PKP wczoraj nie były w stanie nam powiedzieć, ile reklamacji już wpłynęło. – Nie mamy jeszcze takich danych. Pasażerowie TLK na zgłoszenie reklamacji mają rok od momentu zdarzenia, a pasażerowie Express Intercity dwa miesiące – usłyszeliśmy w biurze prasowym PKP.

Po stanowczych zapowiedziach wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej odnośnie do zadośćuczynienia pasażerom kolej przedstawiła wczoraj korzystniejsze warunki rekompensat za pociągi, które nie dojechały na czas 20 i 21 stycznia. W przypadku składów Express Intercity, które miały więcej niż 2 godz. spóźnienia, pasażerowie mogą liczyć na odzyskanie pełnej wartości biletu (dotychczas było to 50 proc.). W przypadku pociągów TLK opóźnionych od 2 do 5 godzin rekompensata wyniesie 50 proc. ceny biletu, ale w formie bonu do wykorzystania przy zakupie kolejnego biletu na przejazd dowolnym pociągiem PKP Intercity w komunikacji krajowej. Jeśli skład TLK spóźnił się powyżej 5 godzin, kolej zwróci 100 proc. kosztów w formie nieodpłatnego biletu na przejazd dowolnym pociągiem PKP Intercity w komunikacji krajowej.

Wczoraj sytuacja na kolei nieznacznie się poprawiła. Do połowy dnia na 1867 pociągów pasażerskich opóźnienia powyżej 60 minut miało 20 składów (8 dalekobieżnych i 12 regionalnych), czyli ok. 1 proc. wszystkich połączeń. Największe utrudnienia występowały w rejonie Ostrowa Wielkopolskiego, gdzie specjalne pociągi usuwały lód z sieci trakcyjnej.