Przeciętny nauczyciel pracuje ponad 47 godzin tygodniowo – dłużej, niż przewidują przepisy prawa pracy. Ale i tak usłyszy, że powinien robić więcej.
SMS-y z pytaniem, kiedy możemy się umówić na telefon, wysyłam do moich rozmówców o 18.50. Pierwsza odpowiedź przychodzi po chwili: „Właśnie skończyłam radę pedagogiczną i jadę do dzieci. Umówmy się na czwartek. Będę miała wolną godzinkę w ciągu dnia”. Druga – dopiero o 20.15: „Właśnie skończyłem zebranie semestralne”. Jeśli ktoś myśli, że dzień pracy pedagoga kończy się wraz z ostatnim szkolnym dzwonkiem, to jest w błędzie.
Jeszcze niedawno wydawało się, że nauczycieli nie da się bardziej rozwścieczyć. Od kilku miesięcy tworzą się oddolne ruchy pedagogów, które chcą zawalczyć o dobro szkoły i uczniów. Ale wywiad z premierem Mateuszem Morawieckim w TVP 1 (emitowany 22 stycznia) dolał oliwy do ognia. „Nauczyciel ma troszeczkę więcej czasu wolnego w porównaniu do innych osób pracujących, ale nauczyciel chce więcej zarabiać” – powiedział premier.
– Przyzwyczailiśmy się do tego, że nikt nie szanuje naszej pracy: ani rodzice, ani MEN, często dyrekcja, o opinii publicznej nie wspominając. Ale dopiero usłyszeć coś takiego z ust urzędującego premiera to prawdziwy policzek – słyszę od pedagogów. Ich zdaniem cel nagonki premiera i minister edukacji Anny Zalewskiej jest prosty – zamydlić oczy społeczeństwu, tak by ci, którzy nie wiedzą, jak wygląda praca w szkole, nie stanęli za pedagogami i nie poparli ich żądań płacowych.

Ferie na zaległą biurokrację

Po słowach premiera w internecie zawrzało. Do grup zrzeszających nauczycieli po cichu i nieśmiało mówiących o potrzebie zmian dołączyła kolejna fala pedagogów, zdeterminowanych, by udowodnić premierowi, jak bardzo się myli i jak bardzo krzywdząca jest jego opinia. Do upadłego mogą powtarzać, że pracują dużo i nie tylko przy tablicy, a wystarczy jedno zdanie szefa rządu, by cały ten wysiłek pogrzebać.
Sześć lat temu Instytut Badań Edukacyjnych sprawdził, ile czasu spędza w pracy nauczyciel. Okazało się, że poza tablicą ma do wykonania jeszcze 53 zadania: opiniuje programy, bierze udział w konferencjach, opracowuje karty indywidualnych potrzeb, przygotowuje plany działań wspierających, pracuje w zespołach przedmiotowych i zespołach wychowawczych, prowadzi obserwacje i pomiary pedagogiczne – o większości z nich przeciętny człowiek nawet nie wie. A do tego dochodzi to, co wszyscy znamy z rzeczywistości uczniowskiej: rady pedagogiczne, spotkania z rodzicami, tworzenie planu lekcji, dyżury na dyskotekach, przygotowywanie uczniów do olimpiad, wypisywanie świadectw. Oczywiście nie wszystkie te czynności nauczyciel wykonuje codziennie. Badanie IBE wskazuje na „złotą piątkę”: prowadzenie lekcji, przygotowywanie lekcji, prowadzenie innych zajęć z uczniami, przygotowywanie zajęć pozalekcyjnych, sprawdzanie prac. Te czynności większość pedagogów wykonuje codziennie i średnio zajmuje im to 34 godziny tygodniowo. Dodając pozostałe czynności, z badania IBE wynika, że nauczyciel pracuje przeciętnie 47 godzin tygodniowo.