa się, jeżeli kontrahent wiedział o grożącej upadłemu niewypłacalności. Tyle przepis.

Właśnie kwestia interpretacji tego „domniemania” przynosi przedsiębiorcom najwięcej problemów. Orzecznictwo niemieckich sądów, w tym Trybunału Federalnego, każe bowiem wiedzę kontrahenta o grożącej dłużnikowi niewypłacalności rozumieć bardzo szeroko. Wyroki korzystne dla syndyków zapadają m.in. w takich sprawach, gdzie domniemanie wyprowadzono z tego, że dłużnik nieregularnie płacił za dostawy lub płacił dopiero po przesłaniu mu wezwania do zapłaty. Często sądowi wystarczy również taka okoliczność, że kontrahent dłużnika wiedział o tym, iż ten ma jeszcze innych wierzycieli, którym nie płaci regularnie, którzy prowadzą przeciw niemu egzekucję itp. W skrajnych przypadkach sądy przyjmują stanowisko, że wystarczy jedna niezapłacona w terminie faktura, by móc postawić kontrahentowi zarzut, iż wiedział o zbliżającej się niewypłacalności dłużnika. Sądy wychodzą z założenia, że skoro niezwłocznie nie zaprzestał utrzymywania z nim kontaktów gospodarczych, to powinien ponieść tego konsekwencje.

Również sam zamiar upadłego pokrzywdzenia wierzycieli jest rozumiany bardzo szeroko. Sądy stoją na stanowisku, że jeżeli (przyszły) upadły zdaje sobie sprawę z grożącej mu niewypłacalności, to o zamiarze pokrzywdzenia części wierzycieli świadczy już to, iż nie płaci wszystkim proporcjonalnie, ale spłaca tylko kilku z nich. Zamiar pokrzywdzenia wierzycieli nie wymaga więc w żadnym razie złej woli po stronie dłużnika, a tym bardziej współdziałania ze spłacanym kontrahentem. Opisywaną linię orzeczniczą potwierdzają choćby wyrok Trybunału Federalnego z 19 września 2013 r. (sygn. akt IX ZR 4/13) czy też dwa najnowsze orzeczenia trybunału z 8 stycznia 2015 r. (sygn. akt IX ZR 198/13 oraz IX ZR 203/12).


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • StAAbrA(2015-08-21 11:07) Zgłoś naruszenie 10

    Numer wymyślony przez niemieckich syndyków i niemieckich łańcuchowych
    (przecież im też z jednej d. nogi wyrastają) , jest tak prymitywny i bezczelny , że
    nawet polskiej i ruskiej mafii do łba by nie przyszedł .
    Przy okazji , porada prawna : Wierzyciel , w "interesie" którego syndyk razem z łańcuchowym okradają innego wierzyciela , pod pretekstem jego wiedzy o "kruchej"
    wypłacalności kontrahenta - też posiadał taką samą wiedzę , a zatem , jako chcącemu , nie dzieje mu się krzywda .
    Skoro jednak , jak piszą , proceder kwitnie , to znaczy , że żaden niemiecki papuga ,
    albo inny , jeszcze na to "nie wpadł" .

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2015-08-18 22:17) Zgłoś naruszenie 10

    Dostawca towaru , to też wierzyciel - do momentu wpływu przelewu .
    I g. to obchodzi łańcuchowego , co ktoś sobie pomyśli , albo jakie wnioski powinien wyciągnąć na podstawie wytypowanych przez niego zdarzeń gospodarczych .
    Ale , jeśli chodzi tu o uznawanie wierzycieli niemieckich , przez wierzycieli zagranicznych ,
    albo i niemieckich , tyle że obcego pochodzenia , to my wszystko fernsztejen .

    Z lekka tylko nadmienię , że dostawy towarów i usług dla firm niemieckich powinny się odbywać po przedstawieniu pełnej lisy kontrahentów tych firm , oraz ich oświadczeń - o regularnym i terminowym opłacaniu dostaw .
    A poważnie , to coś tu POlitycznie , najzwyczajniej śmierdzi .

    Odpowiedz
  • Cyklon(2015-08-19 08:17) Zgłoś naruszenie 00

    @ StAAbrA; Albo w mniej prestiżowych umowach dostawiać towar przez słupa - i du-pa w sądzie bo słup tyle ma co słup jest wart.

    Odpowiedz
  • Wielkopolanin(2017-02-27 00:05) Zgłoś naruszenie 00

    Co za bezsensowne ekonomicznie interpretacje. Niemcom chyba chodzi o to, żeby ich upadłości finansować pieniędzmi zagranicznych firm. Summa summarum zawsze coś odzyska się od firm zagranicznych. Szkopska bezczelność.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane