statystyki

Gminy nie mówią językiem przedsiębiorców. I przez to tracą wiele okazji

autor: Jakub Styczyński13.06.2018, 09:31; Aktualizacja: 13.06.2018, 09:39
biznes, praca, rozmowa

„Trzy gminy odpowiedziały, stwierdzając, że obowiązującym językiem jest język polski i w takim języku należy się z nimi kontaktować, przy czym jedna z nich mimo tego udzieliła odpowiedzi po angielsku. Jest to odpowiedź bardzo niewygodna i odstraszająca dla potencjalnych inwestorów zagranicznych” – czytamy w raporcie.źródło: ShutterStock

Mało która miejscowość ma angielską wersję językową strony internetowej, a prawie wszystkie ignorują zapytania od zagranicznych przedsiębiorców. Mogą tym zniechęcać firmy do lokowania biznesu na swoim terenie.

Mniej niż co dziesiąta gmina może pochwalić się tym, że wszystkie treści zawarte na jej stronie www można przeczytać w języku angielskim. Prawie co szósta ma jej niepełną wersję. Jeszcze gorzej jest z odpisywaniem urzędników na e-maile w tym języku. W ubiegłym roku 94 proc. gmin nie odpowiedziało na nie w ogóle. Takie wnioski płyną z najnowszego, corocznego raportu „Gmina na piątkę! Dobre praktyki w obsłudze przedsiębiorców. Raport 2017/2018” opracowanego przez Szkołę Główną Handlową w Warszawie pod opieką prof. Hanny Godlewskiej-Majkowskiej i dr Joanny Żukowskiej. Dane te są tym bardziej zaskakujące, że autorzy badania wybrali gminy nieprzypadkowo. Analizowano i przepytywano bowiem 658 gmin z wysokich pozycji rankingu Potencjalnej Atrakcyjności Inwestycyjnej dla Gospodarki Narodowej, również opracowanego przez SGH.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Można zrazić inwestorów

Dlaczego wyniki raportu są istotne? Bo, jak przekonują jego autorzy, mało przejrzysta strona, niezawierająca potrzebnych zagranicznym biznesmenom informacji oraz brak odpowiedzi na zapytania e-mailowe mogą zniechęcić do inwestycji. – Gdy potencjalny inwestor musi dopraszać się o informacje i walczyć o nie, to może pomyśleć, że lokowanie biznesu w danej gminie nie jest dobrym pomysłem. Wszak mogłoby to oznaczać, że przy każdej sprawie urząd nie będzie skłonny do współpracy, a to mogłoby dla niego generować straty finansowe – tłumaczy Paweł Kasprowicz z SGH, koordynator projektu „Gmina na piątkę!”. Niefrasobliwe samorządy nieco rozgrzesza Grzegorz Kubalski, zastępca dyrektora Związku Powiatów Polskich. Tłumaczy, że więksi inwestorzy raczej nie biorą pod uwagę kwestii jakości komunikacji z urzędem.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane