NFZ już od 1 lipca zetnie ceny procedur kardiologii inwazyjnej. Za to znacznie podwyższy stawki za część specjalistycznych świadczeń dla dzieci. Szefowie placówek nie są zachwyceni tą propozycją. Co do zasady wyceną świadczeń medycznych zajmuje się od ubiegłego roku Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. To ona określa, ile punktów ma być za świadczenie. Tymczasem do tego procesu włączył się nieoczekiwanie – o czym pisaliśmy wczoraj – NFZ, który skierował do konsultacji swoje propozycje.
Zaczną obowiązywać już 1 lipca (tegoroczne wyceny przygotowane przez agencję będą brane pod uwagę od przyszłego roku). Ta nieoczekiwana aktywność funduszu zaskoczyła większość szefów placówek.
Więcej na dzieci
Główne zmiany dotyczą pediatrii, gdzie przy wielu wysokospecjalistycznych procedurach NFZ zapowiada stosowanie mnożnika 1,2 – czyli będzie płacić za nie o jedną piątą więcej niż dotychczas. Zmiany dotyczyć mają m.in. chirurgii, neurochirurgii, kardiochirurgii, urologii, otorynolaryngologii, a także onkologii i hematologii dziecięcej. Zyskają nie wszyscy, lecz instytuty i placówki takie jak Centrum Zdrowia Dziecka.
Reklama
Przy czym Ewa Książek-Bator, dyrektor naczelny Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, zwraca uwagę, że zmiany nie obejmują wszystkich dziedzin pediatrycznych, jak np. neurologii czy nefrologii, ani ogólnie samej pediatrii. – Trochę zastanawia, dlaczego tak zrobiono. Czy zapomniano o tych dziedzinach, czy uznano je za dobrze wycenione jak kardiologia? – pyta Książek-Bator, która zasiada także w zarządzie Polskiej Federacji Szpitali.

Reklama
Także inne placówki zwracają uwagę, że zmiany zaproponowane przez NFZ są problematyczne. – Najbardziej deficytowe są świadczenia chirurgii dziecięcej, w szczególności operacje wielourazowe, większość świadczeń laryngologii dziecięcej oraz wszystkie hospitalizacje z zakresu pediatrii – wyjaśnia Wojciech Gumułka, rzecznik Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka. Leczy ono skomplikowane przypadki, stąd standardowe wyceny powodują deficyt większości zabiegowych procedur. Za nisko wyceniana jest m.in. neurologia dziecięca. – Na 52 grupy rozliczeniowe w neurologii dziecięcej tylko jedna, tj. padaczka lekooporna, jest oszacowana prawidłowo i nie przynosi strat – wyjaśnia Gumułka.
Wzrośnie też finansowanie dla centrów urazowych w zakresie, w jakim korzystają z nich dzieci. Ale jak zwracają uwagę szefowie szpitali, nie zmieniono kryteriów, które powodują, że najmłodszych pacjentów nie da się często rozliczać specjalnie do tego utworzonymi grupami dotyczącymi leczenia urazów. A placówki na tym tracą. Zdaniem Ewy Książek-Bator podniesienie wyceny wskaźnikiem 20 proc. dla wybranych jednostek jest wskazane, ale dla wszystkich dziedzin, nie tylko dziecięcych.
Duży zjazd w kardiologii
W wycenach NFZ są też zmiany dotyczące kardiologii interwencyjnej i chirurgii naczyniowej. Nasi rozmówcy nieoficjalnie mówią, że dla placówek medycznych oznacza to mniejsze wpływy nawet powyżej pół miliarda złotych. – Nie rozumiemy, o co chodzi. Z jednej strony coś się z nami konsultuje na przyszłość, z drugiej zmienia coś od zaraz – mówi rozgoryczony szef jednej z placówek.
– Wyceny procedur mają być już od 1 lipca ścięte średnio o 18–20 proc. Nieco mniej w chirurgii naczyniowej. To olbrzymia strata dla naszego szpitala, nasz przychód zmniejszy się o ok. 15 mln zł – informuje prof. Krystian Wita, wiceszef ds. medycznych Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu. Podkreśla, że zmiany na szczęście nie są tak dotkliwe, jak zapowiadała AOTMiT. – Ale i tak nie będziemy w stanie zbilansować działalności – podkreśla profesor. Agencja opublikowała bowiem propozycje ścięcia tych procedur o ok. 35 proc.
Równocześnie zarówno agencja, jak i NFZ chcą podnieść niedoszacowane świadczenia w kardiologii zachowawczej. – Procedury te rosną, ale w niewielkim stopniu i nadal pozostaną niedoszacowane – uważa Wita. Kolejna zmiana to wykluczenie jednej z procedur kardiologicznych z leczenia bezlimitowego przy równoczesnej obniżce wyceny. Chodzi o dusznicę niestabilną, którą wykluczono z leczenia ostrych zespołów wieńcowych, choć w zaleceniach europejskich jest odwrotnie.
Z kolei premiowana będzie szybka i kompleksowa diagnostyka, a także udzielanie niektórych świadczeń osobom po 65. roku życia. NFZ uwzględnił, że ta grupa pacjentów musi zwykle zostać dłużej w szpitalu, np. przy zabiegach ortopedycznych, leczeniu astmy oskrzelowej czy chorobach jelit.
Paliatywna i psychiatryczna w górę
Równocześnie propozycje kolejnych taryf opublikowała AOTMiT. Przewidują wzrost od kilku do ponad 30 proc. dla opieki psychiatrycznej, paliatywnej. Na przykład 30 proc. wzrosnąć ma stawka za leczenie w oddziale medycyny paliatywnej i hospicjum stacjonarnym, a o 18 proc. w przypadku świadczeń w hospicjum domowym dla dzieci.
Związkowcy dociskają ministra w sprawie pensji
W przyszłym tygodniu minister zdrowia Konstanty Radziwiłł ma przedstawić konkrety w sprawie wzrostu wynagrodzeń dla wszystkich pracowników medycznych – zażądały tego w tym tygodniu związki zawodowe.
– Od wiceministra zdrowia Piotra Warczyńskiego dowiedzieliśmy, że trwają prace nad przepisami i kalkulacje, ale potrzebujemy konkretów, a nie kolejnych 20 lat rozmów. Dlatego wystąpiliśmy o to, żeby w najbliższy wtorek minister osobiście zaprezentował nam konkretne propozycje – mówi Maria Ochman, szefowa Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”. Dodaje, że jeśli protest pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka przyniósł efekt i pieniądze na podwyżki się znalazły, to teraz tym bardziej w innych placówkach też chcą zarabiać więcej. – Rośnie niezadowolenie, szykują się kolejne protesty, m.in. w Dąbrowie Górniczej. Trzeba sprawę rozwiązać kompleksowo, a nie gasić pożary – podkreśla Ochman.
W resorcie i w zespole ds. zdrowia Rady Dialogu Społecznego faktycznie trwają prace nad nowymi rozwiązaniami, które wyznaczą minimalne płace dla poszczególnych kategorii pracowników medycznych. Jednak na razie nie wiadomo, jakiej wysokości miałyby być te pensje (będą odnosić się do średniej płacy w gospodarce narodowej i rosnąć wraz z nią). Związkowcy i pracodawcy oczekują, że zmiany wejdą w życie, zanim pielęgniarki dostaną kolejną transzę tzw. podwyżek Zembali (400 zł brutto co rok we wrześniu, w sumie 1600 zł brutto). Chcą też wiedzieć, skąd będą pochodzić pieniądze na podwyżki. – Gdyby miał je finansować NFZ, trzeba uczciwie powiedzieć, jakie świadczenia nie będą z tego powodu wykonywane, bo w funduszu pieniędzy nagle nie przybędzie – podkreśla mecenas Dobrawa Biadun z Lewiatana.