statystyki

Na porodówkach prawo nie obowiązuje

autor: Beata Lisowska08.09.2015, 07:24; Aktualizacja: 08.09.2015, 08:05
Poród

Z ankiet wynika, że choć w ciągu ostatnich lat zaszło wiele pozytywnych zmian na porodówkach, to nadal wiele do życzenia pozostawia opieka nad matką i dzieckiemźródło: ShutterStock

Szpitale nie respektują uprawnień, które formalnie przysługują kobietom od prawie trzech lat. A szkoły rodzenia nie zawsze informują o nich, nie mówiąc o zachęcaniu do ich egzekwowania.

Reklama


Reklama


Ministerstwo Zdrowia przygotowuje kolejne rozwiązania i przepisy, które mają zapewnić kobietom poczucie bezpieczeństwa na salach porodowych. Okazuje się jednak, że nawet te, które obowiązują już od kilku lat, pozostają martwe. Tak jest np. w przypadku całkowicie ignorowanych przez szpitale standardów dotyczących porodów fizjologicznych, czyli odbywanych siłami natury.

Kobieta nie ma głosu

Takie wnioski płyną z badania, które przeprowadziły inicjatorki akcji „Lepszy poród”. Wszystko zaczęło się od zbierania w październiku 2014 r. podpisów pod petycją „Stop łamaniu prawa na porodówkach”. Powstał wówczas specjalny kwestionariusz, w którym internautki mogły odpowiedzieć na pytania dotyczące ich doświadczeń związanych z opieką okołoporodową. Ankiety wypełniło ponad 6,5 tys. kobiet, w tym 3995, które rodziły w polskich szpitalach po 19 października 2012 r. Wtedy zaczęło obowiązywać rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem (Dz.U. z 2012 r. poz. 1100).

Dane z ankiety są zatrważające. 53 proc. respondentek podczas porodu fizjologicznego, czyli przebiegającego prawidłowo, miało nacięte krocze, z czego 30 proc. nie zostało w ogóle poproszonych o wyrażenie zgody na taką interwencję. 63 proc. kobiet podano syntetyczną oksytocynę (skraca poród, ale nasila ból i zwiększa ryzyko powikłań), przy czym co trzecia nie była pytana o zgodę. Tylko 19 proc. mogło wybrać swobodnie pozycję podczas porodu.

– W odniesieniu do kobiet rodzących łatwo o nadużycia, bo nie mają one siły upominać się o swoje prawa. Przestrzeganie odpowiednich reguł musi więc być zapewnione odgórnie – podkreśla Karolina Piotrowska, inicjatorka akcji „Lepszy poród”. Jej zdaniem niezbędne jest stworzenie centralnej bazy danych o interwencjach medycznych podejmowanych podczas porodów fizjologicznych. Obecnie nikt nie prowadzi takich statystyk, więc nie jest znana skala nieprawidłowości.

Z ankiet wynika także, że choć w ciągu ostatnich lat zaszło wiele pozytywnych zmian na porodówkach (np. nie ma już prawie problemu z wyegzekwowaniem prawa do obecności osoby towarzyszącej przy porodzie), to nadal wiele do życzenia pozostawia opieka nad matką i dzieckiem. Zgodnie ze standardami noworodek, o ile nie wymaga natychmiastowej opieki medycznej, powinien mieć od razu po porodzie zapewniony pełny, co najmniej dwugodzinny kontakt skóra do skóry z matką. Jednak taki przywilej miało tylko 24 proc. respondentek akcji „Lepszy poród”. Pozostałe informowały w ankiecie, że kontakt z dzieckiem był dużo krótszy, czasem polegał tylko na przytuleniu do policzka, a w przypadku 6,5 proc. kobiet nie było go wcale. Aż 28 proc. internautek nie otrzymało po urodzeniu potomstwa wsparcia w podjęciu naturalnego karmienia, co także jest niezgodne ze standardami. Kolejne zaś 11 proc. z powodu braku takiej pomocy zakończyło karmienie piersią podczas pobytu w szpitalu.

Szkoły dezinformacji

Z badania płynie jeszcze jeden przygnębiający wniosek. Ujawniło ono, że poziom edukacji przedporodowej jest bardzo niski. Kobiety nie wiedzą np. o tym, że każda interwencja medyczna podczas porodu oraz badanie wewnętrzne wymagają – zgodnie ze standardami – ich zgody. To efekt m.in. tego, że nie wszystkie szkoły rodzenia informują o istnieniu rozporządzenia w tej sprawie i wynikających z niego uprawnieniach.

– Docierają do nas sygnały, że szkoły rodzenia kształcą grzeczne pacjentki. Jeśli już wspomina się o prawach, jakie daje kobietom rozporządzenie ministra zdrowia, to od razu uprzedza się je: u nas na to wszystko nie liczcie – wskazuje Karolina Piotrowska.

Wyniki ankiety nie dziwią ekspertów Fundacji Rodzić po Ludzku, która w ubiegłym roku przyglądała się, jak standardy są przestrzegane w woj. mazowieckim. Okazało się, że nie zostały wdrożone w pełni w żadnej z placówek objętych monitoringiem. Przepisy były traktowane lekceważąco, nie jako obowiązujące prawo.

– Personel szpitalny postrzega rozporządzenie o standardach jako niepotrzebny nikomu dokument, przyznający kobiecie rodzącej zbyt duże uprawnienia i wymuszający dodatkową pracę, na którą nie wystarcza czasu – zauważa Joanna Pietrusiewicz, prezes Fundacji Rodzić po Ludzku. Nie zawsze to kwestia złej woli. Problemem są najczęściej ograniczenia finansowe, które sprawiają, że liczba personelu jest zbyt mała. Podobnie twierdzą lekarze.

Prawa pacjentki na porodówce

Prawa pacjentki na porodówce

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– W naszym oddziale staramy się wykonywać wszystkie procedury zgodnie z rozporządzeniem, ale żeby je zrealizować w pełni, każda rodząca musiałaby mieć indywidualnego opiekuna, np. lekarza rezydenta lub położną. Na to nie pozwalają braki kadrowe – zaznacza Maciej Kinalski, ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego w Szpitalu Wojewódzkim w Białymstoku, gdzie miesięcznie odbywa się około 200 porodów.

O tym, że nie jest dobrze z przestrzeganiem standardów opieki okołoporodowej, wie także Ministerstwo Zdrowia. Tak przynajmniej wynika z odpowiedzi na zapytanie posła Jerzego Ziętka (niezrzeszony). Wyniki kontroli przeprowadzanych przez konsultantów krajowych i wojewódzkich w pierwszym roku obowiązywania standardów wskazywały na występowanie wielu nieprawidłowości. Nie pomogło nawet organizowanie przez resort zdrowia spotkań edukacyjnych z dyrektorami oraz pracownikami szpitali w poszczególnych województwach.

„Nieprawidłowości w tym zakresie można wiązać z silnym oporem ze strony pracowników medycznych do modyfikowania swojej postawy wobec pacjentki rodzącej oraz jej oczekiwań zgodnych ze standardami” – napisał w odpowiedzi Sławomir Neumann, wiceminister zdrowia. Przyznał też wprost, że resort zdrowia nie ma narzędzi do egzekwowania od szpitali stosowania wymogów określonych w rozporządzeniu.

– Ministerstwo nie dysponuje instrumentami umożliwiającymi bieżące, wiarygodne monitorowanie przestrzegania przez pracowników ochrony zdrowia obowiązującego prawa. Informacje na temat stosowania standardów w zakresie opieki okołoporodowej uzyskiwane są od konsultantów krajowych i wojewódzkich oraz z bieżącej korespondencji – podkreśla Sławomir Neumann.

Tymczasem prof. Stanisław Radowicki, konsultant krajowy ds. położnictwa i ginekologii, do zarzutów rodzących kobiet odnosi się z dystansem. – Trzeba ostrożnie interpretować wyniki ankiet internetowych. Wolę odwoływać się do danych o umieralności okołoporodowej noworodków, bo dla mnie jest to jedyny wiarygodny wskaźnik. W skali kraju wynosi on obecnie średnio 4,9 promila i nigdy w historii polskiej ginekologii nie był tak niski. Jeszcze trzy lata temu przekraczał 7 promili. To znaczy, że jakość opieki zdecydowanie się poprawiła. I to niewątpliwie zasługa standardów – ocenia prof. Stanisław Radowicki. 

Personel szpitalny postrzega rozporządzenie o standardach jako niepotrzebny nikomu dokument

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • matka Polka(2015-09-08 09:11) Odpowiedz 20

    Brawo dla autorki za podjęcie tego temayu! tzreba o tym pisa, mówic i pokazywac ten skandal, jaki sie u nas dzieje w szpitalach na porodówkach. Macie odpowiedź , dlaczego Polki nie chca rodzic dzieci w Polsce- a za granica, gdzie sa zupelnie inaczej traktowane- bardzo chetnie. Polskieporodówki to rzeźnie, chamstwo i niekompetencja. Wynika to m.in. z faktu,ze ginekologami- pozal sie Boze -połoznikami sa meżczyxni, ktorzy nie maja bladego pojęcia o tych sprawach. W Polsce jest NAJGORSZA GINEKOLOGIA I POŁOZNICTWO W EUROPIE. jak facet sie nie nadaje do żadnej specjalizacji chirurgia, okulistyka itd to idzie na ginekologie, by trzaskac kase, bo przeciez nic nie musi umiec. baba sam urodzi i nie ma zadnych praw! (jak Chazan) Kobieta- jest nieważna! tak uczą te homo z kosciola, tak uczy prawo i medycyna niestety tez. To skandal że "naczelnym połoznikiem' jest facet a nie kobieta! Przeciez on sie na niczym nie zna- wypowiedź tego profesora tylko potwierdza aroganckie, chamskie i niekompetentne podejście ginekologów do kobiet. My ich nie chcemy! Albo NIE BEDZIEMY RODZIC W POLSCE.

  • Ola(2015-09-08 15:36) Odpowiedz 20

    I dlatego że nie mam ochoty na traumatyczne przeżycia z porodówki nie mam zamiaru mieć żadnych dzieci / W POLSCE SA SAME OKROPNE HISTORIE. Żal mi kobiet które mają tak przykre przeżycia. Położne często okazują się głupie i bezduszne - to wiem z opowieści młodych matek.

  • M.(2015-09-08 13:11) Odpowiedz 20

    Przerażające jest to, że dla konsultanta krajowego ds. położnictwa i ginekologii wyznacznikiem standardów na porodówkach jest umieralność noworodków. Jak umiera ich mniej - można traktować kobiety jak lochy.

  • ewelina(2015-09-10 08:42) Odpowiedz 10

    Wybor pozycji podczas porodu ? "Leżeć i się uposkoic, nie panie tu jest najważniejsza, tylko dziecko ". przy obu poradach Jak wstawałam, bo łatwiej było mi przetrwać skorcz jak kleczalam, to odrazu podnosiła się na mnie krzyki.
    Godność, poszanowanie ? "Zaraz męża wyprosimy jak będzie się pani tak drzec".
    Owszem podpisalam zgode na naciecie, ale dali mi do zrozumienia, że nie mogę jej nie podpisać, zresztą itak mnie natna.
    Dodam, że na porodowke byłam dosłownie 10 minut i urodziłam, za dużo się przy mnie nie narobiły, a słyszałam tylko komentarze, że jak mogłam na szkole rodzenia nie chodzić, że mi tarczyca wyjdzie na pewno, że mam się uspokoić.

