Pinkas: Skrajne niedoinwestowanie sprawiło, że w niektórych jednostkach wciąż w użyciu jest kalka. Nie ma skanerów, panie przepisują dokumenty przez kalkę! Teraz ta zapomniana inspekcja okazuje się niezbędna.
Kiedy się pan poda do dymisji?
Żeby podać się do dymisji, trzeba mieć poczucie, że popełniło się istotny błąd. Albo że nie ma się już siły, nie daje się rady. Innym powodem jest świadomość, że nie ma się już ludzi wokół siebie, takie poczucie osamotnienia w walce. Ale żadna z tych kategorii nie zaistniała w moim przypadku. Ja mam poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Wiem, że mogłem zrobić więcej, ale jestem tylko człowiekiem. Poza tym znam Inspekcję Sanitarną od podszewki i na wskroś. Moja pierwsza dyrektorska kariera to była posada inspektora terenowej stacji sanitarno-epidemiologicznej w Łosicach. Zatoczyłem koło – od terenowego po głównego inspektora. Do dziś jestem z ludźmi w Łosicach bardzo zaprzyjaźniony.