Kwestia pozwów o wypłatę zaległych ryczałtów za noclegi kierowców w kabinach ciężarówek to dziś ogromny problem dla branży transportowej. Po zeszłorocznej uchwale Sądu Najwyższego (sygn. akt II PZP 1/14) stwierdzającej, że miejsce w kabinie pojazdu nie stanowi zapewnienia bezpłatnego noclegu, suma roszczeń kierowców wobec firm przekracza 2 mld zł. Przepisy zostały co prawda zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego, ale do rozstrzygnięcia sprawy daleko.
Tymczasem samo złożenie wniosku do TK może być przesłanką do wstrzymania biegu konkretnych spraw przed sądami.
Reklama
– Wszystkim przewoźnikom udostępniamy wniosek, który złożyliśmy do TK, by mogli się na niego skutecznie powoływać. Tylko część sądów nie widzi podstawy do zawieszenia – mówi Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska.

Reklama
Postępowania zawieszane są m.in. w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu. Ale kolejnym motywem takich decyzji może być też skierowane właśnie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytanie prejudycjalne w jednej z takich spraw. Choć trzeba przyznać, że zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie istnieje spór co do tego, czy złożenie wniosku do TSUE i TK może być podstawą do zawieszenia postępowania.
– Osobiście jestem zdania, że art. 177 par. 1 pkt 1 kodeksu postępowania cywilnego, mówiący o możliwości zawieszenia postępowania z uwagi na inne toczące się postępowanie cywilne, należy interpretować szeroko, gdyż taka powinna być wykładnia systemowa tego przepisu. W innym wypadku zarówno składanie przez sądy pytań do TK, jak i do TSUE będzie pozbawione sensu, a w przypadku wykładni literalnej nawet zupełnie niemożliwe – mówi mec. Paweł Judek z kancelarii Działyński i Judek, wskazując, że zarówno art. 193 konstytucji, jak i art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu UE mówią o możliwości (a art. 267 TFUE nawet w niektórych wypadkach o obowiązku) zadania pytania, gdy odpowiedź na nie wpływa na treść rozstrzygnięcia.
– Gdyby więc przyjąć, że sąd zadający pytanie do któregoś z trybunałów nie ma prawa zawiesić postępowania, powinien dalej procedować, tak jak gdyby pytania nie zadano. Oznaczałoby to, że w wielu wypadkach powinien wydać wyrok, zanim otrzyma odpowiedź, co z kolei prowadziłoby do wniosku, że pytanie zadano w sprawie, w której odpowiedź nie ma wpływu na rozstrzygnięcie, gdyż to zapadło bez czekania na odpowiedź. A przecież nie można zadawać pytań, jeśli odpowiedź na nie nie ma wpływu na rozstrzygnięcie – tłumaczy radca prawny.
Taka sama sytuacja występuje w sprawach podobnych do tej, w której zadano pytanie. Sąd ma do wyboru: albo samemu złożyć kolejne, albo poczekać na rozstrzygnięcie pierwszego.
– Składanie takiego samego pytania tylko generuje dodatkową pracę, a nie niesie wartości dodanej. Lepiej więc poczekać albo poprzez zawieszenie postępowania, albo poprzez odroczenie rozprawy na podstawie art. 156 k.p.c., który mówi o odroczeniu rozprawy z ważnej przyczyny – uważa Paweł Judek.
Zwłaszcza że rozstrzygnięcie niezgodnie z późniejszą odpowiedzią trybunału może stanowić podstawę do wznowienia postępowania.