Każdemu rządowi bliżej do tych działań, które bardziej trafiają do jego wyborców. Dlatego nie dziwi, że rząd Prawa i Sprawiedliwości stawia na równomierny rozwój, bo duża część jego zwolenników pochodzi z mniejszych miejscowości. Dziwi zaś, że Platforma Obywatelska, która chce szybkiego rozwoju dużych miast, ustawy metropolitarnej nie przeforsowała znacznie wcześniej, by metropolie mogły powstać, zanim pojawiły się unijne pieniądze na Zintegrowane Inwestycje Terytorialne. Mogło to oszczędzić sporo bałaganu, jaki trwał przez parę lat przy powstawaniu ZIT, i spowodować, że pieniądze trafiłyby z Unii Europejskiej do samorządów trochę szybciej. Dzisiaj sprawa byłaby już zamknięta, a metropolie korzystałyby z dodatkowego, nie tylko unijnego, lecz także krajowego wsparcia. Nie jest bowiem łatwo odebrać to, co raz się dało.

Trudno też obiektywnie przesądzić, co jest dla dzisiejszej Polski lepsze. Europa stawia na wielkie metropolie, bo te są lokomotywami rozwoju. Jednak są to kraje bogatsze od Polski, ze znacznie lepiej zarabiającymi mieszkańcami. Postawienie na metropolie oznacza dla kraju niedysponującego workiem pieniędzy bez dna ograniczenie wsparcia dla biedniejszych regionów. I przyspieszenie emigracji z nich. Często do zachodnich metropolii.

Czy powinniśmy więc stawiać na równomierny rozwój? Niekoniecznie. Bo krajowe metropolie to alternatywa przynajmniej dla tych, którzy wolą mieszkać w Polsce, nawet zarabiając mniej niż na Zachodzie. Przecież jeśli ktoś już decyduje się na przeniesienie, to do tętniącej życiem metropolii, a nie do podupadającego miasteczka z wysokim bezrobociem. Duże ośrodki przyciągają przemysł i usługi, a to jest szansa na rozwój. Dlatego te miasta i gminy, które zaczęły już procesy integracyjne, powinny przeć do przodu, tworzyć związki, porozumienia, wykorzystać szansę, jaka dają ZIT. Tworzyć metropolie, czy może mniej szumnie aglomeracje, nawet bez ustawy. Bo jak wskazują przykłady lepiej od nas rozwiniętych krajów – innego wyjścia nie ma. Jednak trzeba mieć przy tym świadomość, że większości napływających osób nie będzie stać nawet na kawalerkę w centrum. Zamieszkają na peryferiach, często w innej niż wielkie miasto gminie. Jeśli jednak dojazd do pracy czy po zakupy nie będzie problemem, to tego nie odczują. Jeśli jeszcze powstaną wspólne plany przestrzenne i można będzie wykorzystywać nowoczesne technologie nie tylko w centrum – pojawi się szansa na zapanowanie nad depopulacją. Może nawet na przyciągnięcie emigrantów.

Jak stworzyć metropolię bez ustawy? ZIT już są. Warto też sięgać po całą gamę związków – powiatowych, gminnych, powiatowo-gminnych, i po różnego rodzaju porozumienia. Te możliwości przypominamy w dzisiejszym tygodniku.