Basen, stacja paliw, sklep spożywczy – jednostki samorządu terytorialnego coraz chętniej angażują się w działalność gospodarczą. Często jednak przekraczają granicę między tym, co zgodnie z prawem mogą zrobić dla wspólnego dobra, a tym, co już jest ingerencją w rynek. Eksperci przestrzegają: nie na wszystko można sobie pozwolić, choć przepisy są niejasne i słabo egzekwowane.
Dziś dobry włodarz to przede wszystkim sprawny menedżer. Nie tylko realizuje ustawowe obowiązki, lecz także stawia przed sobą cele, które mają usprawnić działania samorządu. Do tego oczywiście niezbędne są pieniądze i taki wójt, burmistrz czy prezydent na różne sposoby stara się je pozyskać. Także z działalności prowadzonej przez gminę.
Pytanie zasadnicze brzmi jednak, czy jednostki samorządu terytorialnego mogą uprawiać prawdziwy biznes? Nie bardzo. Ale czy nie powinny mieć do tego prawa? Świat idzie naprzód, a postępowi gospodarze starają się za nim nadążyć i mają masę pomysłów, które ocierają się w praktyce o działania rynkowe. Przykład? Stacje benzynowe w Stalowej Woli czy Płocku, obrót nieruchomościami w Nowej Soli albo wytwarzanie własnej energii elektrycznej w Ostrowie Wielkopolskim.