Chybione zarzuty byłej wiceminister sprawiedliwości

Chodzi o sprawę, w której Trybunał Konstytucyjny wyznaczył datę pierwszej rozprawy na 19 lutego br. Została ona zainicjowana przez Annę Dalkowską, która pełniła funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, w czasach gdy na jego czele stał Zbigniew Ziobro. W 2022 r. Dalkowska została wybrana głosami posłów PiS do uznawanej za niekonstytucyjną Krajowej Rady Sądownictwa. Jest ona również sędzią Naczelnego Sądu Administracyjnego, do którego trafiła prosto z sądu rejonowego i na wniosek kwestionowanej Krajowej Rady Sądownictwa. Na okoliczności te – i nie tylko te – zwrócił uwagę NSA w swoim postanowieniu z 7 października 2024 r. (sygn. akt III FSK 605/24), którym odsunął Dalkowską od orzekania w jednej ze spraw. I to właśnie to postanowienie NSA skłoniło Annę Dalkowską do złożenia skargi do TK.

Była wiceminister kwestionuje w niej przepisy prawa o ustroju sądów administracyjnych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1267; dalej: u.s.a.), które – jej zdaniem – dopuszczają rozpoznanie wniosku o zbadanie wymogów niezawisłości i bezstronności sędziego przez sąd, który sam tych wymogów nie spełnia. Dalkowska ma tutaj na myśli składy orzekające, w których znaleźli się sędziowie powołani na mocy wniosków składanych przez KRS ukształtowaną zgodnie z przepisami obowiązującymi przed 2017 r., a także tacy, którzy kwestionują to, w jaki sposób obecnie kształtowany jest skład KRS. Była wiceminister sprawiedliwości uważa również, że prawa do przeprowadzania tzw. testów niezawisłości nie powinni mieć sędziowie, którzy weszli w skład komisji kodyfikacyjnych powołanych przez Radę Ministrów. Twierdzi bowiem, że są oni bezpośrednio podlegli premierowi i ministrowi sprawiedliwości.

Sejm chce umorzenia

Stanowisko w toczącej się przed TK sprawie zajął Sejm, a konkretnie jego komisja ustawodawcza, która podjęła uchwałę, w której zawarła wniosek o umorzenie postępowania. A za taką decyzją – zdaniem sejmowych legislatorów – stoją trzy argumenty.

- Po pierwsze, skarga w części kwestionuje przepisy, które nie były podstawą ostatecznego orzeczenia. Po drugie, skarga dotyczy stosowania prawa. Po trzecie, skarga w dużej części nie została uzasadniona – wyliczał Michał Ziółkowski, ekspert z biura ekspertyz i oceny skutków regulacji Sejmu. Kolejnym problemem jest to, że sformułowany w skardze zarzut niekonstytucyjności uzasadniony został naruszeniem zasady określoności prawa. Tymczasem ta, jak tłumaczył Ziółkowski, „nie wyraża konstytucyjnych praw i wolności jednostki, nie może być samoistnym wzorcem kontroli.”

- Ponadto skarżąca w swojej skardze w istocie kwestionuje konstytucyjność ostatecznego orzeczenia w jej sprawie – podkreślał sejmowy legislator, stwierdzając, że nie temu służy postępowanie skargowe przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Na marginesie zauważono również, że Anna Dalkowska zakwestionowała de facto nie same przepisy, a ich wykładnię, jaką zastosował NSA, rozpatrując jej sprawę.

- Owszem, wykładnia może być niekiedy przedmiotem kontroli Trybunału Konstytucyjnego, jeżeli jest utrwalona, potwierdzona i ustabilizowana, jednak skarżąca tego w żaden sposób nie wykazuje. Stąd wniosek o umorzenie postępowania – skwitował Ziółkowski.