Maseczki w szkołach obowiązkowe? Piontkowski: Decyzja w czwartek lub w piątek

26.08.2020, 15:18; Aktualizacja: 26.08.2020, 19:53
Przynajmniej w tych największych szkołach wydaje się, że ma to uzasadnienie - ocenił szef MEN.

Przynajmniej w tych największych szkołach wydaje się, że ma to uzasadnienie - ocenił szef MEN.źródło: ShutterStock

Rozważamy wprowadzenie obowiązku zakrywania nosa i ust w przestrzeniach wspólnych szkół. W czwartek lub w piątek poinformujemy o decyzji w tej sprawie – przekazał w środę minister edukacji Dariusz Piontkowski. Poinformował też, że dyrektorzy szkół otrzymają specjalne numery telefonu do sanepidu.

wróć do artykułu

Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:PAP
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (10)

  • dsfsd(2020-08-26 18:52) Zgłoś naruszenie 50

    To dyrektor miał decydować o sposobie nauczania w szkole a okazuje się, że jednak decyzje będzie podejmował jakiś urzędas z sanepidu.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Rodzic1234(2020-08-27 08:09) Zgłoś naruszenie 70

    W zeszłym roku, jak się grypa zaczęła, to nie było takich wytycznych. I generalnie rodzic miał to w d..., jak dziecko z gilem po pachy poszło do szkoły. Teraz absurd jest w drugą stronę, koronofobia i wszędzie szukają wirusa, jak kiedyś szukano stonki na polach.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Rysio (2020-08-27 08:58) Zgłoś naruszenie 32

    Rząd miał 6 miesięcy od kiedy zawiesił naukę w szkołach. Nic przez ten czas nie zrobił żeby stworzyć platformę do zdalnego nauczania. Można było zatrudnić programistów i stworzyć taki model nauczania że nauczyciel widzi na ekranie uczniów a uczniowie nauczyciela. Może on prowadzić lekcję dyktować notatki odpytywac pracę domowe sprawdzić Nic nie zrobiono w tym kierunku. A nie jest to trudne. Kompletne ignoranctwo i bezmyślność. Tylko biorą kasę obciążają samorządy. Sami mają odcięte myślenie.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Realista(2020-08-27 10:25) Zgłoś naruszenie 34

    Fakty: robimy wiele mniej testów niż inni w Europie (0,5 na 1 tys mieszkańców), a i tak mamy stwierdzonych wiele więcej przypadków zakażeń niż inni (do 18 zakażonych na 1 mln mieszkańców - por. np. Włochy 12, Niemcy 15). W śmiertelności jako państwo nie pokazujemy zgonów na COVID, ale na niewydolność krążeniowo-oddechową. Wnioski: pandemia w PL jest wiele szersza niż podają statystyki, ignorując ją, sami prosimy się o kłopoty. Puszczając dzieci do szkoły tradycyjnie, narażamy zdrowie i życie ich i własne, a tym samym funkcjonowanie własnych rodzin, pracę, gospodarkę i system ochrony zdrowia. I to cała polityka!

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane