Od początku roku tylko z polskich lotnisk odwołane lub opóźnione zostały 1784 loty. To niemal trzy razy więcej niż rok wcześniej.
– O odszkodowanie może się ubiegać blisko 150 tys. poszkodowanych pasażerów – wynika z danych AirHelp, globalnego lidera w egzekwowaniu odszkodowań lotniczych. To znacznie więcej niż przed rokiem. Wtedy po półroczu poszkodowanych było 54 tys. osób, a w całym 2017 r. ok. 200 tys.
Analitycy AirHelp porównują też wartość odszkodowań, o które mogliby się ubiegać pokrzywdzeni przez linie lotnicze klienci. W tym roku łączną kwotę takich odszkodowań szacują na ponad 180 mln zł. Rok wcześniej – 63 mln zł.
Reklama
Ale, jak wynika z badań przeprowadzonych przez IMAS International, z wnioskiem o zadośćuczynienie występuje zaledwie 39 proc. poszkodowanych.
W tym roku, podobnie jak w latach ubiegłych, winnymi opóźnień i odwołania lotów są przede wszystkim tani przewoźnicy. Ale do ich grona dołączył też LOT oraz przewoźnicy czarterowi.

Reklama
Przykłady z ostatniego weekendu to opóźnione loty z turystami podróżującymi do Antalyi oraz wracającymi z tej miejscowości po urlopie do Wrocławia. W sumie ucierpiało ponad 400 osób.
– To był horror. Siedzieliśmy kilka godzin w weselnej sali, która nie była klimatyzowana, było ok. 40 stopni C. Nie zamierzam tego darować przewoźnikowi – mówi jedna z pasażerek wracających do Wrocławia.
Tydzień wcześniej na 10 godzin na jednym z toskańskich lotnisk utknęło ok. 200 pasażerów wracających z wczasów do Warszawy.
Jak wynika z naszych rozmów z prawnikami, w tym roku najwięcej skarg dotyczy firmy Small Planet.
– Od początku sezonu letniego o pomoc w uzyskaniu odszkodowania od tej linii zgłosiło się do nas już ok. 1 tys. osób. To trzy razy więcej niż w przypadku innych popularnych linii czarterowych, jak Travel Service czy Enter Air – tłumaczy adwokat Eryk Bogdas. I dodaje: – Tylko w tym roku skierowałem przeciwko Small Planet pozwy do sądu w imieniu kilkuset osób. Ostatni przed kilkunastoma dniami w imieniu ok. 70 pasażerów, którym opóźnił się lot z Omanu do Warszawy. Co ciekawe, przewoźnik wypłacił odszkodowanie 30 osobom z ponad 100, które miały problem z powrotem. Nie wytłumaczył, dlaczego wstrzymał wypłatę rekompensat dla pozostałych.
Bogdas mówi, że podobne problemy miał z tą linia dwa lata temu i wtedy wieszczono nawet jej upadłość. Ostatecznie jednak przewoźnik wypłacił, choć z opóźnieniem i po wyrokach sądów, większość należnych pasażerom odszkodowań.
Small Planet nie chciał skomentować tych informacji.
W ubiegłym roku, według Polskiej Izby Turystki, z biurami podróży na wakacje wybrało się 2,57 mln Polaków, o 25 proc. więcej niż w 2016 r. Ten rok, zdaniem PIT, zapowiada się jeszcze lepiej.
Po pięciu godzinach zwrot kosztów biletu
Gdy pasażer jest już na lotnisku, a lot opóźnia się o dwie godziny, linia lotnicza powinna objąć go opieką. Przewoźnik ma obowiązek zaoferować darmowe posiłki oraz napoje, jak również – w przypadku oczekiwania na wylot przez czas wymagający noclegu – zakwaterowanie w hotelu oraz transport pomiędzy tym miejscem a lotniskiem. Jeśli opóźnienie samolotu przekracza pięć godzin, pasażer może zrezygnować z lotu. Wówczas przysługuje mu zwrot kosztów biletu i odszkodowanie. Rekompensata może wynosić od 250 do 600 euro, w zależności od długości lotu. Odszkodowanie należy się zawsze, gdy opóźnienie wynosi co najmniej trzy godziny, a doszło do niego z przyczyn przewoźnika. Z obowiązku wypłaty odszkodowania linie mogą zwolnić złe warunki pogodowe bądź nagły przypadek medyczny na pokładzie samolotu.