Dobrze, że zespół będzie zróżnicowany. I mam nadzieję, że osobiste przekonania nie będą odgrywały roli - mówi w wywiadzie dla DGP Prof. Mirosław Wielgoś, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, członek zespołu przy ministrze zdrowia ds. opracowania standardów okołoporodowych.
Minister zdrowia powołał zespół, który ma opracować standardy okołoporodowe. To mają być nowe wytyczne, ale tylko towarzystwa naukowego. Nie będą miały formy rozporządzenia. To dobra zmiana?
Moim zdaniem to niekorzystna zmiana. Dopóki są w randze rozporządzenia, są obowiązującym prawem, które wszyscy, bez wyjątku, muszą stosować. W tym szpitalu, w którym nie są przestrzegane, dochodzi do naruszenia prawa. Jeżeli przestaną obowiązywać w takiej formule, a staną się wytycznymi towarzystwa naukowego, będą jedynie pewną sugestią dla lekarzy i szpitali, ale nie prawem, którego można twardo wymagać, bo obowiązuje.
Reklama
Myślałam, że pan jako prezes Ginekologicznego Towarzystwa Naukowego, a także lekarz będzie zadowolony ze zmiany. W końcu taką zmianę postulowało środowisko lekarzy, a konkretnie Naczelna Izba Lekarska.
Nie, ta zmiana mi się nie podoba. NIL źle do tego podeszła. Twierdziła, że standardy w randze rozporządzenia będą wykorzystywane przeciw lekarzom. Ich argumentacja wyglądała w ten sposób: jeżeli nie będą przestrzegali przepisów, to będą ponosić odpowiedzialność karną. Pomijam, że priorytetem powinny być rodzące, ale można to opisać zupełnie inaczej. Właśnie standardy sygnowane przez ministra zdrowia mogą zabezpieczać lekarzy przed roszczeniami. Bo jeżeli szpital i lekarze postąpili zgodnie z algorytmami wykazanymi w standardach, a pomimo to coś poszło nie tak, mogą łatwo wykazać, że zrobili wszystko zgodnie ze sztuką. Więc potencjalne niepowodzenie nie jest ich winą. Nie wiem, dlaczego przedstawiciele lekarzy stanęli po stronie tych, którzy mogliby tych standardów nie przestrzegać.

Reklama
Ministerstwo i NRL przekonują, że lepiej, żeby działały jako wytyczne, bo medycyna ciągle posuwa się do przodu i łatwiej je zmienić, kiedy będą w formie zaleceń towarzystwa naukowego niż rozporządzenia.
Rozporządzenie też można zmienić, znowelizować. To żaden problem. Nie myślę, żeby to było powodem do wprowadzenia zmian i rezygnacji z formy rozporządzenia. Tym bardziej że działają od lat. I przecież to nie urzędnicy je wymyślili, tylko właśnie gremia lekarskie w porozumieniu z przedstawicielami pacjentów. To było pewne osiągnięcie, sukces. Nie bardzo rozumiem, dlaczego mamy od tego teraz odejść.
Minister przekonuje, że część standardów znajdzie się w rozporządzeniu. To będą standardy organizacyjne, a medycznymi zajmie się środowisko naukowe.
Problem polega na tym, że granica pomiędzy standardami organizacyjnymi a merytorycznymi może być trudna do określenia.
Może w zakresie liczby lekarzy czy położnych i sprzętu. Ale czy określenie, że rodząca może przyjąć wybraną przez siebie pozycję, otrzymać pomoc psychologa przy ciąży powikłanej czy też otrzymać znieczulenie, to będą standardy organizacyjne czy medyczne?
Tego nie wiem. Obawiam się, że zdania mogą być podzielone.
Nowy zespół ma przygotować nowe wytyczne. Trzeba coś zmienić?
Uważam, że obecne standardy są dobre.
W zespole pojawiło się nazwisko prof. Bogdana Chazana, znanego z konserwatywnego podejścia, który stracił stanowisko dyrektora szpitala położniczego z powodu stosunku do aborcji.
Nie będę komentował wyborów ministra zdrowia. Zapewne, gdybym miał wybierać, skład zespołu wyglądałby inaczej. Ale oczywiście dobrze, że środowisko będzie zróżnicowane. I mam nadzieję, że podczas prac nad standardami osobiste przekonania i ideologia nie będą odgrywały roli. Pacjentom należy się pełna, obiektywna pomoc. Niezależnie od tego, co sądzi dany lekarz. Wybór powinien należeć do pacjenta, a odpowiedzialność obciążać jego sumienie.
Ostatnio było kilka dramatycznych historii z porodówek. Raport NIK bardzo krytykował opiekę nad kobietami w ciąży i opiekę przy porodzie. Co jest według pana słabą stroną systemu?
Mocną stroną jest to, że bardzo poprawiła się jakość opieki okołoporodowej. Jest mniejsza śmiertelność matek: pod tym kątem mamy jedną z lepszych pozycji w Europie, spadła też umieralność noworodków. Co do najsłabszych: nie wszędzie te standardy są przestrzegane. Pomimo że to wciąż obowiązujące prawo. Wątpię, czy przeniesienie ich do wytycznych towarzystwa naukowego poprawi sytuację.