Na podstawie danych przekazanych DGP przez kilkanaście największych banków w Polsce można oszacować, że w portfelach mamy już ponad 19 mln kart zbliżeniowych na ponad 34 wszystkich wydanych. To o ponad milion więcej niż na koniec II kw., kiedy zgodnie ze statystykami Narodowego Banku Polskiego było ich 17,8 mln, oraz o niemal 4 mln więcej niż na koniec ubiegłego roku. Wówczas funkcjonowało ich 15,1 mln. Można nimi płacić w ok. 150 tys. terminali. Wszystkich jest ok. 320 tys.

Kart zbliżeniowych szybko przybywa m.in. dlatego, że coraz więcej instytucji finansowych całkowicie przechodzi na tę technologię. BGŻ dotąd wydawał tylko bezstykowe karty kredytowe, ale od października również debetówki z logo tej instytucji są wyposażane w funkcję zbliżeniową.

Kart zbliżeniowych szybko przybywa

Kart zbliżeniowych szybko przybywa

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Już tylko trzy banki nie mają w ofercie kart bezstykowych. To Volkswagen Bank Direct, Meritum Bank oraz Santander Consumer Bank. Jedynie ten ostatni deklaruje, że na razie nie zamierza wypuszczać kart bezstykowych.

Spośród najważniejszych wydawców kart płatniczych najgrubszym portfelem zbliżeniówek może pochwalić się PKO BP. Jego klienci mają ich ponad 5,2 mln. Drugim graczem jest Pekao – wydał ich ponad 2,5 mln. W czołówce są także mBank, ING Bank Śląski i BZ WBK. Większość nie wydaje już kart debetowych pozbawionych modułu zbliżeniowego.

Inaczej jest zaś w przypadku kart kredytowych. Funkcji bezstykowej nie mają karty odnawiane automatycznie, jeśli klient o nią nie wnioskuje. Tak postępuje np. mBank.

Banki zaczęły wdrażać rekomendacje przygotowane we wrześniu przez Radę ds. Systemu Płatniczego działającą przy banku centralnym. – Jako jedni z pierwszych wprowadziliśmy możliwość wyłączenia funkcji zbliżeniowej w przypadku wszystkich wydanych przez nas kart. Pracujemy również nad zmianami procedur wewnętrznych w zakresie pozostałych rekomendacji – mówi Krzysztof Olszewski, rzecznik mBanku.

Podobnie jest w PKO BP. – Bank w tej chwili realizuje wymogi rekomendacji w zakresie wyłączania funkcji zbliżeniowej dla transakcji krajowych kartami debetowymi. Dostosowanie do pozostałych wymogów wdrożymy w ciągu 6 miesięcy od dnia przyjęcia rekomendacji, czyli do końca marca – powiedziała Aneta Styrnik-Chaber z PKO BP.

Chodzi o zakres odpowiedzialności użytkownika karty za transakcje nieautoryzowane. Obecnie jest ona ograniczona do równowartości 150 euro. Od kwietnia ma być zmniejszona do równowartości 50 euro. Jeżeli jednak bank nie dostosuje się do innych rekomendacji, czyli nie umożliwi klientowi korzystania z karty bez funkcji zbliżeniowej, powinien wziąć na siebie w całości odpowiedzialność za transakcje nieautoryzowane.

Spośród największych banków na razie tylko ING Bank Śląski chwali się, że w pełni respektuje zalecenia RSP. – Limity odpowiedzialności w przypadku użytkowników zbliżeniówek zmniejszyliśmy już wcześniej, a pod koniec listopada wprowadziliśmy możliwość wyłączania funkcji zbliżeniowej. Na razie trzeba w tym celu udać się do oddziału, ale wkrótce klienci będą mogli to robić poprzez serwis telefoniczny i internetowy – zapowiada Piotr Utrata, rzecznik ING Banku Śląskiego.

Przedstawiciele pozostałych banków, z którymi udało nam się wczoraj porozmawiać, deklarują, że w ich instytucjach prace nad wdrożeniem rekomendacji trwają i zakończą się przed wymaganym terminem, czyli do końca marca przyszłego roku. Tak powiedziano nam m.in. w Pekao, BZ WBK, Aliorze i Millennium.

Klient sam decyduje
Rada ds. Systemu Płatniczego nakazała instytucjom finansowym m.in. pozostawienie klientom wyboru, czy z funkcji zbliżeniowej chcą korzystać, czy nie. Jeżeli np. ze względów technicznych bank nie może udostępnić możliwości dowolnego jej włączania i wyłączania, ma pozostawić w swojej ofercie tradycyjne karty stykowe, a klientowi dać szansę wyboru, z którego instrumentu chce korzystać.