Rodzice używają konstytucji do walki z nauczycielami o więcej czasu wolnego dla swoich dzieci. Nie życzą sobie, aby dom był miejscem wyrabiania szkolnych nadgodzin.
Na facebookowej grupie „Dom nie jest filią szkoły” pojawiło się kilka tygodni temu oświadczenie, które może wypełnić każdy rodzic niezgadzający się, by nauczyciel lub jakikolwiek pracownik placówki oświatowej dysponował czasem pozaszkolnym jego dziecka. Bo zadawane i egzekwowanie prac domowych to naruszenie swobód obywatelskich, a zwłaszcza art. 31 ust. 2 Konstytucji RP, który mówi, że „nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje”. To także sprzeczne z art. 31 Konwencji o prawach dziecka. Pismo kończy się następująco: „W związku z powyższym proszę o dostosowanie praktyk dydaktycznych do obowiązującego stanu prawnego”. U góry są wolne pola na imię i nazwisko składającego oświadczenie z adresem zamieszkania, numerem PESEL i imieniem dziecka. Na dole – miejsce na podpis.
Dodatkowa robota na weekend
Anna wydrukowała oświadczenie w 40 egzemplarzach i dała synowi, aby rozdał wśród kolegów i koleżanek w klasie. Jedna z nauczycielek powiedziała chłopcu, że nie ma prawa rozpowszechniania tego typu oświadczeń, bo będzie miał problemy. Groźby nie były potrzebne, bo żaden inny rodzic, z wyjątkiem Anny, nie wypełnił oświadczenia. – Boją się konsekwencji – twierdzi Anna. – Ja to zrobiłam w trosce o syna. Pomagam mu w lekcjach i już nie wyrabiam, bo żal mi patrzeć, jak się męczy i stresuje. Siedzi nad lekcjami w weekendy, ponieważ ciągle musi się do czegoś przygotowywać. Tylko z matematyki i polskiego ma po 11 ocen ze sprawdzianów i kartkówek. Jakaś masakra!
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.