W wielu samorządach nie wymieniono w ciągu roku ani jednego kopciucha. Eksperci niepokoją się, że stracono ostatnie miesiące, a sezon grzewczy już się zaczął.
Jak wynika z sondy DGP, mało która gmina sięgnęła w tym roku do własnej kiesy, by dopłacić do inwestycji w bardziej ekologiczne ogrzewanie. W efekcie m.in. w Krasnobrodzie, Kołobrzegu, Ciechocinku czy Zielonej Górze ani jeden stary piec nie poszedł w tym roku na złom. Chyba że mieszkańcy wymienili go własnym sumptem.
To niejedyne takie przypadki. Na wsparcie finansowe nie mogli bowiem liczyć mieszkańcy wielu przepytanych przez nas gmin. I to nie tylko na Śląsku i w Małopolsce, gdzie stężenia rakotwórczych substancji są największe, a tym samym problem zanieczyszczenia powietrza najbardziej palący. Okazuje się, że tylko pojedyncze miasta mogą pochwalić się programami pomocowymi dla mieszkańców zainteresowanych wymianą źródła ogrzewania. I najczęściej były to duże ośrodki, tj. Warszawa, Olsztyn, Lublin, Toruń, Wrocław czy Kraków, w których wymieniono w tym roku od kilkuset do nawet kilku tysięcy palenisk.