Polityka energetyczna, czyli jak się walczy z wiatrakami

autor: Maciej Szczepaniuk04.03.2013, 07:22; Aktualizacja: 04.03.2013, 10:16
Przeciwko stawianiu wiatraków protestuje 451 miejscowości

Przeciwko stawianiu wiatraków protestuje 451 miejscowościźródło: ShutterStock

Mieszkańcy buntują się przeciw budowie farm wiatrowych. Coraz częściej za protestami stoją politycy.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (13)

  • Rozsądny(2013-05-09 23:01) Zgłoś naruszenie 00

    Do komentarza OBER
    Czy zdajesz sobie sprawe z tego jeśli w Twojej gminie nie będą istniały źródła odnawialnej energii to za chwile będziemy płacić kary za zatrówanie środowiska. Dlaczego jesteś przeciwny wiatrakom?

    Odpowiedz
  • Andrzej(2013-03-12 21:31) Zgłoś naruszenie 00

    Wójt gminy Kobylnica znany jest w całej Polssce ze swoich decyzji - takich jak fotoradary i cytowanie takiego "człowieka" obraża godność Polaków, którym ten "człowiek" przez swoje decyzje wiele zła uczynił.

    Odpowiedz
  • urban(2013-03-06 11:11) Zgłoś naruszenie 00

    p.s.przepraszam za ortografię...

    Odpowiedz
  • urban(2013-03-06 11:01) Zgłoś naruszenie 00

    Nie jestem entuzjastom wiatraków , ale drodzy przeciwnicy turbin, proszę mi powiedzieć skąd wzięliście odległość min. wynoszącą akurat 3 km? W tym punkcie zgadzam się (niestety) z lobbystom wiatrakowców, że to eliminuje na lądzie 100% lokalizacji - wiem co mówię bo zajmuję się planowaniem przestrzennym...i jak tu mówić o jakimś sensownym kompromisie?

    Odpowiedz
  • rozsadny(2013-03-05 10:05) Zgłoś naruszenie 00

    jest tyle wolnych miejsc , żeby stawiać wiatraki, chyba lepsze to niż węgiel i ropa. i nie dajmy się skłócić ludziom którym zależy że by brać prąd z elektrowni. dla nich każdy wiatrak to straty

    Odpowiedz
  • Bies(2013-03-05 00:38) Zgłoś naruszenie 00

    Rozumiem, że redaktor Maciej Szczepaniuk postanowił dołożyć do swojej kolekcji kolejny tytuł Branżowego Człowieka Roku - tym razem w Branży Wiatrakowej ? A gdzie dziennikarska rzetelność i ludzka przyzwoitość?
    Szukaj WIATRU w polu ...

    Odpowiedz
  • Garbus(2013-03-04 22:19) Zgłoś naruszenie 00

    Chcemy tylko przestrzegania prawa przy stawianiu wiatraków i odległości minimalnej. To wystarczy, by nie było konfliktów

    Odpowiedz
  • mark(2013-03-04 16:50) Zgłoś naruszenie 00

    Moje słowa do autora - na jakiej to uczelni został autor wyedukowany w zakresie bezstronności i etyki dziennikarskiej ? Wygląda mi ,że jego mistrzem jest sławny Jerzy U.

    Odpowiedz
  • wiejski ekolog(2013-03-04 16:16) Zgłoś naruszenie 00

    Panie Redaktorze, artykuł taki sobie, ale dobór cytatów z lobby wiatrakowego -- pierwszorzędny!
    W kraju, gdzie nie obowiązuje żaden przepis chroniący krajobraz (jest coś takiego jak Europejska Konwencja Krajobrazowa), czyli wartość ekonomiczna krajobrazu = zero, lobbysta skarży się na niespotykaną gdzie indziej ochronę obszarów Natura 2000!!!
    Wójt Kobylnicy oskarża gminy niechętne wobec wiatraków, że "okradają swoich mieszkańców i odmawiają im prawa do rozwoju"!!!
    Chapeau bas, Panowie.

    Odpowiedz
  • Zoja(2013-03-04 15:24) Zgłoś naruszenie 00

    Wyrażona w artykule sugestia o "buncie podsycanym" przez posłów wspierających społeczności lokalne próbujące powstrzymać budowę szkodliwych gigantycznych obiektów przemysłowych w sąsiedztwie domów to klasyczny przykład manipulacji, który pokazuje jak skuteczny potrafi być lobbing firm wiatrakowych. Problemem nie jest to, że posłowie pomagają ludziom. Problemem jest to, że tych posłów jest tak niewielu.
    To, że zwykłych ludzi wspierają głównie posłowie PiS, źle świadczy o politykach innych opcji, którzy nie chcą słuchać obywateli, ale za to powtarzają slogany wbite im do głowy przez lobby wiatrakowe reprezentujące interesy konkretnej, wąskiej grupy osób mających jeden cel - zarobić kasę.
    Stowarzyszeniom, które walczą z wiatrakami zarzuca się, że robią to dla pieniędzy, a prasa bezkrytycznie łyka te bzdury. Czy jakiś dziennikarz wypisujący takie androny zadał sobie chociaż tyle trudu, żeby skontaktować się z przedstawicielami tych stowarzyszeń i sprawdzić, jakie to "kokosy" przynosi im ta działalność? Gdyby tak zrobił, zobaczyłby, że ci ludzie z własnej, niezasobnej kieszeni wykładają pieniądze na to, żeby uratować swoje małe Ojczyzny przed wiatrakowym piekłem na ziemi.
    Zamiast pisać o "nieszkodliwości" wiatraków pod dyktando lobbystów, którzy sami mianują się ekspertami od zdrowia, hałasu oraz ochrony przyrody, dziennikarze zajmujący się tą tematyką powinni pojechać do mieszkających pod wiatrakami osób, które bezskutecznie domagają się interwencji od urzędników - od tych samych urzędników, którzy dopuścili do tego, że życie tych ludzi zostało zniszczone. Pojedźcie do Korsz, pojedźcie pod Gołdap - zobaczcie jak się żyje obok tego "cudownego" wynalazku, który nie tylko rujnuje ludzkie zdrowie, ale też wybitnie przyczynia się do podniesienia cen energii i funduje polskiej gospodarce zapaść, z której nie wygrzebiemy się przez kilka pokoleń.
    Kochana Czwarta Władzo, mniej artykułów sponsorowanych przez lobby wiatrakowe, więcej "rzetelności dziennikarskiej" (mam nadzieję, że jeszcze pamiętacie, co to takiego)

    Odpowiedz
  • ober(2013-03-04 12:39) Zgłoś naruszenie 00

    Najgorsze w tej sprawie farm wiatrowych jest fakt, że gminy popełniają przestępstwa zmieniając bezprawnie zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, np. wprowadzając zmiany w tych planach pod pretekstem sprostowania błędu pisarskiego.
    Za takie zmiany w planach gmina od zainteresowanej strony bierze darowizny na rzecz gminy, jakoby na bieżące wydatki, które są dodatkowymi premiami dla władz gminy.
    Wszystko to jest robione np. pod możliwość realizacji farm wiatrowych w gminie, gdzie plany zagospodarowania z 2004r. nie przewidywały realizacji w gminie farm wiatrowych, gdzie taki proceder ujawniłem w gminie Tuszyn koło Łodzi, gdzie wojewoda łódzki po moim doniesieniu do prokuratury o dokonanych bezprawnych usunięć istotnych zapisów z miejscowego planu zagospodarowania dotyczących budowy urządzeń energetycznych na prywatnych gruntach poza liniami pasów drogowych tylko za zgoda ich właścicieli i stosownych pozwoleń, stwierdził nieważność uchwały rady miasta Tuszyna w podstawie stwierdził, że zmiana typu gruntu rolnego nie jest sprostowaniem błędu lecz zmianą tego planu. Tylko wojewoda nie zwrócił uwagę, że w tym sprostowaniu błędu pisarskiego dotyczących ogólnych warunków zabudowy usiłowano dopisać zapis umożliwiający realizacji infrastruktury technicznej przyłączy poza liniami pasów drogowych.
    A więc zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego obowiązany był zawiadomić o usiłowaniu popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy publicznych.
    W innej późniejszej uchwale gminy o zmianie planu zagospodarowania dla wybranego terenu umieszczono możliwość budowy urządzeń wiatrowych.
    W następnej uchwale przyjęto darowiznę od osób prywatnych (adwokat) i od przedsiębiorstw na rzecz giny, z przeznaczeniem na bieżące wydatki.
    Teraz gmina chce wprowadzić bezprawnie zapisy w planie aby umożliwić prywatnym inwestorom realizacje tych farm.
    Najgorsze jest w tym, że o powyższym procederze złożyłem zawiadomienie do prokuratury, która w tym zakresie umorzyła śledztwo wskazując, że nie udowodniłem tego przestępstwa.
    Tylko, że za wzór dla prokuratury przekazałem kopie artykułu z Rzeczypospolitej "Pitera walczy z wiatrakami", gdzie taki proceder bezprawnych zmian planów i pobierania darowizny za zmiany w planie został ujawniony w 40 gminach w ub. roku został opisany, gdzie zostały złożone w tym zakresie doniesienia do prokuratur.
    Takie bezprawnie gminy ma odzwierciedlenie w fakcie, że na mojej nieruchomości wybudowano bez mojej zgody wiedzy w samowoli budowlanej linię 15 kV, gdzie od ponad 20 lat różnymi sposobami usiłuję doprowadzić do nakazu usunięcia tej linii z mojej nieruchomości. W tym bezprawiu uczestniczyła gmina Tuszyn, gdyż ta linia miała wg projektu zatwierdzonego pozwoleniem na budowę przebiegać na gruntach gminy w odległości 200m od mojej działki. Gmina przez tą bezprawną zmianę trasy linii 15kV odzyskała grunta działek budowlanych, które sprzedała z znacznym zyskiem. Zakład energetyczny przez tą zmianę trasy linii 15kV skrócił długość tej linii o ponad 1,5km, co było znacznym zyskiem w 1991r., gdzie kasa za różnicę długości tej linii poszła na lewo do kieszeni prezesów.
    Tak kręcą lody w pobliskich gminach wielkich miast.

    Odpowiedz
  • soylent green(2013-03-04 10:49) Zgłoś naruszenie 00

    O jakich przepisach w Polsce mówi szanowny pan wiceprezes? W Polsce granica 500 m nie jest ustalona żadnymi przepisami. Jest to wymysł wyssany z palca, podobnie jak wykorzystanie normy "hałasowej" do określenia odległości domu od turbiny.

    Odpowiedz
  • banan(2013-03-04 08:54) Zgłoś naruszenie 00

    Wreszcie ktoś poruszył temat pani "eskpert" Zaleskiej

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie