– Przyszłość Europy powinna być elektryczna – przekonywał na wtorkowym Szczycie Energetycznym niemieckiego dziennika „Handelsblatt” Fatih Birol, dyrektor Międzynarodowej Agencji Energii (MAE) i poważany w branży autorytet. Jego zdaniem Unia Europejska popełniła ogromny błąd, pozwalając na ograniczony zakres elektryfikacji swojej gospodarki.

Turecki ekonomista stojący na czele MAE zwracał uwagę na wskaźnik udziału prądu w ogólnym zużyciu energii elektrycznej, który w Europie (około jednej piątej) jest znacznie niższy niż w krajach azjatyckich. – Suwerenność, konkurencyjność i bezpieczeństwo Europy będą zależeć w kluczowym stopniu od decyzji w dziedzinie polityki energetycznej – dodał Birol.

Ambitne cele pod znakiem zapytania. Dlaczego w UE elektryfikacji nie widać?

W opublikowanym ponad dwa lata temu unijnym planie działania na rzecz sieci Bruksela prognozowała wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną o 60 proc. już w perspektywie 2030 r. W najbliższym czasie Komisja ma też przedstawić mapę drogową elektryfikacji, której celem będzie doprowadzenie do końca dekady do osiągnięcia 32 proc. udziału prądu w końcowym zużyciu energii w gospodarce UE. Elektryfikacja jest też w centrum opublikowanych w ostatnim czasie polskich dokumentów strategicznych: rządowego projektu aktualizacji Krajowego planu na rzecz energii i klimatu oraz strategii operatora Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (PSE) do 2040 r.

"Przyszłość jest elektryczna – to elektrony, a nie paliwa kopalne będą zasilać gospodarkę, ogrzewać nasze domy i napędzać środki transportu. Dostęp do taniej energii elektrycznej zadecyduje o rozwoju Polski w kolejnych dekadach" – pisał w pierwszych słowach wstępu do tego ostatniego dokumentu prezes PSE Grzegorz Onichimowski.

Tymczasem, choć hasło elektryfikacji odmieniane jest przez wszystkie przypadki, w Europie symptomów „wielkiego głodu” energii elektrycznej nadal nie widać. W czasie, gdy roczne zużycie energii elektrycznej wzrosło o ponad 3 proc. w gospodarce USA, na rynku UE mieliśmy do czynienia ze stagnacją – w zależności od źródła danych mowa jest o wzroście lub spadku zapotrzebowania w granicach 0,5 proc.

Zapotrzebowanie na energię elektryczną
ikona lupy />
Oto jak rosło zapotrzebowanie na energię elektryczną w UE i USA – na tle wskaźników sprzed pandemii i kryzysu energetycznego / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe

– Fakt, że skutków elektryfikacji nie widać na razie w danych o europejskim zużyciu energii elektrycznej, nie może tak bardzo dziwić, jeśli wziąć pod uwagę niezbyt dynamiczny w naszej części świata wzrost gospodarczy, negatywne trendy w przemyśle energochłonnym czy powolne tempo zmian w transporcie i ciepłownictwie. Wszystko to z kolei można powiązać z wysokimi cenami prądu, które nie zachęcają do zastąpienia alternatywnych nośników energii – mówi DGP Robert Tomaszewski, dyrektor Departamentu Strategii w PSE. Dla odwrócenia tego trendu i wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną kluczowe będą – jego zdaniem – losy technologii AI i rozwoju centrów danych na rynkach europejskich.

60 proc. – taki wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną zakładała UE w perspektywie 2030 r.

4,3 proc. – o tyle poniżej pułapu sprzed pandemii było w zeszłym roku roczne zużycie prądu „27”

1,5 mln – tylu prosumentów przyniosła Polsce rewolucja fotowoltaiczna

32 proc. – taki udział prądu w końcowym zużyciu energii w gospodarce UE ma być do końca dekady

– Na razie dynamika europejskiej elektryfikacji jest niemrawa, ale w średnim i długim terminie spodziewamy się, że ten proces będzie sukcesywnie przyspieszał. W perspektywie do 2040 r. antycypujemy już duży wzrost potrzeb energetycznych – rzędu 50 proc. obecnego rocznego zużycia – dodaje.

Europa się pogubiła? Dryf zamiast strategii rozwoju

Zdaniem Agaty Łoskot-Strachoty, ekspertki Ośrodka Studiów Wschodnich ds. polityki energetycznej, powolny wzrost zapotrzebowania na prąd to jeden z symptomów strategicznego pogubienia Europy. – UE nie do końca wie, co ma być dla niej w najbliższych latach motorem wzrostu. Sektor clean tech, mimo ambitnych założeń polityki europejskiej, został zdominowany przez przemysł chiński i to Chiny w największym stopniu korzystają na jego ekspansji. W Europie wolniej niż na rynkach amerykańskim i chińskim rozwija się też gospodarka cyfrowa. Na dodatek czynnikiem hamującym wzrost potrzeb energetycznych jest demografia – wylicza Agata Łoskot-Strachota.

– Projekt, który zakładał zastąpienie konwencjonalnych źródeł energii OZE, a jednocześnie utrzymanie tradycyjnych gałęzi przemysłu, nie do końca wypalił. Duży potencjał ma dziś sektor obronny, ale jego ożywienie również może się okazać nie do końca zgodne z dotychczasową strategią Europy, a na pewno jej obecną realizacją. Koszty transformacji prowadzonej zgodnie z celami polityki UE odbijają się na cenach energii, a te wpływają na atrakcyjność prądu jako nośnika energii oraz tempo elektryfikacji – podkreśla ekspertka OSW.

Na dłuższą metę – według niej – pobudzenie zapotrzebowania na energię będzie jednak musiało nastąpić również w naszej części świata. – Europejska odpowiedź na wyzwania rozwojowe czy przemiany na arenie międzynarodowej prędzej czy później się wykrystalizuje. Możemy się zastanawiać, jakie będzie w rezultacie tempo elektryfikacji, ale nie, czy będzie następować – uważa Łoskot-Strachota.

Niewidzialna elektryfikacja. Czy statystyki nie doszacowują prosumentów?

O tym, że część procesów związanych z elektryfikacją umyka statystykom, mówi nam z kolei Michał Hetmański, prezes Fundacji Instrat. Chodzi m.in. o skutki „rewolucji fotowoltaicznej”, za sprawą której na rynku pojawiły się miliony prosumentów. – Tylko w Polsce przybyło pół miliona pomp ciepła, co podniosło zapotrzebowanie na moc w szczycie o 2 GW. Mimo to na papierze zużycie energii nie rośnie. To pochodna nie tylko niedoskonałych narzędzi zbierania danych, lecz także pojawienia się 1,5 mln prosumentów, w tym 100 tys. pionierów domowych magazynów, którzy, przez autokonsumpcję, ograniczają obciążenie krajowego systemu – mówi.

Jak dodaje Hetmański, w kolejnych latach do wzrostu popytu na energię może przyczynić się też dynamika zmian w przemyśle: inwestycje obronne i aktywizacja sektorów energochłonnych, wreszcie: przyspieszenie elektryfikacji transportu i ciepłownictwa.©℗