Najwyższy czas je znieść. „Wady” takiego rozwiązania? Tylko dwie – mniej posad do rozdania i rozbicie układów, które popularnie nazywane są lokalnym totalitaryzmem.
W Polsce istnieje trójstopniowy podział administracyjny – to zdanie to fałsz. Za to istnieją w naszym kraju różne, niespójne podziały terytorialne, zaś podział zasadniczy (województwa, powiaty i gminy) ma liczne wyjątki.
By nie rozwijać tematu braku powiązań pomiędzy podziałami lasów, dróg, wód, energetyki czy prokuratury, wystarczy wspomnieć las gospodarczy znany jako Puszcza Notecka. Nieświadomym wydawałoby się, że za jednolite tereny leśne powinien odpowiadać jeden zarządca. Tymczasem puszcza jest podzielona pomiędzy trzy regionalne dyrekcje Lasów Państwowych, a w 2002 r. dyrektorzy RDLP z Piły, Poznania i Szczecina postawili sobie w środku puszczy pomniczek graniczny zwany przez lud miejscowy, z cesarska, kamieniem trzech dyrektorów.
Nawet jednak i bez tego zewnętrznego kontekstu podział administracyjny Polski wykazuje liczne dysfunkcje. Zauważyli to w końcu politycy i zaczęli zgłaszać różne pomysły. Do mediów przebiły się dwa: powołania nowego województwa (mówi się o środkowopomorskim czy częstochowskim) oraz zniesienia powiatów.
Kilka liczb