Wczoraj organizacja zażądała od jednego z czołowych serwisów internetowych, by usunął kilkanaście takich wpisów. W jej ocenie zachęcały one do popełnienia wykroczenia z art. 191 ustawy o odpadach (Dz.U. z 2013 r. poz. 21 ze zm.). Stanowi on, że każdy, kto termicznie przekształca odpady poza stosowną spalarnią, podlega karze aresztu (do 30 dni) albo grzywny (do 5 tys. zł).

– Jesteśmy przerażeni poczuciem bezkarności ludzi, którzy nie tylko spalają śmieci, ale jeszcze usiłują sprzedawać odpady po to, by spalili je inni – komentuje Anna Dworakowska z Polskiego Alarmu Smogowego. Przekonuje, że takie działania powinny się spotkać z natychmiastową reakcją odpowiednich władz. Bo problem zanieczyszczenia powietrza w Polsce jest bardzo poważny, a spalanie odpadów tylko go powiększa.

Fatalny stan atmosfery nad Wisłą potwierdza m.in. opublikowany w maju raport Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Wynika z niego, że w Europie gorsze powietrze od nas mają tylko Bułgarzy. A na liście 50 europejskich miast, w których zanieczyszczenie jest największe, znajdują się aż 33 miejscowości z naszego kraju.

Przyczyną w dużym stopniu jest właśnie niska emisja, będąca skutkiem spalania wszelkiego rodzaju odpadów. Często takich, które nigdy nie powinny się w nich znaleźć. – Meble z klejonych płyt wiórowych zwierają lepiszcza na bazie aldehydu, formaliny, fenolu i mocznika. Podczas ich spalania do powietrza uwalniane są toksyczne gazy. Dym ze spalania odpadów to emisja nie tylko pyłów zawieszonych, lecz także wielu toksycznych i rakotwórczych substancji – wylicza Anna Dworakowska z Polskiego Alarmu Smogowego.