  • Mariola(2015-09-09 12:53) Odpowiedz 00

    mnie też nie dali dziecka "skóra do skóry" za chwilę urodzę drugie dziecko (14 miesięcy później) zobaczymy co będzie tym razem...

  • Michał(2015-09-08 10:16) Odpowiedz 00

    Ehh polska służba zdrowia.. Żenada i jak widzę dzieje się to wszędzie a nie tylko w moim mieście. Wszystkim osobom obecnym przy porodzie polecam jawne nagrywanie wszystkiego kamerą. Wtedy lekarze jakoś tak zmieniają nastawienie.

  • Ewelina(2015-09-10 08:44) Odpowiedz 00

    Kontakt skóra do skóry trwał zaledwie kilka sekund

  • ika(2015-09-09 15:38) Odpowiedz 00

    Wałbrzych- polecam tu rodzic
    1 lekarz sam zaproponował zewnatrz oponowe
    2 dbali o mnie na pobycie przed porodem
    3 cały okres porodu lekarz i połozna przy mnie- irdynator przychodził i upewniał sie ze wszystko oki, oraz inni lekarze
    4 wszystko z rozporzadzenia zapewnione
    5 syn nie umiał ssac piersi polozne na miliony sposobów pomagały mi, az w koncu dostałam nakładki na sutki i dzieki temu synek spokojnie jadł z piersi
    6szkoła rodzenia w szpitalu
    7 psycholog po porodzie
    8 doradzto i zajecia dla mam które juz sa w domku z maluchami (nawet fitnes)
    i to wszystko na koszt nfz i ue

  • Afrykaner(2015-09-08 21:02) Odpowiedz 00

    Niestety, ,zdarza się na porodówkach ,że bez "koperty" przyszłe mamy mogą zapomnieć o cesarce.
    Po prostu nic dodać nic ująć ,prawie jak w kongijskim szpitalu bez właściwej opłaty pacjent nie dostanie tabletki przeciw bólowej :)

  • Basia - również matka(2015-09-09 07:47) Odpowiedz 01

    Ja akurat nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że polska ginekologia jest najgorsza w Europie.. Warunki w państwowych szpitalach owszem odbiegają od tych 'standardowych', bo przecież w Polsce kobieta po porodzie dostaje na śniadanie suchą bułkę, kawałeczek masła i może plasterek szynki, albo łyżkę dżemu, a do toalety musi iść z własnym papierem toaletowym.. Ale jeżeli chodzi o kompetencję lekarzy i położnych, to akurat nie narzekajmy! W szpitalach w których nie przestrzegają procedur, po prostu nie ma na to warunków i pieniędzy, bo za rozporządzeniem pieniądze chyba niestety nie trafiły do szpitali.. Najlepiej tylko wymagać i marudzić że źle..
    Sama jestem matką dwójki dzieci (porody w 2011 i 2014 roku) - rodziłam siłami natury i nawet mi do głowy nie przyszło, żeby przy braku wskazać medycznych żądać cesarki! Przecież to złe i dla matki i tym bardziej dla dziecka!!! A że kobiety zrobiły się teraz wygodne i boją się bólu (ponad 40% porodów w Polsce to cesarki), to narzekają, że cesarki im zrobić nie chcą.. Przecież o tym decyduje lekarz a nie pacjentka!!! Wiem, że np. w Częstochowie nawet przy wskazaniach medycznych (np. przy bardzo wysokim ciśnieniu) bez koperty cesarki nie ma, ale wystarczy przyjechać do Bytomia i już żadnej koperty dawać nie trzeba i cesarka jest! Więc może lepiej rozsądniej wybierajmy lekarzy i szpitale w których wydajemy potomstwo na świat - wtedy te 'gorsze' szpitale może coś zrozumieją i też poprawią jakość świadczonych usług... I przede wszystkim okażmy trochę zaufania i odwagi przy porodzie - o tym bólu naprawdę się zapomina! :)

    Pokaż odpowiedzi (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama