Jak wiele straci, zależy od tego, ile dni poświęcił na pracę w komisji. Będzie tak, bo otrzymane za nią wynagrodzenie nie jest wliczane do podstawy wymiaru świadczeń.
Nabór na urzędników wyborczych nie cieszył się tak wielką popularnością, jak zakładano. O stanowisko mogli ubiegać się pracownicy urzędów obsługujących organy administracji rządowej, samorządowej lub jednostek im podległych lub przez nie nadzorowanych, którzy mają wykształcenie wyższe. Do aplikowania mogło ich zniechęcać to, że z początku nie wiadomo było, czy zachowają uprawnienia pracownicze w trakcie wykonywania obowiązków. Potem, gdy te wątpliwości zostały rozwiane, pojawiły się kolejne: co z ubezpieczeniem społecznym i zdrowotnym takich urzędników? Kodeks wyborczy (z małym wyjątkiem) o tym milczy. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zajęło stanowisko, zgodnie z którym od wynagrodzenia wypłacanego urzędnikowi za wykonywanie obowiązków wyborczych nie trzeba odprowadzać składek. A to oznacza, że nie jest to odrębny tytuł do ubezpieczeń. Potwierdzają to również eksperci. Urzędnik wyborczy niezależnie od tego, jak długo będzie zwolniony z pracy w swoim macierzystym urzędzie, zachowa ubezpieczenie pracownicze (i społeczne, i zdrowotne) i będzie miał prawo do wszystkich świadczeń. Musi się jednak liczyć z tym, że w razie choroby otrzyma niższy zasiłek. Nie będzie także objęty pracowniczym ubezpieczeniem wypadkowym.
Bez składek