Efekt kontroli? Jak relacjonuje parlamentarzysta, nie okazano mu ani jednego dokumentu.
Szeroki zakres żądanych materiałów
Poseł zwrócił się o udostępnienie m.in.:
- pełnego raportu Instytutu Badań Edukacyjnych (IBE),
- metodologii badań i danych źródłowych,
- analiz porównawczych „przed/po” wprowadzeniu zmian,
- korespondencji MEN–IBE,
- projektów rekomendacji i opinii prawnych,
- analiz wpływu na egzaminy, autonomię nauczyciela i jakość kształcenia,
- dokumentów finansowych,
- wersji roboczych odpowiedzi na interpelacje.
Jak twierdzi, w trakcie kontroli nie przedstawiono żadnego z tych materiałów. Zamiast tego otrzymał pismo, w którym ministerstwo wskazało, że „kompleksowe informacje” zostały już przekazane opinii publicznej, odesłało go do mediów społecznościowych, poleciło lekturę newslettera „Kompas Jutra” oraz zasugerowało zapoznanie się ze stroną Najwyższa Izba Kontroli.
– To nie jest żart. Kontrola poselska to nie przegląd Facebooka – komentuje Józefaciuk.
Ustawowe prawo, nie uprzejma prośba
Parlamentarzysta przypomina, że kontrola poselska wynika wprost z art. 20 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora oraz z konstytucyjnej funkcji kontrolnej Sejmu, określonej w art. 95 ust. 2 Konstytucji RP.
– Interpelacja to jedno. Kontrola poselska to drugie. Tych trybów nie wolno łączyć, zastępować ani ignorować – podkreśla.
W jego ocenie sytuacja rodzi dwa możliwe scenariusze. Pierwszy – dokumenty istnieją, lecz nie zostały okazane, co może oznaczać naruszenie obowiązków wobec posła wykonującego funkcję kontrolną. Drugi – dokumentów w ogóle nie ma, co byłoby – jak mówi – „poważnym problemem jakości stanowienia prawa”.
Pytania o standardy stanowienia prawa
Sprawa dotyczy zmian obejmujących cały system edukacji. Zdaniem posła, jeśli zostały one wprowadzone bez pełnych analiz, rzetelnej dokumentacji i oceny ryzyk, podważa to standardy procesu legislacyjnego.
Szczególnie krytycznie odnosi się do sugestii, by informacji szukać w mediach społecznościowych. – Próba zastąpienia dokumentacji urzędowej komunikacją marketingową jest nie tylko niepoważna – jest niebezpieczna dla standardów państwa prawa – ocenia.
Józefaciuk zapowiada, że nie zakończy działań na tej jednej sprawie. W najbliższym czasie planuje kolejne kontrole, m.in. dotyczące programu MORE oraz budżetu trasy „Kompas Jutra”.
Funkcja kontrolna Sejmu nie jest uprzejmą prośbą. Jest obowiązkiem. A transparentność w edukacji to nie hasło – to fundament zaufania publicznego
– podsumowuje.
Jak pisze MEN w komentarzu przesłanym redakcji gazetaprawna.pl: "Ministerstwo Edukacji Narodowej realizując obowiązek wynikający z ww. przepisów, niezwłocznie przyjęło posła Marcina Józefaciuka który przybył w związku ze sprawą wynikającą z wykonywania jego mandatu oraz udzieliło pełnych informacji i wyjaśnień dotyczących przedstawionej sprawy". - Przypomnieliśmy Panu Posłowi, że już w styczniu otrzymał od MEN kompleksowe informacje i dokumenty. MEN nie widzi zasadności drukowania dokumentów, które od dawna dostępne są publicznie w Internecie dla każdego obywatela, w tym Posła Marcina Józefaciuka - pisze Ewelina Gorczyca, rzeczniczka prasowa MEN.
- Jesteśmy przekonani o tym, że Poseł na Sejm RP Marcin Józefaciuk wie, że dokumenty rządowego procesu legislacyjnego dostępne są dla każdego obywatela w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie podmiotowej Rządowego Centrum Legislacji w portalu Rządowy Proces Legislacyjny - tłumaczy.
Kiedy nowe rekomendacje?
Przypomnijmy, że zgodnie z rozporządzeniem MEN od kwietnia 2024 r.:
- w klasach 1–3 szkół podstawowych nie można zadawać prac pisemnych i praktyczno-technicznych (z wyjątkiem ćwiczeń związanych z małą motoryką),
- w klasach 4–8 prace domowe mogą być zadawane, ale są nieobowiązkowe i nie mogą być oceniane stopniem; nauczyciel ma przekazać uczniowi informację zwrotną.
Wcześniejsza, wycofana wersja rekomendacji IBE zakładała zastąpienie klasycznych prac domowych tzw. „pracą własną ucznia” – również nieobowiązkową i nieocenianą, lecz objętą limitem czasu ustalanym przez nauczycieli. Te rekomendacje zostały wycofane, ponieważ jedna z wskazanych ekspertek – Danuta Kozakiewicz, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 103 w Warszawie – zaprzeczyła, jakoby współtworzyła dokument w przedstawionym kształcie, oraz podkreśliła, że nie zgadza się z większością zawartych w nim propozycji. Nowe rekomendacje - jak dowiedziało się RadioZet.pl - mają zostać zaprezentowane w ciągu dwóch tygodni. To od tych opinii Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) uzależnia ewentualne zmiany w obowiązujących zasadach zadawania uczniom ćwiczeń do domu.