statystyki

Finansowanie in vitro tylko do połowy 2016 roku. Gminy wolą naprotechnologię

autor: Tomasz Żółciak21.12.2015, 07:43; Aktualizacja: 21.12.2015, 09:18
W kierunku naprotechnologii skłaniają się także władze regionów

W kierunku naprotechnologii skłaniają się także władze regionówźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Kiedy zostanie wygaszony program realizowany przez Ministerstwo Zdrowia, niepłodni rodzice nie będą mogli liczyć na dużą pomoc.

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zapowiedział, że rządowy program dofinansowania in vitro będzie kontynuowany tylko do połowy 2016 r. Rząd PiS chce się skupić na innych metodach nastawionych na diagnozę, szukanie i leczenie przyczyn niepłodności. Z zapowiedzi ministra wynika, że to, a także profilaktyka będą priorytetami w narodowym planie zdrowia na lata 2016–2020.

W tej sytuacji niektóre lokalne władze myślą o finansowaniu zabiegów in vitro z własnych budżetów. Wzorem jest Częstochowa, rządzona przez związanego z lewicą prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka, która już w poprzednich latach – jako pierwsze miasto – finansowała in vitro. Niedawno, przy ostrym sprzeciwie radnych PiS, zapadła decyzja o przedłużeniu programu. Będzie on realizowany w latach 2016–2017. Kwoty są raczej symboliczne – rocznie miasto wyda na ten cel 80 tys. zł, co oznacza, że pomoc (5 tys. zł) dostaną 32 pary.

W podobnym kierunku zmierza Szczecin, choć z problemami. Przygotowany przez radnych projekt uchwały w sprawie finansowania zabiegów zawierał błędy formalne. – Podstawowa wada to brak autora programu, co uniemożliwiało dalsze procedowanie – tłumaczy Robert Grabowski ze szczecińskiego magistratu. W mieście pojawiły się spekulacje, że prezydent Piotr Krzystek – formalnie niezależny, choć wcześniej związany z Platformą – próbuje zablokować inicjatywę, a uchybienia w projekcie to pretekst. Ratusz odrzuca te insynuacje. – Jeśli błędy zostaną usunięte, a rada miasta wyrazi taką wolę, program może być realizowany – zapewnia Grabowski.


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Lidia(2017-05-12 13:39) Zgłoś naruszenie 10

    Leczę się naprotechnologicznie od roku. Już na pierwszej wizycie zostaliśmy z mężem gruntownie przebadani. Okazało się, że mam PCO, rozchwiane hormony, chorą trzustkę, endometriozę i niedrożny jajowód. W klinice In Vitro powiedzieliby mi, że jedynym wyjściem jest zapłodnienie pozaustrojowe. Na szczęście trafiliśmy do Instytutu Rodziny - tam po kolei zaradzili wszystkim moim problemom (operacyjne bądź farmakologicznie). Wyniki męża - ciężka oligozoospermia - także klasyfikowałby go tylko na In Vitro. Lekarze Napro odkryli jednak, że przyczyną tak słabego nasienia były żylaki powrózka nasiennego. Po ich operacyjnym usunięciu i dodatkowej suplementacji zarówno hormonalnej (clostilbegyt/letrozol) jak i witaminowej (l-karnityna, astaksantyna, koenzym q10, witamina E) wyniki znacznie się poprawiły. Polecam opinie innych par ze strony naproinfo pl

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane