statystyki

Polska stawia na rzeki. Szlaki wodne zostaną wskrzeszone

autor: Dariusz Koźlenko10.11.2016, 07:03; Aktualizacja: 10.11.2016, 08:33
Plany na przyszły rok są bogate. Biegi, spływy, wystawy, konferencje. Wzdłuż całej Wisły, od jej źródeł po ujście. Najważniejsze wydarzenie, Festiwal Wisły, wzorowany na Festiwalu Loary, największej flisackiej imprezie w Europie, obejmie odcinek od Włocławka przez Nieszawę i Ciechocinek aż do Torunia.

Plany na przyszły rok są bogate. Biegi, spływy, wystawy, konferencje. Wzdłuż całej Wisły, od jej źródeł po ujście. Najważniejsze wydarzenie, Festiwal Wisły, wzorowany na Festiwalu Loary, największej flisackiej imprezie w Europie, obejmie odcinek od Włocławka przez Nieszawę i Ciechocinek aż do Torunia.źródło: ShutterStock

Odwróciliśmy się od rzek. Ostatnie barki na Odrze, która walczyła najdłużej, zniknęły w latach 80. Po rzekach pływali tylko zapaleńcy i dziwacy. Teraz zapadła decyzja, by je wskrzesić.

W ponury, zimny październikowy poniedziałek z warszawskiego Portu Czerniakowskiego wypłynęły cztery drewniane łodzie: trzy smukłe baty i dostojny galar. W drodze dołączały do nich kolejne jednostki. Po czterech dniach przez Czerwińsk, Płock i Włocławek wszystkie dotarły do Torunia. Był 15 października 2016 r.

Dokładnie tego samego dnia, tylko 550 lat wcześniej, podpisano II pokój toruński, który zakończył 13-letnią wojnę z Zakonem Krzyżackim. Korona Polska odzyskała Pomorze Gdańskie, ziemię chełmińską, włączyła w swoje granice Warmię oraz Powiśle z Żuławami. To sprawiło, że odzyskała kontrolę nad całym biegiem rzeki, i umożliwiło wolny handel na Wiśle. Ten dzień uważa się za początek rozkwitu królowej polskich rzek. I całej Rzeczypospolitej.

W dół, z nurtem rzeki, szły do Gdańska galary załadowane beczkami soli, mydłem, zbożem i drewnem. Szły samospławem, sterowane długimi, drewnianymi wiosłami. Łodzie te budowane były z taniego iglastego drewna, bo po dotarciu do ujścia Wisły sprzedawano je na opał, a flisacy wracali do domów lądem. Nie to co szkuty zrobione z twardego dębu, z rejowymi żaglami, które wracały w górę rzeki, by w następnym roku znów ruszyć w stronę morza. Albo krypy.

Portal Flis.info podaje, że w 1847 r. przez Królestwo Polskie spłynęło Wisłą samych tratw 2040, a galarów 1241, przewożąc „węgla kamiennego, cebuli, orzechów 61 400 korców, towarów kolonialnych 203 615 cetnarów, śledzi, syropu i terpentyny 98 141 beczek, klepek, bali, jaj 32 669 kop, drzewa, cegły 144 367 sztuk. (...) W 1893 r. pod Warszawą przepłynęło 12 196 statków. Z Królestwa do Prus wpłynęło 1713 statków”.

Niespełna 150 lat później Wisła ucichła, opustoszała. Odwróciliśmy się od rzek. Ostatnie barki na Odrze, która walczyła najdłużej, zniknęły w latach 80. Po rzekach pływali tylko zapaleńcy i dziwacy. Każde spotkanie na wodzie urastało do rangi wydarzenia. Rzeki zamarły.

Teraz zapadła decyzja, by je wskrzesić.

Czas planowania

Sprawa jest priorytetowa. W exposé premier Beata Szydło zapewniła, że rozwój żeglugi śródlądowej leży jej na sercu i że chce, by w Polsce było tak jak w krajach zachodniej Europy – na rzeki mają wrócić statki. W grudniu ubiegłego roku powołała Ministerstwo Gospodarski Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. W czerwcu resort ogłosił główne założenia rozwoju. Plan jest prosty: w ciągu 15 lat trzeba odbudować polskie odcinki trzech międzynarodowych szlaków wodnych. E30 ma połączyć Bałtyk z Dunajem, E40 – Bałtyk z Morzem Czarnym, a E70 – Bałtyk z Atlantykiem. Dyrektor departamentu żeglugi śródlądowej Przemysław Daca jest przekonany, że choć cele są ambitne, da się je zrealizować. Bo nie tylko rząd jest zdeterminowany. Zwolenników wskrzeszenia rzek jest więcej.

Samorządy nadwiślańskich województw już od dziesięciu lat współpracują ze sobą, by doprowadzić do gospodarczego wykorzystania rzeki. O potencjale drzemiącym w nurtach Odry przekonane są wszystkie nadodrzańskie regiony – ich samorządy podjęły już niezbędne uchwały, by ułatwić rozwój Odrzańskiej Drogi Wodnej. – Projekty udrożnienia Wisły od Warszawy do ujścia oraz fragmentu Odrzańskiej Drogi Wodnej od Kędzierzyna do granicy z Czechami i Kanału Śląskiego łączącego górną Wisłę z Odrą są w fazie opracowywania dla nich studium wykonalności – wyjaśnia Przemysław Daca. I zapewnia, że prace rozpoczną się bez zbędnej zwłoki. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Szczecin z Wrocławiem Odra połączy już za cztery lata.

Ale najbliższy rok będzie należał do Wisły.

Czas drewniaków

Wiślane baty i galar przypłynęły z Warszawy do Torunia nie tylko z powodu 550. rocznicy zawarcia historycznego pokoju. Również po to, by zainaugurować wydarzenie, jakiego jeszcze w Polsce nie było: rok 2017 został ustanowiony przez Sejm Rokiem Rzeki Wisły. – Chcemy walczyć z wiślanym analfabetyzmem. Zbyt długo jako naród nie byliśmy z Wisłą i zapomnieliśmy o niej – powiedział w Toruniu Robert Jankowski, sekretarz generalny Społecznego Komitetu Obchodów Roku Rzeki Wisły 2017. Jak mało kto wie, o czym mówi. Obserwuje rzekę od lat. To właśnie on, wraz z grupą wiślanych społeczników, przekonał posłów, by po raz pierwszy bohaterem roku nie była wybitna postać kultury czy nauki, lecz rzeka. Wprawdzie królowa, ale jednak rzeka.

Zaczęło się parę lat temu, gdy kilku zapaleńców odkryło urok pychówek – starych drewnianych łodzi. Odszukali szkutników, którzy nie zapomnieli jeszcze sztuki budowania wiślanych batów, lejtaków, półlejtów, olenderek. Zamówili pierwsze łodzie, miłością do nich zarazili innych. Pustawy Port Czerniakowski ożył. Ożyły też nadwiślane miejscowości. Festiwal flisacki w podwarszawskich Gassach ściąga co roku kilka tysięcy ludzi, tak samo jak Zielone Świątki na Urzeczu. W pielgrzymce rzecznej św. Zygmunta z Konstancina-Jeziorny do Płocka, gdzie spoczywają relikwie świętego, płynie z roku na rok coraz więcej łodzi. Nad Wisłą wyrosły kolejne knajpki, rzeka już nie odpycha, przestała być obojętna. Zaczęła przyciągać.


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (4)

  • Czlonek Rady Kapitanów(2016-11-11 09:12) Zgłoś naruszenie 53

    Odrzańska Droga Wodna walczyła o swoje istnienie najdlużej. Po powodział podjęty został co prawda ambitny Program Odra 2006- ale rządzący do października 2015, nie tylko nie realizowali założeń rozwojowych wobec zeglugi środlądowej na Odrze- przeciwnie, skutecznie umniejszali jej możliwości np.wypłycając Wroclawski Węzeł Wodny /serce drogi wodnej oraz w Raciborzu budując zbiornik przeciwpowodziowy bez funkcji stalego magazynowania nadmiaru wody na rzecz alimentacji rzeki podczas suszy oraz bez perspektywy drogi wodnej zglaszanej od czasow powojennych przez Czechy. To nie tylko brak racjonalnosci ale sabotaż gospodarczy, ktory ograbił miliony obywateli z rynku pracy. Nasze dzieci wyjechały za chlebem a rzeka Odra co roku odprowadza dziesiątki miliardow wody od granicy czeskiej do Szczecina bezproduktywnie. Tu gdzie kiedyś po wojnie przesiedlali się mieszkańcy "po dobrobyt nad Odrą", teraz wyludniaja się ok.10 tys mieszkańcow rocznie regiony Zachodniej Polski. Brawo, czas zmian to nadzieja dla 20 milionow obywateli międzynarodowego Dorzecza Odry

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2016-11-10 09:14) Zgłoś naruszenie 53

    Brzegi polskich cieków wodnych to tysiące kilometrów , na których mogłyby powstać tysiące portów , stanic , urządzeń technicznych , moteli dla wodniaków itd. , itp . Ale , na tych działkach trzeba uwłaszczyć obywateli - w ramach odszkodowań za PRL i III RP na przykład . I zdjąć ludziom kajdany z rąk . A poza tym , to nie urzędników broszka .

    Odpowiedz
  • dziadowizna(2016-11-10 12:00) Zgłoś naruszenie 34

    Brawo PiS i Jarosław K. wracamy do PRL - Bis . Wszystko co było dobre Wałęsa i Balcerowicz zniszczyli ! A Miler i Kwaśniewski do bili !

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie